Na szczęście rozstępów nie mam ale jeszcze prawie 3 miesiące przedemna wiec nie ma co chwalić dnia przed zachodem słońca
Byłam dzis na wizycie u położnej i wyniki moczu dobre, ciśnienie tez, mała wielkością w swoim tygodniu a serducho bije jak dzwon. Okopała jej dopplera wiec jest żywotna
Jedynie te moje skurcze... Na poczatku mówiła mi ze to normalne po wysiłku itp i ze spojenie lonowe mnie boli bo kości sie rozluźniają. Jednak jak mi badała brzuch znowu dostałam skurcz i wtedy powiedziała ze jest mocny i za długo trwa a mnie to pobolewalo wiec w poniedziałek mam byc u lekarza i on zdecyduje co ze mną robic.
Czuje ze to wszystko wina mojej pracy. W domu jest ok a jak trochę popracuje to sie zaczyna. Położna powiedziała ze póki co nie ma powodu do zmartwień ale jesli będzie sie to pogłębiało to moze doprowadzić do wcześniejszego porodu. A w pracy jak na złość kazali mi od poniedziałku pracować godzinę dłużej i dali mi zadanie specjalne... Poczyscic wszystkie piekarniki, okapy, rurki pod zlewami itp u nas na kuchni. To olbrzymia kuchnia jest co robic i to ciężka chemia. Do tej pory moja praca mimo ze ciężka fizycznie mi nie przeszkadzała ale teraz ich fantazja poniosła. Szefowa zleciła i wyjechała na wakacjie. Moj P powiedział ze to zrobi za mnie a ja mam zrobic jego i swoją normalna robotę. Będzie lżej ale i tak cieżko. Rozumiem ze w dani ciaza to nie choroba ale nie pracuje sama wiec czemu akurat ja?? Jak po wizycie w poniedziałek w czasie jak szefowa będzie na wakacjach przynióse zwolnienie to dopiero wyjdę na potwora. Nie wiem czy to moja firma jest chora czy tu tak wszędzie ale robota na kuchni jest wystarczająco ciężka bez ich wymysłów. Aby do poniedziałku i zobaczę co na to lekarz. Namarudzilam sie ale dawno mnie tak nie wkurzyli.
Byłam dzis na wizycie u położnej i wyniki moczu dobre, ciśnienie tez, mała wielkością w swoim tygodniu a serducho bije jak dzwon. Okopała jej dopplera wiec jest żywotna
Czuje ze to wszystko wina mojej pracy. W domu jest ok a jak trochę popracuje to sie zaczyna. Położna powiedziała ze póki co nie ma powodu do zmartwień ale jesli będzie sie to pogłębiało to moze doprowadzić do wcześniejszego porodu. A w pracy jak na złość kazali mi od poniedziałku pracować godzinę dłużej i dali mi zadanie specjalne... Poczyscic wszystkie piekarniki, okapy, rurki pod zlewami itp u nas na kuchni. To olbrzymia kuchnia jest co robic i to ciężka chemia. Do tej pory moja praca mimo ze ciężka fizycznie mi nie przeszkadzała ale teraz ich fantazja poniosła. Szefowa zleciła i wyjechała na wakacjie. Moj P powiedział ze to zrobi za mnie a ja mam zrobic jego i swoją normalna robotę. Będzie lżej ale i tak cieżko. Rozumiem ze w dani ciaza to nie choroba ale nie pracuje sama wiec czemu akurat ja?? Jak po wizycie w poniedziałek w czasie jak szefowa będzie na wakacjach przynióse zwolnienie to dopiero wyjdę na potwora. Nie wiem czy to moja firma jest chora czy tu tak wszędzie ale robota na kuchni jest wystarczająco ciężka bez ich wymysłów. Aby do poniedziałku i zobaczę co na to lekarz. Namarudzilam sie ale dawno mnie tak nie wkurzyli.

ja mam bardzo twardy brzuch prawie cały dzień i to już od dawna - mowiłam o tym lekarzowi ponad 3 tygodnie temu ale w sumie się tym nie przejął... za to jak się naczytałam o tych szyjkach to zaczynam się niepokoić... a dzisiaj już byłam na dużych zakupach, dwie pralki powiesiłam, odkurzam sprzątam, no bo kto to zrobi za mnie? czuje ze mała mnie w pęcherz kopie bo chodze co chwile siku a tu kropelka...
a bedzie nasz 16 w tym 4 dzieci hehe 
