Nadrobilam w koncu...uff! Przez ostatnie dwa dni tylko nadrabialam, na odpisywanie juz sily nie mialam. Ale rozrywki mi dostarczacie, co za dyskusje! :-)
U mnie ok, na szczescie mnie calkiem nie rozlozylo i w poniedzialek sie poczulam lepiej. Teraz juz calkiem ok. I dobrze, bo nie mialabym szans na chorobowe teraz. W pracy taki zap....dziel, ze ledwie kojarze jak sie nazywam. Spie gorzej ze stresu teraz. Moze jakos ponadrabiam zaleglosci. Najgorsze, ze szef wyjezdza do "domu" na miesiac i bede tymczasowo przydzielona do kogos innego....jak ja to przezyje, nie wiem.
Jutro za to przyjezdza moja tesciowa. Jej miotla tez dziala, hihihi. Chociaz na szczescie ona nie jest taka zla, no i bedzie mi razniej przez weekend. Moze nawet skorzystam z okazji i gdzies wyskocze na zakupy :-) Ona na pewno z radoscia zostanie z Adasiem. Juz zapowiedziala, ze mamy go w piatek nie dawac do zlobka, bo ona sie musi nim nacieszyc.
Za to moi rodzice wczoraj mi alarm zrobili. Ojciec do mnie z polskiej komorki na moja amerykanska zadzwonil! A jak nie odebralam to zadzwonil na komore malzonka...no i musialam odebrac. Maz skomentowal, ze musieli sie upewnic, ze mnie z dzieckiem na ulice nie wyrzucil...a by sprobowal! Choc w sumie niewiele chyba brakowalo...
A rodzice sie martwili, bo juz ponad dwa tygodnie nie dzwonilam. W pierwszy weekend nie, bo to bylo po aferze z mezem - co mnie mieli ogladac z podpuchnietymi oczami (choc pewnie i tak tylko na malego zwracaja uwage). A w ostatnia niedziele znowu bylam chora. Przyslali mi sms-a a ja jak zwykle telefon w samochodzie zostawilam - w ogole sie nie zorientowalam az do poniedzialku rano. Malo kto do mnie dzwoni

Czekam na wiosne. A teraz wlasnie burza przechodzi...moze to dobry znak.
Prosze o wybaczenie, bo daleko mi do
Natolin, do wszystkich postow sie odniesc nie dam rady. Musze sie jednak wyspac, hihihi.