Mała mi wczoraj miałam "wolne" od BB więc dziś za wczoraj: przesyłamy Wam przytulańce i same cieplutkie myśli

a stare próchno olej. Co się będziesz z taboretem kłóciła.
Twoje posty mnie zawsze rozbawiają
No a my jednak już wstaliśmy z łóżka, ubraliśmy się i teraz bawimy się, tzn Łukasz wkurza się że nie potrafi sobie włożyć zabawki do buzi.
Po obiadku wybierzemy się na spacer. Ja próbuję teraz trochę się uczyć.
Piszecie tutaj o podziale obowiązków u nas to jest tak,że w tygodniu to ja ogarniam wszystko żeby jako tako wyglądało, pranie zrobię,zajmę się obiadem. Natomiast mąż robi przeważnie małe zakupy po pracy ( w sensie świeże pieczywko, jakieś warzywka to o co go poproszę że będzie mi potrzebne na następny dzień). Co do prasowania to robię to ja, ale prasuję ciuszki małego i swoje, bo mój mąż nie lubi prasowanych mieć rzeczy no poza koszulami. Gotowanie obiadów to moja działka raczej w tygodniu, choć mąż czasem je w pracy i wtedy ja nie robię. Ogólnie jak ja nie zrobię obiadu to mąż po powrocie jest w stanie sam sobie zrobić i nie widzi w tym żadnego problemu, po prostu zawsze musiał sobie sam robić i nic nowego w tym dla niego. Kanapek mu nie robię bo on nigdy nie chce i nawet sam sobie nie robi, jak jest głodny to właśnie albo w pracy zje albo na mieście kupi sobie jakąś bułkę czy coś. W weekendy to przeważnie on gotuje albo wspólnie. Zawsze też odkurzy, posprząta to o co go proszę. Oczywiście trzeba kilka razy powtórzyć bo tak jak któraś z Was pisała często się słyszy "zaraz" , "potem" kurde trochę trwają ,ale tak czy siak w końcu to zrobi.
A i mąż przed wyjściem do pracy robi mi świeżą herbatkę i przynosi do pokoju w kubku, bo wie że jak wstanę to lubię się napić

No i od jakiegoś czasu przed wyjściem do pracy to zmienia małemu pieluszkę i daje mi go do łóżka.