no to wyobraźcie sobie że mam siostre 31letnią!! jest to osoba dziwna-zakompleksiona, z depresią..
Często mi jej żal, jest samotna, ale czasami myśle że to przez to jaka jest. Teraz już jakoś nie widzę dla niej przyszłości jeśli chodzi o miłość!
No i chodzi o to że mieszkamy wciąż z moimi rodzicami(remont) moja siostra ma swoje mieszkanie i szczerze to myślałam że rodzice gdzieś wyjdą więc spędzimy sobie miło razem z męzem wieczór no ale nie mieli planów więc mówie mamie że w takim razie może wyjdziemy do znajomych, a ona mi na to że siostra myślała, że sobie przyjdzie do nas i z nami spędzi tego sylwestra..czujecie nie pytając nas w ogóle o zdanie! No i siostra jak się dowiedziała to się rozryczała!!
Wiec ja jak zwykle czarna owca! I mama mi wykład zrobiła, że nie mam serca, że siotra sama, że ja mam małe dziecko że powinnam na dupie siedzieć! No żesz kur....wa i cała akcja. No i w rezultacie siotra tu nie przyjechała bo ponoć cały dzień płakała bo miała nadzieje że z nami posiedzi!! I mama do niej se pojechałą, zostawiając tate!! Na marginesie mam zajebiste wzorce rodziny (moi rodzice lepiej żeby się rozwiedli 100lat temu). No i powiedzcie mi do cholery co to ja jestem z moim małżem małżeństwo do towarzystwa!! To w ogóle dłuższa historia mojego życia!! ale to już na inny raz może... Strasznie mi przykro!!Bo one jeszcze razem z babcia obwiniają mnie za całe zło mojej siostry - przecież ja nie jestem bogiem!!