Witam się w ten szary poranek- ponoć ma sie przejaśnic,no,mam nadzieję

...
Weny cosik brak - pewnie dlatego,że M. juz dzis wyjeżdża...:-

-

-(- ach,jaki mam niedosyt...








.A jeszcze zanosi sie na to,że teraz nieprędko sie zobaczymy...no,swietnie- oboje bedziemy mieli przhlapane wakacje- ja uziemiona z Amelką w Stargardzie,on tam



.
Pewnie mi niedługo minie i znów sie "wciągnę",ale na razie....eeeech....:-(
To tylko krótko :
Dziuluś-kciuki MOCNO zaciągnięte

.Testem sie nie przejmuj,na pewno dasz sobie radę.Mój Tomir kiedys też coś w tym stylu miał,jak sie starał o pracę - mówił,że pikuś.Tak dobrze mu poszło,że laska z rekrutacji poleciała po szefa z Japonii,zeby mu to moje dziecko pokazać

.A ten stwierdził,ze szkoda go do tej pracy,na zwykłego operatora

- chcieli go zrobic jakims kierownikiem działu od razu,jak firma ruszy.No,jak zwykle u Tomira skończyło sie fiaskiem,bo idiota zgubił telefon i nie pofatygował sie do nich,zeby im podac nowy numer

.A to był mój leniwy,olewający wszystko synek,więc Ty tym bardziej dasz radę



.
Co do filmików z Leane,to,niestety,nie pomogę,bo komp wciąż zaśmiecony i nie ma kto mi go wyczyścic,więc nawet You Tube mi nie chodzi,nic,żadne filmy...

(((
Makuc,Ida- lepsiejszego dzionka dzis życzę.Co prawda u mnie dzis pewnie niezbyt wesoło będzie,ale co tam,zawistna nie jestem,niech chociaż Wam będzie fajnie

:-)
Rysia-gratuluję freedomu i powrotu do normalności

:-)
Emiś- wiem,co to za ból,jak z okiem coś nie tak- nie było mnie,ale zorientowałam się,że to juz jakis czas trwa- do wracza marsz,nawet z dzieciami- trudno,oko to oko,zbyt delikatna sprawa,by czekać,aż "samo" przejdzie.A w ogóle to Homeoptic tak profilaktycznie i na lekkie podrażnienia polecam


- mozna uzywac nawet przy soczewkach.
Aniawa- oczywiście,że głos na Wojtusia-"Anię" poszedł

.
Laura kończy dziś okrąglutkie 10 mcy:-)
Wojtuś piękne 9:-)
Dawidowe,Strip- gratulejszyny dla Was i Dzieciaczków:-):-):-)
jak kogos pominełam( a na pewno wiele z Was,ale wybaczcie,głowa dzis całkiem zaprzątnięta wyjazdem M.),to plasiam i obiecuję poprawę

.
Amelka ładnie zasypia,przeważnie bez problemu,ale w nocy budzi sie co chwilę z rykiem.Dziś znów musiałam ją wziąć do nas,bo miałam dość latania do łóżeczka i wtykania smoka...U nas nie lepiej,ale przynajmniej miałam ją "pod ręką".Cała noc taka- na przemian smok i butelka z soczkiem
.A o 4.30 obudziła sie już całkiem i szybko musiałam butle robic,bo juz nie dała sie oszukać.Wypiła i poszła spać.Skok to chyba już nie jest,bo w dzień jest pogodna,ładnie sie bawi i zauważyłam dużo nowych umiejętności.Ale to jedzenie w nocy- masakra,jakby znów była noworodkiem i co 3 godziny potrzebowała...o co kaman????
No,nic,lece jeszcze na zamknięty i tematyczne,póki moje skarby jeszcze śpią,bo potem w dzień juz czasu nie będzie...
No i prośba do Was o kciuki ,żeby szczęśliwie złomingo go dowiozło ...wtedy pomogły,więc i teraz na nie liczę
.