reklama

Październikowe Mamy 2010

witam sie i ja :-)

daaa ja pamiętam, ja :-) welcome back ;-)

odnośnie butków to u nas sprawa prosta: nie ma ich i już :-D Isiak nie znosi bucików, od razu trzepie nóżkami albo ściąga, nie to nie, nie będę zmuszać ;-) tym bardziej że wczoraj tak gorąco było że u mnie w samochodzie z gołymi stópencjami sobie smacznie spała :tak: nie mam pojęcia jak ją dzisiaj ubrać , pewnie cieplutko będzie jak wczoraj..


a odnośnie chłopów..ja tam do złego nie namawiam ale naprawde nic tak dobrze nie robi jak poważna rozmowa, awantura a później foch ;-) akurat mój ma tak, że jak z nim rozmawiam to jednym uchem wpuszcza, drugim wypuszcza, myśli że jak skinie dwa razy głową to już później będzie gitez majonez. Ale ja jak to widze a temat poważny do mnie coś trafia i mu porzadnie wygarne co mi na wątrobie siedzi. A później foch, niech ma czas dla siebie żeby przetrawić. Na mojego to naprawde działa. Może dlatego że ja tak naprawde rzadko sie awanturuje, najczęściej wszystko bierzemy humorem itp. więc jak widzi mnie wściekłą to wie że sprawa jest poważna ;-)
 
reklama
elona, mkus, strip- z facetami czasem gorzej jak z dziećmi, bo ona nas się chociaż słuchają, ale ja na mojego nie narzekam, jak mu się powie to zrobi, samemu mu się nie chce, ale on robi na całą rodzinę, ja nie mam pracy, więc on 6 dni w tyg i wieczorkiem wraca, więc mu wybaczam lenistwo.
dorisday- ja długo tu nie byłam i nie czytłam wszystkiego, ale ja z moim w ogóle prawie nie gadam Ojcem i nawet nie zamierzam go odwiedzać, wiem, że dla ciebie to ciężki i stresujący temat.
dawidowe- i dobra szkoła, konsekwentna jesteś.
małami-szkoda dziewczyny, a z tymi jazdami to zanim ja zakumkałam to już 30 godz wyjeździłam ale prawko mam za 3 razem zdałam.
emilab- ty też tam chodzisz i jak zakwasy są, ja jutro lecę i dzisiaj, ja mam ranne godziny, a ten drenaż to myślałam że coś lepsze, po wibro jestem zadowolona 4 cm zgubiłam
daa- witam
happybeti- ja od 5 nie śpię, młody się obkichał

i wszystkiego naj dla najstarszego chyba że jest jeszcze jakiś bąbel który ma więcej niż 7 mcy
 
Witam w piękny słoneczny poranek. Dzięki roletom kolejny dzień dospaliśmy do 7:00!!!! Inwestycję uważam za udaną :-)

Mała mi super, że wyjeżdżacie. Może dasz radę czasami do nas zajrzeć.

Daa witaj i pisz.

Emiliab zazdroszczę miłego relaksu :tak:

Sarisa dużo zdrówka dla Zuzika.

Rzutka gratki dla Hubsona!!!



myślałam ze świeta przelecą bezboleśnie u rodziny D. ale niestety wyszło tak ze musimy zrobic obiad w niedziele u nas. troszke lipa bo duzo kasy na chrzciny poszło i myślałam ze na swieta nic nie musze robic, buuuu.

My w niedzielę wybywamy się gościć zaraz po śniadanku (na „spęd” rodziny mojego małża). Nie wiem jeszcze co z poniedziałkiem, bo póki co nic nie zaplanowaliśmy. Wypadałoby odwiedzić moje babcie, ale zobaczę czy rodzice nie zaproszą ich do siebie. Wtedy zeszłabym tylko piętro niżej.

dziewczyny, jestem, przepraszam, że się nie odzywam. miło mi, że pamiętacie. ja już świętuję po prostu, bo dzisiaj w Kościele Katolickim zaczęły się najważniejsze dni w roku. Pozdrawiam Was, przytulam i życzę dobrej nocy.

Natuś udanego, spokojnego świętowania :tak:

biore do siebie bo mowi to dosc czesto to samo i nerwy go nie tlumacza...
jak mpzna tak kochana osobe traktowac, zreszta chyba mu przeszlo troche, skoro mowi jak ci sie nie podoba wyprowadz sie. u siebie w domu to cwany.... inaczej by bylo jakbysmy sami mieszkali i byli malzenstwem... wszystk oby bylo inaczej gdybysmy tez w innymmomencie sie zeszli po zerwaniu. to dosyc skomplikowane. ale smutno mi. usnal wlasnie przed tv bez slowa. w dupie ja pierwsza sie nie odezwe mam dosc robienia za kure domowa i jeszcze zbierac za to opierd.....

Strip u nas przez dość długi czas trwały walki, choć z innych przyczyn niż u was. Różnica polegała też na tym, że o wyprowadzaniu się mówiłam ja a mój P. pakował się i niby wynosił. Ehh, długo by pisać :-( Po jakimś czasie ja przestałam mówić, ale on i tak po każdej awanturze pytał czy ma się wynosić. Trwało to jakiś czas. Ostatni raz był, gdy już byłam w ciąży. W efekcie tych afer doszliśmy do tego, że nadal jesteśmy razem, kochamy się, ale staramy się wzajemnie zrozumieć, dostosować do siebie, bo w razie czego rozejdziemy się. W tym wszystkim tak naprawdę ja jestem mniej skłonna do kompromisów, ponieważ mam spory uraz po pierwszym małżeństwie. Mam nadzieję, że u was z czasem też się poukłada a awantury odejdą w zapomnienie. Uwierz mi, że mieszkanie na swoim i bycie małżeństwem aż tak wiele by nie zmieniło (może tylko nie usłyszałabyś, że masz się wynosić), choć na pewno wasz związek byłby inny. Przede wszystkim spróbuj uświadomić swojemu facetowi, że nie jest bogiem a skoro chce to ty możesz się wynieść. Musicie być razem na równych prawach, równo dzieląc obowiązki. Jeżeli tego nie wyegzekwujesz na początku potem będzie tylko gorzej.

Smutno, że macie takie niesnaski z facetami. Mi się wydaje, że dla każdego związku narodziny dziecka to takie małe tornado. Jak nie ma solidnych podwalin, to to wszystko się sypać zaczyna... U mnie też ciutek inaczej niż było, a było cudownie. Mam nadzieję, że będzie już tylko lepiej, chociaż wiem, że z żony i kochanki stałam się też matką w Jego oczach. Nad związkiem trzeba stale pracować, nie ma czasu na przerwy w utrzymywaniu temperatury...

Sugar zgadzam się, że narodziny dziecka powodują rewolucję w związku. Wtedy diametralnie wszystko się zmienia. Unormowanie wszystkiego wymaga czasu, choć nigdy już nie będzie jak dawniej :-(
 
Rzutka gratki dla Hubsona :) i dla Ciebie wow to już kolejna 7 u nas

edit: właśnie doczytałam ...Aniawa kurcze widzę, że kazdy uważa, że jak jest dziecko to już nie jest jak dawniej...
Kurde nie zauważyłam żeby było inaczej? a jesli jest inaczej to na plus :). Ja kocham tak samo mocno jak wczesniej i tez czuje sie tak samo kochana. Moj pomaga we wszystkim i jest taki jaki byl. Jedynie sie czepiam czasem ze nie zrobi tego czy tamtego, ale taki byl i wczesniej wiec jak juz pisalam nie zauwazylam, zeby sie zmienilo....
 
Ostatnia edycja:
sarisa- u nas jest podobnie, może nie tak jak byliśmy nastolatkami, nie ma takich spontanów, ale nie jest źle, troszkę się nam poprzewracało przez dzieci, ale nadal tak samo kocham, ja zawsze nie byłam wylewna jeśli chodzi o uczucia, a za to mąż zawsze musiał przytulić i tu się nie zmieniło, tylko mniej czasu jest.
Ja wam wszystkim życzę poukładania z mężami, nie wiem od czego to zależy, może od długości związku ja męża znam już 9 lat i mieliśmy kryzys zanim Olka się pojawiła, koty darliśmy o wszystko, a jak się zeszliśmy to Olkę zrobiliśmy.

Alicja- A to chyba ta niunia co już sama próbuje wstawać, bo gdzieś widziałam na fotkach jakieś wstające, ale ten czas leci.

Wybywam do fryzjera i męża z młodym zostawiam na 4 godziny.
 
Witam się porannie, właśnie wstaliśmy, jakieś 20 minut temu :-)
Rzutka z Hubsonem gratulacje :-)

No i nie wiem co napisac, więc nic nie napiszę :-)

daaa pamiętamy, ale teraz jakieś streszczenie ostatniego półrocza nam się należy, prawda dziewczyny? ;-) :-D



Miłego dnia!
 
reklama
Pozdrawiam z pracy :-) siedzę i robię wielkie NIC :-)

Majeczka radośnie chodzi do żłobka, pięknie je i zasypia w domu sama. Wszystko się jakoś poukładało i co najśmieszniejsze odkąd wróciłam do pracy to mam więcej czasu mając go teoretycznie mniej. :-D Wiem że dziwnie to brzmi ale taka prawda. Dzieci chodzą jak w zegarku przez to że wszystko jest w określonych godzinach i o 20.30 mam już ciszę w domku i mogę się relaksować a wcześniej walczyliśmy czasem do 23...

W pracy atmosfera super, roboty za dużo nie ma, dzisiaj zamawiamy pizzę :-D oczywiście bezmięsną. Tęsknię za niunią ale już się tak nie martwię bo wiem że jej się w żłobku podoba i ma tam dobrą opiekę. Najbardziej brakuje mi tylko spacerów bo taka piękna pogoda,ale staramy się nadrabiać popołudniu.

Co do facetów, mój też mnie czasem wkurza że nic nie zrobi (tak ja pisałam ostatnio) tylko u nas problem polega na tym że to ja jestem w gorącej wodzie kąpana i pewnie małż robiłby więcej tylko że zanim on się zabierze to ja już zdążę się wkurzyć i zabiorę się za to sama ;-)
U nas za wiele się nie zmieniło po ślubie, po 2 dzieci. Nadal jest super tylko czasu brakuje. 26 maja mamy 4tą rocznicę ślubu :-D

Powiem Wam że od 3 dni mam zarąbisty humor :-) i nie zanosi się na zmianę :-)

A poza tym Zdrowych wesołych świąt, mokrych i bogatych jajek ;-) i kolorowego zająca :-)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry