happybeti
show must go on...
...bry
.Dziś po raz pierwszy od...nie pamietam,kiedy,zmarzłam w nocy.No,lato stulecia,heh:/.Amelkę teraz tez dodatkowo okryłam,bo pomyslałm sobie,że budzi się,bo jej chłodno...Zobaczymy,może teraz dośpi?Ja już nie zasnę,więc się nie smiejcie,jak godzinę posta zobaczycie;/.
DOBRANOCKA - dzięki za linka do "spodlady"
- akurat znam ten sklep,bo kiedys przypadkiem na niego trafiłam,szukając pomysłu na prezent
.A ile śmiechu było i "achów" i "ochów",ile wspomnień
,jak z M. ich ofertę oglądaliśmy
))).I tak na serio planujemy sporo książeczek dla Amelki stamtąd zamówić,bo ....sentyment to raz,są ponadczasowe-to dwa,a po trzecie niektóre to juz klasyki,z ilustracjami Szancera-dzis już takich nie robią
.Ale tej gry wcześniej nie widziałam,to musi byc nowość
.Jeszcze raz dzięki za info:***
DAWIDOWE ,ech,nawet nie pisze,że wiem,jak Ci ciężko,bo żadna z nas tego nie przechodzi,co Ty.:***Ja niby tez często i długo sama z Niunią zostaję,ale jednak co jakis czas M. przyjeżdża...I nie dziwię Ci się,że Cię "zmęczenie materiału" dopada,bo to naprawde nie jest lekko tak samej sie zmagac ze wzystkim,a jeszcze słyszysz,że ich strona robi trudności i na złość Twojemu mężowi.No i "koleżanki" świetne:/- nie ma co!!!Zamiast Cię wesprzec,to jeszcze docinają...Dobrze,że Wy- Ty i Twój mąż ,wiecie swoje i wierzycie,że to juz niedługo minie i będziecie mogli wreszcie cieszyc się sobą.Samą mnie tez nieraz czarne mysli nachodzą,zwłaszcza teraz,kiedy wiem,że tym razem długo sie z M. nie zobaczymy,też nieraz jak pomyślę,że wciąż sama i sama ze wszystkim,to mam dość...ale cóż- mamy te nasze Skarby,dla nich musimy byc silne i jakoś iść dalej.Trzymaj się,kochana,przytulam:***
ALICJA,DZIULKA ech,te ciuszki naszych maleństw...Mam podobne odczucia...Też nie ubieram "na codzień" Amelki w pajacyki i śpioszki,bo ma tyle innych "normalnych" rzeczy.Ale wieczorem,po kąpieli,jak włożę jej pajacyk albo taki "słit" rampersik...no,tylko zacałowac wtedy taką "dzidzię".I,wiecie,jak moi chłopcy byli mali,to "nosili" właśnie takie "dorosłe" rzeczy- mi i moim kolezankom,z którymi wymieniałysmy sie ubrankami,wydawało się,że to takie "cool",jak dziecko jest ubrane w miniaturki "dorosłych" rzeczy.Dziś już tak nie myślę,bo wiem,że ten czas najsłodszego niemowlaka tak szybko minie...że jeszcze ma czas na "dorosłe" ubranka.Dlatego bez zadnych oporów "stroję" ją nieraz w falbaniaste sukieneczki i kapelusiki,w których wygląda tak słodko,że tylko zacałować i schrupać
.Bo jeszcze chwila,a już trzeba będzie zamiast haftowanej sukieneczki i atłasowych pantofelków,dać dres i trampki,żeby bez przeszkód mogła szalec w piaskownicy czy na zjeżdżalni.Dlatego teraz się "wyżywam"
.A pamiętacie moją sesję "olschool baby"?Niektóre z tych ubranek tylko do zdjęcia miała na sobie,ale to najsłodsze fotki,jakie ma
.
DAGISU- wpadaj tu częściej
.Ja np. tylko z rana mogę na luzie popisać,bo w dzień już z Amelką nie ma szans- tylko mnie widzi przy kompie,to tez chce i koniec.A zębolków współczuję- oby się szybko wykluły.
ELWIRKA- a jak tam u Was?Czy "urlop" od Oliwki nie tylko dał Ci odpocząć ,ale i pomógł w relacjach z mężem?
ROXI,piszesz,że z MAQCKA dobry prorok,czyli wnioskuję,że SARISKOWY biszkopt jednak sie udał
?Musze tez spróbowac- akurat Maksio przyjechał,to jest dla kogo piec
.
...no i znowu zapomniałam,co jeszcze miałam napisać...
aha,juz wiem- o tych ćwiczeniach.Ja Was podziwiam...bo dla mnie to jakis kosmos,żeby z własnej i nieprzymuszonej woli cwiczyć ;-o!!!No,ale ja zawsze "talent" sportowy byłam i tak juz mi zostało
.A poza tym to u mnie taki słomiany zapał do wszystkiego,więc nawet nie próbuje,bo wiem,jak to się skończy;D.
Za oknem wygląda słonko- może już dość tych ulew i dziś na normalny spacer pójdziemy?
A co do "góry a morze",to lubię i to ,i to,ale np. na "wczasy" nad morze nie chciałoby mi sie jechać-szybko by mnie to znudziło.Krótki wypad- 2-3 dni to i owszem,ale,tak jak NAT napisała,leżenie plackiem na plaży to nie dla mnie.Za to wędrówki po górach wspominam z wielkim sentymentem- ech,łaziło się kiedyś
.I mam nadzieje,że jak Amelka trochę podrośnie,to wrócimy z M. na "stare śmieci",bo oboje uwielbiamy
.Nosidełko turystyczne ze stelażem to kupilismy z ta myślą,jak jeszcze w brzuszku była
.
No i to tyle- za dużo nadrabiania nie miałam,jakoś pusto tu wczoraj wieczorkiem było
- łikendowałyście się zawzięcie,tak
?KROMA na pewno,hehe
.
DOBRANOCKA - dzięki za linka do "spodlady"
DAWIDOWE ,ech,nawet nie pisze,że wiem,jak Ci ciężko,bo żadna z nas tego nie przechodzi,co Ty.:***Ja niby tez często i długo sama z Niunią zostaję,ale jednak co jakis czas M. przyjeżdża...I nie dziwię Ci się,że Cię "zmęczenie materiału" dopada,bo to naprawde nie jest lekko tak samej sie zmagac ze wzystkim,a jeszcze słyszysz,że ich strona robi trudności i na złość Twojemu mężowi.No i "koleżanki" świetne:/- nie ma co!!!Zamiast Cię wesprzec,to jeszcze docinają...Dobrze,że Wy- Ty i Twój mąż ,wiecie swoje i wierzycie,że to juz niedługo minie i będziecie mogli wreszcie cieszyc się sobą.Samą mnie tez nieraz czarne mysli nachodzą,zwłaszcza teraz,kiedy wiem,że tym razem długo sie z M. nie zobaczymy,też nieraz jak pomyślę,że wciąż sama i sama ze wszystkim,to mam dość...ale cóż- mamy te nasze Skarby,dla nich musimy byc silne i jakoś iść dalej.Trzymaj się,kochana,przytulam:***
ALICJA,DZIULKA ech,te ciuszki naszych maleństw...Mam podobne odczucia...Też nie ubieram "na codzień" Amelki w pajacyki i śpioszki,bo ma tyle innych "normalnych" rzeczy.Ale wieczorem,po kąpieli,jak włożę jej pajacyk albo taki "słit" rampersik...no,tylko zacałowac wtedy taką "dzidzię".I,wiecie,jak moi chłopcy byli mali,to "nosili" właśnie takie "dorosłe" rzeczy- mi i moim kolezankom,z którymi wymieniałysmy sie ubrankami,wydawało się,że to takie "cool",jak dziecko jest ubrane w miniaturki "dorosłych" rzeczy.Dziś już tak nie myślę,bo wiem,że ten czas najsłodszego niemowlaka tak szybko minie...że jeszcze ma czas na "dorosłe" ubranka.Dlatego bez zadnych oporów "stroję" ją nieraz w falbaniaste sukieneczki i kapelusiki,w których wygląda tak słodko,że tylko zacałować i schrupać
DAGISU- wpadaj tu częściej
ELWIRKA- a jak tam u Was?Czy "urlop" od Oliwki nie tylko dał Ci odpocząć ,ale i pomógł w relacjach z mężem?
ROXI,piszesz,że z MAQCKA dobry prorok,czyli wnioskuję,że SARISKOWY biszkopt jednak sie udał
...no i znowu zapomniałam,co jeszcze miałam napisać...
aha,juz wiem- o tych ćwiczeniach.Ja Was podziwiam...bo dla mnie to jakis kosmos,żeby z własnej i nieprzymuszonej woli cwiczyć ;-o!!!No,ale ja zawsze "talent" sportowy byłam i tak juz mi zostało
Za oknem wygląda słonko- może już dość tych ulew i dziś na normalny spacer pójdziemy?
A co do "góry a morze",to lubię i to ,i to,ale np. na "wczasy" nad morze nie chciałoby mi sie jechać-szybko by mnie to znudziło.Krótki wypad- 2-3 dni to i owszem,ale,tak jak NAT napisała,leżenie plackiem na plaży to nie dla mnie.Za to wędrówki po górach wspominam z wielkim sentymentem- ech,łaziło się kiedyś
No i to tyle- za dużo nadrabiania nie miałam,jakoś pusto tu wczoraj wieczorkiem było

zrobiła mi alarm o 6:45 ale przełożyłam na drugi boczek i jakoś zasnęła, a ja niedowiarek stwierdziłam ze skorzystam z tych pewnie 5 minut snu dziecia i szybko załatwię co trza (bo z tym wszędziewłażącymszkrabem mieć minutę spokoju na poranne spotkanie z Edkiem to nie do pomyślenia przeca;/) - a tu o!!! chyba zaraz sprawdzę czy nie oszukuje i miśków pościelowych nie tyra za mocno jak nie widzę

Lauritka cudownie sie rozwija a to dzięki Tobie! Jesteś cudowną mamą i wspaniałą żona. Mam nadzieje że Twój małż jest świadomy jaki Skarb na niego czeka
wow!!! super że grill można zaliczyć do udanych :-)
) i w sumie musze przyznać że mnie nieco zaraził tym wszędobylstwem ;-) ale wybierając morze czy góry i tak powiem morze