Obejrzyj wideo poniżej, aby zobaczyć, jak zainstalować naszą stronę internetową jako aplikację internetową na ekranie domowym.
Notka: Funkcja ta może nie być dostępna w niektórych przeglądarkach.
mój dylemat jest naprawdę wielki gdyż inne alternatywy nie wchodzą w grę gdyż na bzyku bzyku nie pójdę (bo brak mi chęci) i spać też jeszcze nie bo żem wypoczęta (o dziwo)
Przed chwilą małż śmiał się ze mnie, bo pół godziny temu ogłosiłam wszem i wobec, że idę do łóżka a nadal siedzę z laptopem.
.Swoją drogą...dlaczego tak jest,że przeważnie "zżera " mi posty dłuuugie,bogate w treść i formę...
-tak jakos to sobie wyobrażałam,oczywiście,jak się okazało ,błędnie,bo Ida uświadomiła mnie,że nie ma mowy o nocowaniu z Misią...Konspiracja była,bo my stare a głupie chciałysmy taki suprajz wszystkim na forum zrobić...no,ale na inteligentne bestie padło i nas rozszyfrowałaś;-)
.To wszystko napisałam wtedy zaraz po spotkaniu,ale oczywiście zżarło mi posta i już nie miałam siły powtarzać... 
.Jak ktoś wpada do mnie i przynosi np. pakiet chusteczek do pupy albo paczkę pieluch,to tez jest super,bo wiadomo,ze te rzeczy zawsze sie przydają.Zresztą np. u mnie w rodzinie jest tak,że z okazji Bożego Narodzenia,urodzin czy Dnia Dziecka,raczej sie konsultujemy w sprawie prezentów dla dzieci,żeby nie wywalac kasy na coś zbędnego.Ale przy pomniejszych okazjach czy bez okazji też można dac drobiazg,który dziecko ucieszy.Ja sama pamiętam z dzieciństwa wizyty cioć,które mieszkały blisko,więc i spotkania były dość częste.Zawsze coś tam dla nas miały.I nie chodziło o to,że sie dostało tego batonika czy lizaka- ale to dodawało radości z takiego spotkania.Bo zawsze sie cieszyłysmy "Ciocia przyjechała!!!",a że miała w torebce drobiazg dla nas,to był taki jakby bonusik;-).
- ja miałam wtedy jakies 4-5 lat,siostra 3.Do rodziców wpadli znajomi.Oni wszyscy razem w kuchni szykowali kolację,pewnie palili papierosy,a siostra i ja dostałysmy po takim czerwonym lizaku- kogutku.Poszłysmy do pokoju rodziców ,ssałysmy te lizaki i...plułyśmy na ścianę


- zostawały takie okrągłe plamy z cieknącą w dół strużką
.W pewnym momencie zajrzała do nas koleżanka mamy("winowajczyni",jak się domyślam,wręczenia nam narzędzi zbrodni

) i pyta "A co wy robicie???!!!

.A ja na to " Nie widzisz?Drzewa malujemy"
A już całkiem ładna "aleja" nam wyszła

.
.



chciałam właśnie zajrzeć i Wam napisać,który i...nie ma!!!...czyżbym zostawiła w parku na ławce???




.Buuuu,a takie fajne rzeczy jeszcze były i juz nie przeczytałam...buuuu...:-

Tylko inteligentnie to ugryźć
.
"),praktycznie zmuszona jestem do przebywania poza domem cały dzień- tylko na spacerze jest spokój.Chyba koniec z dniami dobroci dla mamy,bo cosik mi sie zdaje,że znów zębole zaczynają swą aktywność,co w połączeniu z lękiem separacyjnym daje



.Wiecie,o co kaman...
.A odmowy współczuję...widocznie za dobra jesteś i za bardzo cie potrzebują,żeby chcieć sie rozstać z Tobą...życzę szybkiego znalezienia super pracy- nie przestawaj składać cv,wtedy będą mieli miny,jak im pokażesz odwrotną stronę swojej osoby
.
.Aż się boję,co będzie,jak pogoda się zepsuje...
.

a przy okazji gartuluje dobrej roboty temu co zlew w lazience instalowal 




na szczescie jest market otwarty u nas w niedziele od 8.30-12.30 wiec jak mloda nakaramilam i polozylam spac spowrotem bo chciala to ubralam sie i fruuuu. duszno u nas jak cholera zas bedzie burzato i deszczato.... wrrrrrrrrrr... aaaa jutro mam wolne