Dzień dobry

Tak sie przejęłam oparzeniem
Małej Mi i biegunką
Dorianka,ze ze łba wyleciało wszystko inne,co chciałam npisać...no,nic...na spokojnie,może choć część "wróci".
MałaMi- sa dwie szkoły co do przebijania bąbli.Lepiej nie przebijać i czekac,że samo sie wchłonie.Ale z drugiej strony jak ma pęknąć i się przez to jakoś zakazic,to lepiej wziąć igłę(ale oczywiście jednorazówkę z apteki) ,przebić i założyc jałowy opatrunek na to miejsce.Ja jednak ,jeśli bym mogła,to bym zaczekała ,aż samo sie wygoi.Panthenol pomaga.Tylko jak z poparzoną tak ręką dzieckiem się zajmować????Ojojoj...:-

-

-

****
A co do Twojego męża-hm- typowe




- samemu zawinić i krzyczeć na kogos z tego powodu- bo przecież przyznac się do winy i przeprosic to za ciężko,nie?No,ale jego zachowanie wskazuje,ze ma WIEEELKIE wyrzuty sumienia,tylko przyznac się nie chce
Doris- możesz pytać w aptekach o ORS Hippa (taka "marchwianka " gotowa to jest)."Humanę " bananową (hm...nie wiem,jak z dostępnością i nie mam na myśli smaku bananowego,tylko preparat mlekozastępczy na bazie bananów,stosowany w leczeniu biegunki),dawać same banany,z ryżem i marchewą,żeby Dodusia "zastopowało" trochę.A na odparzenia sprawdzony olej lniany.Nie wiem,co z tych rzeczy jesteś w stanie dostać...A ta biegunka ,cóż, bywa w takie upały- dobrze,że Dodo ładnie przy tym pije,ale z jedzeniem to zrób mu dietkę,żeby szybko wrócił do zdrowia.Buziolki dla Was:***
no i nie wiem,co jeszcze komu miałam odpisać przez to...
Co do żebrania o jedzenie,to Amelka świeżo po zjedzeniu swojego obiadku,jak tylko zobaczy,że ja jem coś,jest przy mnie,wspina sie po mnie i "mama,am!"

- ale takim rozkazującym tonem,że pekać można ze śmiechu.Nawet nie zje tego,co jej dam spróbowac,ale "Mama,am" musi być.
Makuc- u nas tez duże psy i wrony

"na topie"

.Pytałas,jak się Maksio sprawuje i czy pomaga...hm...z ta pomocą to jest tak,że może lepiej nie...po prostu ona go uwielbia i jak tylko Maks wyjdzie od nas z pokoju,to jest ryyyk ...to może niech sie od niego nie uzależnia,bo potem chłopak chwili spokoju nie będzie miał

.nie rozumiem,skąd ta miłośc wielka,no,ale niech im będzie:-)

.
Twój jamochłon dał popis,nie ma co





- to znaczy,D. ma pracować,a ile ona mu zapłaci,to od jej "widzimisię " zależy,tak????Taaa,lepiej niech on robi tego mgr,wtedy wiesz,"plan B"- szukacie sobie oboje pracy tu,u nas

;-):-):-):-).
Co do zasypiania Alutka,to życzę sukcesów- i wcale nie ironicznie.Skoro już nie ma protestów podczas wkładania,to jesteście na dobrej drodze.Ja powiem tak- ja się musze nałazic "fteiwefte",zanim Amelka padnie,bo rzadko się zdarza,że zaśnie od razu ,musi być mega zmęczona.No więc kłade ją,daję smoczka i odchodzę.No to jest wstawanie i ryk.Podchodze,kłade znów,daje smoczka,pogłaszcze i odchodzę.I tak sytuacja do 20 razy nawet potrafi sie powtórzyć.Generalnie nie "wyczekuję" jakichs "przepisowych" minut.Owszem,pierwsze marudzenie przeczekam,ale jak się nasila,to ide,kładę itd..Wydaje mi się,że po prostu chodzi o konsekwencję- ze dziecko ma wiedziec,że jak idzie do łóżeczka,to jest spanie,mama nie weźmie,nie będzie się bawiła.Ostatnio zauważyłam,że ona już wie,że jej nie wezmę i na nic jej krzyki i lamentacje w tej sprawie,tylko teraz domaga się tego położenia przeze mnie i pogłaskania,bo jak to robie,to momentalnie sie uspokaja i widze,że chce zasnąć.Jak nie może,to wstaje i od nowa lament,ale myślę,że pomału i raczej "bezboleśnie" się nauczy...ja po prostu nie umiałabym słuchac ,jak mi dziecko płacze ...7 minut!!!!



.Mam nadzieję,że w miarę jasno to opisałam i moze to Ci się przyda...i komuś jeszcze?
Dziulka- ja przewijak już jakiś czas temu musiałam zlikwidować,bo walka z nią,żeby grzecznie leżała,zamiast robic mi sajgon wśród ustawionych obok kosmetyków i leków,była ponad moje siły.Przewijanie odbywa sie na stojąco albo w ogóle w biegu



- więc Ty tez pogódź się z myślą,że dobre czasy wygodnego zmieniania pampersa dawno za Tobą,a bedzie jeszcze "lepiej"

.
Ida- zasypiania na spacerze zazdroszczę- może wtedy miałabym czas na ksiązki(które w ramach poprawy sobie humoru zakupiłam w lumpie "aż" po złotówce.Przy okazji 2 pary skarpeteczek "słitaśnych" z koronką dla Amelki -za obie dałam...5 groszy


).Ja nawet nie wychodze w porach "drzemkowych",bo jak jest senna,to musi sie poprzewracać na brzuch kilka razy ,a jak robi to w wózku,to od razu wstaje

- ostatnio tak było,że podjęłam taką próbę i dooopa wielka



- skończyło sie na wielkim krzyku,awanturze,a Amelka wyglądała tak:



.No,ale cos za coś- u nas przynajmniej czasami jest zasypianie bez problemów w łóżeczku...jak sie ma to potem do spania w nocy,to już inna sprawa


.Ostatnio kiepsko....pobudki co chwila....no,ale chyba to druga jedynka górna ją tak męczy...:-(.I katar,co sie przy tym pojawił....
A Babcia naprawde taka "aparatoodporna"????No,szkooda...:-(
Kroma- gratki dla Arka za zebolka i wstawanie

.a jedna rzecz mnie nurtuje- jak ty masz ten kurs w U.P.,to kto z dziećmi jest?Bo ja się obawiam,że od września mnie coś takiego czeka i...dooopa- co ja zrobię z Amelką,jak cos takiego mi zaproponują????:-

crazy:
Uska- a Ty koniecznie chcesz te zielone pomidory "przetwarzać"?Bo moja mama to robiła tak,że po prostu zostawiała je " w spokoju" w jakims ciemnym miejscu (np. karton w szafce) i one sobie tam powoli dojrzewały.Sałatkę tez jakąś robiła,taką typu "szwedzka",czyli szły tam plasterki ogórków,pomidory,natka pietruszki,cebulka,marchewka -to wszystko soliła,pieprzyła,wciskała do słoików i zalewała taka zalewą z rozcieńczonego octu i oleju z przyprawami,ale jakie były proporcje,to nie wiem....może znajdź sobie w necie przepis na "sałatkę szwedzką",tam powinny być.
Elona- no,szkoda,że parada rozczarowała,za to zakupy udane,więc się wyrównało,nie?;-)I gratki zębolkowe dla Laury

:***
Kania ,no,z tym Nanem to cyrki jakieś



- akurat musiało im sie zachcieć zmieniać system,jak nasze dzieci są w tym wieku



;-).Nam lekarz kazał dawac jeszcze "2",ale moze to dlatego,że Amelka grubiutka jest?
A strogonoff w łódeczkach-mmmm

.Twój mąż jakoś specjalnie podpiekał chlebek przed włozeniem tam mięska czy jak????W każdym razie fajnie,że mu się chciało "błysnąć" w kuchni
Efa,Mamaagusi,Roxi- dołączam do klubu "uszczęśliwionych"@


Elwirka- wiesz,to dobrze,że babcia tak we wnusi zakochana i możesz ją jej "podrzucać".Ja zawsze starałam się moją mame oszczędzac pod tym względem,a moje rodzeństwo już nie miało(i nie ma :/) takich skrupułów - i co?Oczywiście ich dzieci są bliższe dziadkom,niż moje.Nie,żeby były gorzej traktowane czy coś,bo zawsze są i prezenty itd.,ale nie ma takiej więzi,jak z tymi,które dużo u nich przebywały...I z Amelką zanosi się,ze będzie podobnie,bo ja jakoś nie mam sumienia obarczać schorowanej mamy opieką nad nią...eeech...no,trudno...Niby mogłabym tam sobie jechać z nią razem- wilk byłby syty i Manchester City,ale...ONI NIE MAJĄ NETA;-)

.
Dziś 9 mcy kończy nasz "beniaminek",czyli
Pawcio
Kasia - dla Was wszystkiego najnajnaj z tej okazji:-):-):-)
:***
U nas na razie pogoda fajna,ale zapowiadali po południu pogorszenie :-(.A szkoda by było,bo chciałbym spotkac sie z tym moim friendem...dawno nie gadaliśmy "normalnie" i tęsknie za tym troszkę....No,zobaczymy...może się uda...A teraz spadywuje zobaczyć na tematyczne,co ciekawego
.Miłego dzionka wszystkim.