hej,pamiętacie mnie jeszcze? dawno tu nie zaglądałam,ale nie miałam weny na pisanie...
Fizycznie czuję się dobrze,psychicznie trochę gorzej,przykro mi,szczególnie jak czasem zajrzę na forum czerwcowych mam...
Moja macica ocalała, udało się wykonać zabieg bez jej usunięcia,chyba jedyne dobre wieści z tej historii.
Piszecie o tym samodzielnym usypianiu i Wam zazdroszczę, ja nie mam odwagi na ten krok, bo wiem czym to grozi. Zosia dalej usypia ze mną na łóżku a potem ją przenoszę do łóżeczka. Chociaż niedługo będę zmuszona żeby ją nauczyć usypiać sama bo wracam do pracy a Zosia pójdzie do łóżeczka a tam już na pewno sama będzie usypiać.
Za to zatwardzeń Ci Elifit nie zazdroszczę, Zosia raz miała problem i to było straszne.
Ja też muszę się pochwalić,bo Zosia zaczęła wreszcie chodzić

Od tygodnia już radzi sobie sama,chociaż się jeszcze chwieje i buja ją na boki ale chodzi
