No ja jako mama nie zauważyłam leków, ale co do dzwonienia do rodziców to dla nich chyba straszny problem, jak mój Młody miał ospę. Dostał wysypki w przedszkolu, nikt po mnie nie zadzwonił. Przyszłam po dziecko po pracy, a stażystka do mnie że on chyba ma ospę proszę zobaczyć i mi pokazuje wysypkę. Pytam się od kiedy to ma, a ona do mnie że jakoś koło 10 się pokazało. I od 10 do 15 chodził sobie z ospą. I zarażał.... Co prawda czuł się dobrze i nie miał gorączki no ale mimo wszystko inne dzieci były narażone przez panie świadomie. W ogóle mam porównanie bo moja teściowa pracuje w innym przedszkolu i ona mówi że rodzice potrafią dziecku dać syrop żeby nie kaszlało i z zapaleniem oskrzeli wysłać do przedszkola.