reklama

Październikowe Mamy 2010

Makuc a Ty w niedzielę tez pracujesz? Czy tylko przygotowujesz na poniedzialek? A co do sniadanka to nie bylo do łóżka , bo jak dzieciaki już nie spią i biegają to ja nie umiem jakos w łózeczku lezec. No ale spisał się , bo bylo pyszne ;-) a jak Twój malż? Lepiej troszku?
rysia cieszę się ,ze wizyta tesciowej miala jednak spore plusy i przebiegla pomyslnie. Co tam u siostry? O , wlasnie doczytalam. Matko , strasznie mi przykro :-( i co teraz???
Kania widzę ,ze u Ciebie też sobota lekko imprezowa ;-). Wrócilysmy do domu o podobnej porze i dalszą część nocy tez mialysmy podobną :-(. Ja jednak godzinkę się zdrzemnęłam w ciągu dnia , a Ty dalas radę ? Jeśli chodzi o mój weekend , to wczoraj mialam mega lenia po sobotniej nocy , a tu znajomi zadzwonili ,ze mamy przyjechac i obgadac detale odnosnie wczasów. Pojechalismy i w sumie zalowalam , bo nic nie ustalilismy i wogole odechcialo mi się z nimi jechac. A poza tym wszystko fajnie :)
Happy gratuluję Amelce postepów ruchowych :-) no i fajnie ,ze tak milo spędzilyscie czas. A co do pobudek nocnych , to u nas to samo. Już nawet biorę go do siebie do łóżka a i tak przebudza się i placze :-(
Roxi i jak tam shrek i wizyta u znajomków?
Kroma jak tam katarek Arka?
Cass miłego urlopu
mała_mi no i co z tym wnioskiem urzędowym. Udalo się cos załatwic?
Czarodziejka ciesze się ,ze sobotni wieczór udany , no i super ,ze mamcia taka kochana.
A jak Ty to zrobilas ,ze jesteś ciągle zalogowana na bb????
efa a Ty już wrócilaś ?
Aniawa no nie moglas na kawkę wstąpić???? No a korki to nasza specjalnosc :p Głos oddany.
emiliab jak oczko?
Frogg dobrze ,ze choc raz za czas się meldujesz. Buziaki dla Fifcia
makuc , aniawa jeśli chodzi o księca to mit przecież – oni nie istnieją , niestety :-(
dziulka upał , basen – ehhh zazdroszczę. Czekam na newsa jak tam dziś poszło
ida współczuje niefajnych atrakcji i straty kotka :-(
ergenkadin WTF?????
natolin ehhh no to fajnie ,ze słoneczko nawet przygrzewa. Odpoczywaj i ładuj się pozytywnie :-)
elwirka no to szacun ,ze bitwę z płaczem Oliwci wygralas ;-)
e-lona ale wracasz dziś?

a u mnie po wczorajszej wizycie u znajomych (z którymi mamy jechac na wczasy) jakos mi sie odechcialo jechac. Najchętniej pojechalabym na jaiegos 'lasta' . Bo kombinacje takie wyszly ,ze szok. No i mialabym moze biznes to kasis ale ona chyba wyjechala?!
Oprócz tego maluszek dzis jakis nie swój jest i chyba cos go zbiera. A mielismy dzis jechac na zdjęcia do paszportu , bo troszkę nam temat sie zapomnial i nie zostalo juz wiele czasu. Wniosek wydrukowalam , pozostaje go złozyc i modlic sie zeby do 2-go sierpnia paszport byl do odbioru. Ehhh wszystko na mojej glowie.
 
reklama
hej
mojej siostrzycce wyniki się nie poprawiły (właśnie jest na biopsji nerki)-ryczeć mi się chce że to życie jest takie niesprawiedliwe i często tak ciężko doświadcza dzieci które na to nie zasłużyły!!!!do dupy!!!!
sorki że Wam nie poodpisuje ale zupełnie brak mi na to siły....

kurcze :( RYSIA dużo sił Wam teraz życzę i oby biopsja pokazała, że jednak jest jeszcze jakaś nadzieja na to, że wszystko się przyjmie! :** tulam i DUZO ZDROWIA dla Twojej siostrzyczki. Ten świat jest to dupy.

DORIS czasami i w niedzielę jestem uziemiona lekcjami ( z tym, że tym razem to było z mojej winy, gdyż na tygodniu weny do zajęc nie miałam;-)) co do D. to dzisiaj troche lepiej. Zjednoczyła nas nocna pobudka i sprzątanie psiej biegunki, więc może jest jeszcze jakas iskierka nadziei na to, że kiedyś w końcu będzie dobrze :confused::rolleyes2: najbardziej boli mnie to, że u nas awantury z niczego tak na dobrą sprawe się biorą i rosną do rozmiarów góry lodowej :crazy:
a Twoi znajomi co znowu kombinowac zaczeli? Ja zawsze twierdzilam, że wyjazdy ze znajomymi na dluższe wakacje sa super o ile ma się te same oczekiwania, tryb dnia itp. bo potem "w praniu" wychodzi tak, że się trudno zgrac jednocześnie z czasem, nie ma zbiezności interesów i zamiast fajnego odpoczynku jest masa flustracji i niedomówień...
 
Ostatnia edycja:
Doris,ech,bo z tym umawianiem sie na wakacje to zawsze jakieś cyrki;/.Moja sis też sie tak umawiała z koleżanką- miały jechac z córkami.No i dzwoni do tamtej,żeby w końcu sie finalnie dogadać co i jak,a ta jej mówi,że 2 tygodnie przed urlopem ma zaplanowana operacje nogi- ale taka poważną,ze śrubami,gipsem itd.Ale żeby sis sie nie przejmowała,tylko rezerwowała dla 4 osób,bo ona i tak poleci:szok:.Nosz...to trzeba miec tupet,albo byc bezdennie głupim,żeby komus takie wakacje w charakterze pielęgniarki i opiekunki do swojego rozwydrzonego dziecka zafundować :eek:.
 
HAPPY bez kitu :szok: dla niej to w sumie idealne wakacje by były. Gorzej z Wami...

poza tym u nas znowu leje :wściekła/y: drugi dzien nie mam jak z Młoda nawet na spacer wyemigrować, więc się kisimy w domostwie.
 
Doris udało mi się zdrzemnąć też około godzinki wczoraj wraz z Oliwką, co do wspólnych wakacji hmmm to współczuję ze tak wyszło, czasami tak właśnie jest ze znajomymi :-/ żeby tylko się udało paszport wyrobić synkowi :-)
Makuc widzę, że u Ciebie ciut lepiej ale ciiiii, żeby nie zapeszać, wierz mi że u Nas jak są kłótnie to też z błahego powodu i urastają do wielkich problemów... a mało tego, jeszcze bywa tak, że "niby" wszystko jest super, a w ciągu godziny potrafi się zrobić tak nie miło i do d..y że człowiekowi odechciewa się wszystkiego a co psince się stało, że biegunki dostała(ł) bo nie wiem czy to suczka czy pies ;-) współczuję pogody, wyślę samolot po Was, u mnie nie leje :-)

Ja dziś na mięcie jadę od rana, brzuch mnie boli :-( Oliwia na spacerze, dziś mnie zaskoczyła jak zaczęła przechodzić wzdłuż łóżka po czym puściła się i złapała fotela który stał obok :-)
 
Ostatnia edycja:
makuc u nas podobnie. Jakas blachostka a afera na skale swiatową, ale nauczylam się przemilczec (czyt. olewac) pewne sprawy i ich nawet nie poruszam na rzecz swietego spokoju. Trzymam kciuki ,zeby u Ciebie wszystko pomyslnie sie ulozylo i ciepelko w uczuciach nastalo ;-)

a co do tego wyjazdu to tak:
mamy jechac z dwoma malzenstwami i ch 'dziecmi'. Tyle ,ze my niestety musimy do nich dojechac , bo moj Mikolaj jeszcze będzie na kolonii w tym czasi kiedy oni chca wyjechac ( a odebrac go tydzien wczesniej nie mam zamiaru ). nawet przemyslalam sprawe i stwierdzilam ,ze dobrze , bo oni w tym czasie znajdą noclegi a my przyjedziemy na gotowe. No ale wczoraj poruszyli kwestię zakupów i chca kupic wszystko współnie a koszty podzielic na trzy rodziny. No ale zaraz. Oni maja prawie dorosłe dzieci i to po 2 sztuki , a ja mam tyciego Dorianka , który niewiele je z normalnego żarcia i Mikolaja , który jest totalnym niejadkiem. Jemu np na smiadanie dam jedna parówkę i jedna kromeczke weka i ledwo to zje , a tamci chłopcy to np. jedzą bochenek chleba na dzien. No i niebardzo sie to nam kalkuluje. Głupio mi jednak ustalic ,ze bedziemy zywic sie sami , bo tak dziwnie ,ze oni obiady będą jedli wspólnie (ten jeden znajomy super gotuje) , a my gdzies osobno . Poza tym my jedziemy jakies 5 dni poźniej więc jak oni kupią jedzenie na 2 tygodnie to moze byc tak ,ze my po ich wyjezdzie i tak bedziemy musieli tam dokupic jeszcze jedzenie. Normalnie odechcialo mi się. Nie jestesmy skąpi , ale tez nie przelewa się nam. wczasy chcialabym przezyc swobodnie bez wyrzeczen i wolę pieniadze wydac na miejscu na wycieczki czy inne przyjemnosci , niz sponsorowac komus jedzenie. Moze głupio gadam i powinnam przyjąc ich warunki?!
 
reklama
doris- z tym dokumentem do aministracji to sprawa na razie stoi, G. ma jutro iść tam do administracji i zapytać co w takiej sytuacji ma zrobić. No bo teść chodzi oczywiście obrażony na cały świat. Zresztą jak go widzę to mi się robi niedobrze.
Co do planowania wakacji ze znajomymi to przeważnie tak jest,że ciężko się zgrać wspólnie. Niby fajnie mieć ze sobą bliskich znajomych,ale wiem że z czasem chciałoby się być z daleka od nich.
kania- o to Oliwka za chwilę będzie chodzić, jak już taka odważna się robi :)

Łukasz usnął. Ja umyłam włosy i strasznie zimno mi się po tym zrobiło.
Teraz siedzę i kombinuję co by tu na obiad w czwartek zrobić, a mianowicie G. ma urodziny i tak sobie pomyślałam że może bardziej postaram się niż zawsze z tym obiadem :)

Edit właśnie doczytałam, doris według mnie bardzo dobrze myślisz, bo z tym jedzeniem to tak trochę głupio. Ja na tego rodzaju wyjazdy jestem zdania żeby każdy sobie brał swoje jedzenie. My jak kiedyś jechaliśmy z moimi rodzicami na wyjazd z ich przyjaciółmi ( wtedy jeszcze dzieckiem byłam) to tam w Chorwacji każdy sobie gotował osobno, miał swoje jedzenie. No jedynie jakiegoś tram grilla robiliśmy wspólnie.
Tak samo jest tutaj u moich teściów, my z G. żywymi się sami, bo prawda jest taka że gdybym miała dokładać się do ich jedzenia, to wiem że bylibyśmy stratni z G. na tym bo my aż tyle nie jemy np chleba, ziemniaków itp a teśc i szwagier to pochłaniają wszystkiego dużo. Wolę sobie sama kupować to co lubię i ilość taką jaką my zjemy.
 
Ostatnia edycja:

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry