A ja piję. Właśnie skończyłam drugiego desperadosa i mam małe problemy z pisaniem. To efekty braku pożywienia

- przed chwilą zdałam sobie sprawę, że od śniadania zjadłam tylko zupę. Jakoś dzisiaj nie miałam czasu myśleć o jedzeniu.
Widzę, że coraz więcej z was ma podły nastrój. U nas na szczęście nie jest najgorzej. Co prawda mój małż kilkakrotnie podniósł mi ostatnio ciśnienie, ale poza tym nie jest najgorzej. Dzisiaj większość dnia w rozjazdach- zaczęłam poszukiwania butów na komunię, wianka, itp. Póki co efekty zerowe. Jutro ciąg dalszy poszukiwań + wizyta (czyt. obiadek) u teściów, co oznacza kolejny dzień poza domem.
Lolak suwaczkowe gratki!
Dobranocka dużo zdrówka dla Justynki, chociaż z tego co doczytałam to już wszystko w porządku, choroba odpuściła.
Alicja super, że trafiłaś na taką fajną dyrektorką. W dzisiejszych czasach to naprawdę rzadkość. Powodzenia na lekcji!
Renata witaj wśród nas :-)
Roxi zdrówka życzę tobie i Patryczkowi.
Cass współczuję i przytulam. Trzymam kciuki, żeby choroby Majeczki minęły. Sporo dzieci zaczyna chorować idąc do żłobka czy przedszkola. Z czasem im to mija.
Doris dobrze, że z małym w porządku. Wkrótce co chwilę będziemy pisać, że nasze dzieci upadły, spadły, uderzyły, itp. Zaczyna się ciężki okres dla nas wszystkich.
Natuś dobrze, że cię uspokoili, ale co ci powiedzieli odnośnie tego naczyniaka? Podziwiam, że lubisz jeździć po mieście. Ja jestem chora, gdy muszę jechać do centrum. Najchętniej nie wjeżdżałabym tam wcale.
Mała mi mój śpi w śpiworku a i tak czasami jakimś cudem uda mu się przewrócić na brzuszek. Wtedy jęczy i czeka aż z powrotem go odwrócę. Gdy miał podniesiony materac z powodu kataru to dodatkowo wędrował w poprzek. Teraz uspokoił się w tej kwestii.
Elusia mój mały w dzień w ogóle nie pije mleka. Jedyne butle wypija wieczorem przed snem, czasami w nocy, ok. 23:00 (ostatnio nie zawsze chciał) i potem pije rano jakiś czas po obudzeniu. Maksymalnie wychodzą trzy butle po 150-210ml.
Monimoni chwal się zdjęciami, jak tylko będziesz mogła. Sprzątaniem się nie przejmuj. Po przeprowadzce dwa lata temu też ambitnie sprzątałam, ale powoli już mi przechodzi. Początkowo wszystko jest piękne, nowe. Z czasem uspokoisz się ;-)
Dziulka gratuluję jedyneczki, bo skoro ją czujesz to znaczy że już wyszła. Skąd ja znam stwierdzenie „nie teraz”. U mnie ewentualnie wchodzi w rachubę „rób jak chcesz”. Ehh, z chłopa mam niewiele pożytku. Wiecznie pracuje, ciągle jest zmęczony, na nic nie ma siły :-( Szkoda gadać. Ostatnio podniósł mi ciśnienie, gdy wrócił po piwie i usłyszałam jakieś głupie teksty odnośnie mojego wyjścia na basen. Oj, mało brakowało a byłaby awantura. Nie dość, że non stop siedzę z dziećmi, o wieczornych wyjściach mogę zapomnieć, to jeszcze śmie mi coś komentować, że raz na tydzień wieczorem pójdę sobie na basen wieczorem.
Emiliab ja też codziennie 24h/dobę jestem z dziećmi. Od rana z Wojtkiem a potem do tego dochodzi jeszcze Zuzia. Od 8 lat wszędzie chodzę z dziećmi, znajomych odwiedzam z dziećmi. Ogólnie mi to nie przeszkadza, ale ostatnio dla własnego zdrowia psychicznego czasami sobie odpuszczam. Raz na tydzień zaczęłam wybywać na aerobik w wodzie. Sporadycznie zdarza się, że spotkam się z bezdzietnymi koleżankami, oczywiście bez potomstwa.
Daa jestem pełna podziwu, że dajesz radę łączyć studia (i to dzienne, o 2 kierunkach nie wspomnę) z maluszkiem. Ja nie miałabym już siły.
Strip podziwiam napiętego planu dnia!! O 3 pobudka i do pracy?? Nie wyobrażam sobie wstawania o 6:00 a co dopiero tak wcześnie!
Oooo, mój post się odnalazł. Miałam go zapisanego w wordzie, przynajmniej częściowo :-)