Witajcie - dawno mnie nie było tutaj.
Przyznam się, że przedwczoraj poczytałam potajemnie co słychać u was, ale na odpisywanie już nie miałam siły.
Co u nas? Powoli do przodu.
Był okres chorób - antybiotyki - ale teraz dobrze

Oj moc plasterków i u nas działa cuda - drobne zadrapanie i płacz jakby rozdzierano ze skóry.
Chyba taki wiek
Jak przeczytałam o moderatorce, która zmarła i osierociła 2 synów - łzy w oczach mam :-(
Dla mnie niezrozumiałe - śmierć przychodzi nagle i nie pyta nas czy tak będzie lepiej.
Dlaczego tak się dzieje? Niby naturalna rzecz - człowiek się rodzi, rośnie i umiera - jednak kiedy odchodzi tak młoda osoba, która ma małe dzieci na wychowaniu, ma plany i coś do zrobienia tu na ziemskim padole.
Ogromna strata :-(
Poza tym moje oko się goi i już niedługo zdejmą mi te 9 szwów - już doczekać się nie mogę - jeszcze tylko niech lekarz orzecznik przywróci mnie do pracy i będzie cacy.
Postaram się pisać systematycznie.
Buziaczki dla Was kochane babencje
