reklama

Październik 2008

Widzę, że tylko ja z tych "wyrodnych" co do pracy chodzą :zawstydzona/y: Jak ja bym chciała mieć czas na zwykłe domowe prace bez siedzenia do 24.00, czasem 1.00 żeby tylko poprać poprasować pogotować czy zwyczajnie mgr. popisać...eh zazdroszczę troszkę :( czasem myślę, że to przez to Maksymilian tak nie wiele mówi, ale to już temat na oddzielny wątek. Wracam do dokumentów:-(
 
reklama
M na Maksa co ty za głupoty piszesz nawet nie wiem jak Ci zazdroszcze ze pracujesz!!! Ja mam teraz czas posiedzieć bo młody śpi a co miałam zrobić to zrobiłam wcześniej:-p:-p a Laurunia jest kołomnie i tworzy cuda na kartce:-D:-D:-D
A to czy się pracuje czy nie nie wpływa na rozwój naszych dzieci!!!!
Ale zaraz sie sielanka skończy bo lada moment mały wstanie trzeba zjesc obiadek i robimy wypad z domku;-)
 
MAMA na MAKSA ja od kwietnia do pracy wracam (chyba)
I tak jak CZARNA napisała praca ma sie nijak do rozwoju dzieci. No a poza tym co ty byś chciała żeby twoje dziecko wiersze już recytowało.:rofl2: Poczekajmy one maja dopiero 16 miesięcy maja prawo jeszcze nie mówic. Mój tez mało mówi. Dlatego rzadko odwiedzam wątek postępowy :-p
 
Czarna ja doskonale rozumiem, że możesz uważać mnie za farciarę:-(, że pracuję, ale popatrz na to z mojej strony: dzień zaczynam o 7.00 kiedy Maks jeszcze śpi, jeżeli wstanie zanim wyjdę z domu to świetnie, jak nie, to Go widzę dopiero ok. 17.00 :( I wtedy jest wybór: prać/sprzątać/gotować czy spędzać czas z mężem i dzieckiem? Raz wygrywa rodzina raz obowiązki, ale i tak pora dnia i roku nas ogranicza – nie wyjdę już z M. na spacer, nie poganiamy po śniegu itd., zresztą On ok. 19.00 robi się marudny i pora się szykować do spania. Mąż Go kąpię, ubiera, ja karmię i usypia przy mnie – i tyle mnie w tygodniu było :( Owszem, są jeszcze weekendy, które zazwyczaj spędzamy we dwoje bo Mąż albo ma służbę (pracuje w SW), albo jest w szkole (ja zdobyłam absolutorium w czerwcu 2009, a Damian zaczął licencjat w październiku), ale wtedy to ja dziecko bardziej niestety muszę wychowywać – w tygodniu siedzi albo z Damianem, albo po trochu z moją Mamą, po trochu z moją Babcią lub Ciocią (taki cyganiak niestety, na szczęście mam wszystkich na miejscu lub w okolicy, więc M. nie zmienia miejsca tylko ludzie Mu się zmieniają) i tak każdy Go od siebie podchowuje. Tak więc, gdy przychodzi sobota/niedziela odkrywam „nowe kwiatki” jak to dziecko wszystko chce, bo w tygodniu Mu wszystko wolno itd. Na szczęście, to co ja wypracuję gdzieś tam powolutku w weekend, reszta w tygodniu w miarę trzyma (okazało się, że Maks tylko mnie się słucha, więc innym głupio się zrobiło). I tak ciągle czuję ten niedosyt spędzonego czasu z Maksem. Nie mogę się doczekać wiosny, kiedy dłużej jest jasno, zawsze po pracy robiliśmy sobie spacerek – jakiś park, na miejską plażę itd. - z koleżanką i jej synkiem się umówiłam na wspólne popołudnie, generalnie później wszyscy chodziliśmy spać, więc i coś w domu zdążyłam zrobić...Aby do wiosny...:tak:
 
MAMA na MAKSA ja od kwietnia do pracy wracam (chyba)
I tak jak CZARNA napisała praca ma sie nijak do rozwoju dzieci. No a poza tym co ty byś chciała żeby twoje dziecko wiersze już recytowało.:rofl2: Poczekajmy one maja dopiero 16 miesięcy maja prawo jeszcze nie mówic. Mój tez mało mówi. Dlatego rzadko odwiedzam wątek postępowy :-p

To jest nas dwie:tak:
 
Dorota Magda udanego spotkanka:-p:-p:-p
A ja dostałam mms-a z fotka Stasia i Oliwki:rofl2::rofl2::rofl2:

M Maksa tylke go nie zacałuj teraz:-D:-D:-D

Jestem i Ja. Zaraz ziemniaczki obiore i wstawie i na dziś plan wykonany:-p:-p nie ma jak to kopp od dzieci by sie wziąśc do roboty. Mały wysmarował mi połowe pokoju batonikiem pingu:sorry: wietc trza było się wziąść do roboty:-p Ale bynajmniej mam porządeczek:rofl2:
A dziś przychodzi do mnie fryzjereczka, mam pietra jak cholera:-D:-D:-D
No i czekam na wiesci od szwagra bo dziś sis ma operację na żylaki. A nawet nie mam jak do niej pojechać bo M w delegacji i nie mam z kim dzieci zostawić:(((
To milo ze Magda wyslala ci mmsa ze zdjeciem dzieciaczkow:tak:.
No to zycze aby fryzjerka obciela cie tak jak chcesz i czekamy na fotki.

Wiec ja fajnie sibie dzis posprzatalam przez to ze Magda byla:tak:.Przynajmniej porzadeczek porobilam;-).Spotanie bardzo udane.MAGDA to fajna laska.
Stas to taki smieszek,i strasznie zywe dziecko ,a Jackowaty to taki bardziej spokojny:tak:.Jak mi sie uda to wkleje pozniej jakies fotki.Fajnie jest sie tak spotkac:tak:.Oliwka sie chrupek najadla wiec teraz zupy nie chce jesc.
Czekam na G i idziemy do przyjaciolki .Niech sie chrzestna pobawi troche z chrzesnica:tak:.Nie no ide jej mamie zaniesc pita bo to jej mama nas co roku rozlicza.Trzeba sie rozliczyc aby jak najszybciej zwrot dostac:tak:.
G idzie do klubu cos tam remontowac a ja na klachy do przyjaciolki.Mamy wracac dopiero kolo 20 razem.Wiecie wykorzystuje G do pchania wozka :-D.
 
DZiewczyny a ja mam takie pytanie.Bo mi sie przypomniałao jak DOROTKA napisała o picie. A skąd my (czyt. nie pracujące) dostajemy pita. Z ZUS-u? Bo ja nie kumam nic w tym temacie. Zawsze dostawałam od pracodawcy a teraz nie wiem:cool:

DOROTAKA, MAGDASF fajnie ze spotkanie udane. A wiecie co sie będzie działo w czerwcu :-)
 
reklama
A z tym mówieniem to chyba tak naprawdę chodzi o to, że Maks nie mówi „mama” - wie, że to o mnie chodzi jak Go zapytają, rozpoznaje mamę na zdjęciach, biegnie do mnie jak się uderzy, chce żeby mama śpiewała bo jak tata zaczyna to mu buzię zatyka, do mnie się przytula itd. czyli norma – mama jest dla Niego ważna. Ale jak powiedzą: „zawołaj mamę” to ten krzyczy "tatuuuu"....;-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry