reklama

Październikowe Mamy 2010

Hejka, zdecydowałam jednak wziąść ten urlop, nie chciałam się denerwować i stresować że nie zdążę z robotą zwłaszcza że byłam mega niewyspana, na niczym nie mogąca się skupić a nic z rana nie działało.
Poranna drzemka, która zwykle u niej trwa 45 minut dziś 2 h (spałyśmy sobie razem :-)) a po drzemce mleczko i na spacer.
Poszłyśmy na zakupy do ciucholandu, nakupiłam jej trochę ciuchów, potem apteka i do domku zeszło nam do 14 tej.
Po południu była jeszcze jedna drzemka ok 50 minut, na spacerze około 1,5, dostałam po popołudniowej kawie powera i przemeblowałam w jej pokoju, co by rano słonko ją nie budziło odwróciłam jej łóżeczko itd...:-) moje ulubione zajęcie - przestawianie mebli ojjj jak dawno tego nie robiłam :-)
Zaraz zmykam ją kąpać, może jeszcze później zaglądnę :-)

Aniawa no szkoda, że gość się nie wypowiedział, przecież każdy powinien znać dobre i złe strony i tak podejmuje dezycję sam.
Dobranocka współczuję nocki i gazów...
Dziulka gratuluję ząbka i doskonalne Cię rozumiem, cały dzień w domu jeszcze do tego praca a ostatni tydzień dał mi tak w dupę, że jak dziś wyszłam z nią na spacer to poczułam że żyję. Ja mojemu mówię wszystko co mnie boli, zresztą on widzi ale odkąd Oliwka się urodziła może nie uwierzycie ale miałam tylo pół dnia sama dla siebie, kiedy już powiedziałam że nigdzie nie idę, nigdzie nie jadę zostaję w domu i muszę odpocząć, mąż wziął ją wtedy do rodziców na pół dnia, po czym wrócił i oczywiście młoda trafiła w mamy ręce. Wychodzę czasami wieczorem na spacery pół czy godzinne żeby przewietrzyć mózgownicę bo człowiek w domu by zwariował...tylko tyle na co sobie mogę pozwolić.
Ida to ma problem z posmarowaniem dziąsełek? udziel mu porządnej lekcji, nie myśl że jesteś złą żoną i matką, pamiętaj że nie tylko Ty chciałaś tego dziecka więc obowiązki po równo trzeba dzielić.
Makuc mydło pomogło? czy waliłaś głową w ścianę? mnie też by się przydało dziś się pociąć ale żółtym serem... heh spoko metoda z tymi ciuchami, chyba też zacznę stosować bo u mnie pranie może stać 5 dni a mąż nawet nie raczy poskładać...
E-lona życzę zdrówka Twoim Skarbom.
 
reklama
hehe, gdybym ja mówiła mężowi co robiłam w ciągu dnia to zadowolony by nie był, bo ja praktycznie nic nie robić :-D
i chylę czoła przed takimi osobami jak CASS
 
a ja juz po pracy, przetransportowałam sie z niunia do domu a po drodze drobne zakupy. Teraz juz spi a ja upajam sie cisza i z tej okazji jutro nigdzie nie wychylam nosa. Mysle jak poprawic sobie humor bez alkoholu bo jakos na niego zupełnie nie mam checi. Na lody tez nie. Czas w pracy leci jak szalony a w samej trasie przeczytałam pół ksiazki. Znowu wraca mania czytania.
 
natolin- ty masz jak ja podobnie, raz że nic mi się nie chce, i mało co robię, co jakiś czas sprzątnę, ale nie regularnie, a nawet jak posprzątam to i tak M nie widzi. A im dłużej w domu to też mi się bardziej podoba, dziczeję i jakoś dobrze mi z tym, ale jutro akurat wybywam, żeby nie zdziczeć do końca. A do tej pory to jedynie do mamy chodziłam, jakoś nie mogę się przełamać, żeby moje dzieci zostawić. Mąż by chciał gdzieś iść, ale ja jakoś staro się czuję i tak nie ładnie.

dawidowe- ja też czytam jak opętana, ale teraz jak za każdym razem siadam to młody się budzi i nie daje mi poczytać, na razie utkwiłam w ślepym zaułku z czytaniem a jetem ciekawa zakończenia jak chol...
 
Ja czytam w kazdej wolnej chwili..:-)

Nie zdazylam dopisac bo synek sie rozplakal w lozeczku
nic mnie ostatnio tak nieodstresowuje jak ksiazki
 
Ostatnia edycja:
właśnie weszłam i co widzę?? 7777 podziękowań :-D
Nat, chciałam podziękować Tobie za posta ale nie nacisnęłam dzięki bo popsułabym widok :-P
 
witam wieczornie:))
po poludniu jak nakarmilam kluska wzielam sie za prasowanie jej ciuszkow i naszych, zeby ja zajac dalam jej pianino disneya, normalnie demolka tak w nie walila reka ze masakra:)))ona 30 minut dawala czadu a ja w tym czasie wyjechalam cale prasowanie:ppp pozniej wzielam kluska na spacerek 1.5h, upal 29 w cieniu slonce az oczyska bolaly i gdyby nie mistral to mozna by bylo oglupiec:) w czasie spacerku poszlam do sklepu i ludzie patrzyli na mnie jak na glupa bo przy kasie ja-mamusia z wozkiem, dziecko ktore na wszystkich robi pffffffff i sie ze wszystkich nalewa w glos a mamusia w rekach dwa desperadosy i jogurty dla dziecka:)))) jeszcze jakbym udawala nawalona to dopiero by jaja byly:))))))))))))))))) przede mna stala banda nastolatkow ktorzy co chwila zagladali mi do wozka bo Leane tak dawala czadu ze nie sposob bylo nie zwrocic uwagi na glizde jedna:p jeden z chlopakow zapytal czy mi pomoc przytrzymac cos bo mam wozek i dwie rece zajete (chyba zeby sprawdzic czy nie belkocze hehe), ale grzecznie powiedzialam ze nie potrzeba, ze ok. po spacerku papu i zabawa z dzieckiem:) jak zwykle. i smiac mi sie chce bo ta pindulina jak trzymam ja w ramionach to mnie klepie jak starego konia "wista wio!" i to nawet jak do kapieli w reczniku nioslam:))) poza tym rosnei mi z niejkieszonkowiec:)))) wychodze z lazienki, Leane w reczniku i nie wiem kiedy zarypala moja kosmetyczke z mebla lazienkowego!!!!

wlasnei zapowiadali pogode.... ocieplenie od jutra.... 30 w cieniu! to co bedzie w lato?????????? zas po 47?????????
 
CASS ;-)
KROMA a widzisz, a ja chyba nigdy nie czułam się tak dobrze jeśli chodzi o mój wygląd (tzn nigdy się sobie nie podobałam i podobać nie będę, ale jakoś też za specjalnie mi nic przeszkadza) i czuję się w miarę młodo, ale i tak w domu jest mi najlepiej
 
witam wieczornie:-)
po całym dniu bez ani jednej drzemki moje dziecie usnęło...uffff w końcu trochę czasu dla siebie:-)a dzień jak codzień upłynął na zabawach itp. a późnym popołudniem wyszłam do znajomych co mają dzieci coby moje dziecko nie było takie zdziczałe jak jego matka i by chciał spędzać czas z rówieśnikami;-):-)a teraz właśnie wtryngalam chipsy...mniamm i zamiast zbastować z żarciem to ja "zachwycam" się swoimi fałdami tłuszczu;-)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry