Dziewczyny - na wstępie przepraszam, że post po poście, ale planuje pobić rekord postów :-) żartuje - a tak poważnie, to ten komputer jest schrzaniony i niestety bda się tylko ciągiem pisac..żadnych buziek nie da się wstawić, żadnych enterów, bolda i nic z tych rzeczy. U nas ekstra! Dzisiaj ostatni dzien z Dni Otwartych, spoooro ludzi..znajomi przyjechali z dosc daleko (kolezanka 2 tyg przed terminem porodu), potem na super obiad pojechalismy, potem inni znajomi przyjechali na na wesele zaprosic i tak zlecial caly dzien :-) w miedzyczasie 2-godzinny spacer z Szymkiem :-) teraz M pojechal po Ukraincow, ktorzy jutro beda w firmie ogladac wystawe, a ja siedze sama...mały spi.... i tak wlasnie nie wiem co z soba zrobic, a muse sie czyms zajac, bo kuchnia kusi, oj kusi..a szczegolnie szafka z kaszkami Szymkowymi...grrrr...slodycze moge sobie odpuscic, ale te kaszki to tak kusza niemilosiernie!!!!!! Nie wiem skad u mnie ten pociag do kaszek... moze wspomnienia?? Na studiach jak jezdzilismy gdzies dalej w gory, na dluzej, to zeby jak najmniej dzwigac, na sniadania bralismy wlasnie kaszki na mleku... podgrzewalo sie tylko wode na butli i zalewalo kaszke i bylo!! Co prawda po 2 czy 3 tygodniach jak schodzilo sie wreszcie do cywilizacji i pierwszego sklepu to niedobrze robilo sie na mysl o kaszce, za to jak zwykly chleb smakowal!! nawet jak byl suchy i stary...!!

Alicj wychodzi napewno górna jedynka i górna dwójka a nie wiem czy i druga górna jedynka też się nie pcha tak więc dziecko jak nie moje. Nie zrobiłam dziś w domku nic, normalnie nie da sie jej na chwilkę zostawic, nie płacze ale marudzi niemiłosiernie PADAM

a ja mam w lodóweczce zimne Karmi