reklama

Październikowe Mamy 2010

Właśnie wróciłam ze spacerku z G. Byliśmy w lasku. Posiedziałam trochę na ławeczce, pospacerowałam, połapałam świeże powietrze. Teraz przygotowuje obiadek dla nas- kurczaka z przyprawami, ryż i surówkę.
U nas dzisiaj bardzo ciepło, wręcz duszno. Ubrałam dzisiaj pierwszy ciuszek ciążowy- taka spódniczkę na szeleczkach sztruksową. Jakoś nie czuję się atrakcyjna będąc w ciąży a podobno kobieta w ciąży promienieje - jakoś nie widzę tego u siebie.

Jutro znowu na uczelnię, eh. Nie chce mi się już chodzić na zajęcia. Pracę prawie skończyłam pisać.
 
reklama
tupienoga miałam jedno i drugie tzn i borykałam się z co miesięcznych zapaleniem pęcherza i skracała mi się szyjka w pierwszej ciąży i niestety to co opisujesz przypomina skracanie szyjki a nie pęchęrz, zwłaszcza ten twardy brzuch jest niepokojący.
Ja bym pędziła do gina bo powiem ci że szyjka boli jak się skraca ja miałam taki lekki ból w podbrzuszu kilka dni i jak poszłam do gina to miałam już szyjkę o połowę skróconą a jak wiadomo to już grozi porodem i leżeniem do końca.

Za to ja mam dobre wieści, co prawda wody coraz więcej ale brzuch przestał mnie boleć zupełnie więc chyba rzeczywiście się przeforsowałam. Dzięki dziewczyny za wsparcie bo jakoś się tak po waszych postach uspokoiłam.
 
Karen cieszę się,że brzuch przestał boleć:-D.

U nas dzisiaj ładna pogoda. Niestety, jesteśmy zmuszeni siedzieć w domu, bo Jakuba chyba przewiało, bo oko od wczoraj miał zaropiałe i lekko spuchnięte. Dzisiaj, co prawda dużo lepiej, po podaniu środka przeciwzapalnego, ale wolę dmuchać na zimne.Chcę,żeby jutro poszedł do przedszkola, bo idą na fajną wystawę i nie chcę,żeby go to ominęło.
 
Ja właśnie wróciłam do domu i cieszę się że jestem już w Krakowie - jakoś bezpieczniej się tu czuję, zwłaszcza, że od wczoraj też mam niezłego stracha, i tu mam pytanie do Karen - jaki jest tzn czy mogłabyś opisać ból skracającej się szyjki? Piątek miałam mocno stresujący i w dużym ruchu, w sobotę rano pojechałam tylko do sklepu i zaczął się ból podbrzusza, nie duży i raczej porównywalny z tym jaki miałam wcześniej (rozciąganie macicy) ale trwał w sumie aż do wieczora oczywiście z przerwami, dodam że zestresowałm się tym i sobotę resztę dnia przeleżałam. Dziś wstałam bez dolegliwości pokręciłam się trochę, odwiedziłam dziadków i w momencie gdy wsiadłam do pociągu do Krakowa zaczął się znów ból podbrzusza taki sam jak wczoraj i co mnie niepokoi najbardziej brzuch stwardniał - co prawda tylko na chwilkę ale fakt jest faktem, nawet mąż jak dotknął stwierdził że twardy. Jak tylko dotarłam do domu wzięłam magnez, nospe i luteine i oczywiście leżę - jest lepiej ale schiza spora. Plan mam taki, że gdyby nie przeszło jadę na Kopernika a gdyby przeszło a jutro pojawiło się to samo to też jadę tak czy siak. Zakładam, że może być to też wzdęcie bo mam mega zaparcie a nażarłam się u teściów różnych rzeczy i to jedzenia jakiego normalnie nie jem więc może to kwestia wzdęcia. Staram się nie panikować, ale nie wykluczone, że jednak szpital odwiedzę... Karen, dziewczyny jak to jest z tą szyjką?
 
Hej lolisza! ;-)
Jeszcze nic nie pisałam na tym forum, ale po przeczytaniu twojego postu postanowiłam coś skrobnąć. Opiszę ci po krótce mój przypadek, może cię to trochę uspokoi. Otuż, brzuch tak jak opisałaś boli mnie prawie od początku ciąży tzn. boli i kluje. Brałam więc dufaston 2 razy w dziennie i większość dnia leżałam. A jak tylko wybrałam się na zakupy czy np. kilka razy się schyliłam, to ból się nasilał. Na ostatniej wizycie (miesiąc temu) p. doktor kazał mi odpoczywać jeszcze więcej, w związku z tym prawie cały czas leże. W domu sprząta mąż i bardzo często gotuje. Na zakupy też już nie chodzę, bo kiedyś wybrałam się w pobliże domu sama i w reklamówce przyniosłam jedynie 1 pomidora, 1 ogórka i 1 cytrynę. Tak się żle poczułam, że myślałam że wyrzucę te zakupy po drodze i że już nie dojdę do domu. Z torebki już dawno zrezygnowałam przerzucając się na mały plecak który zawiera jedynie niezbędne rzeczy.
Może jednak starczy tego opisywania moich przypadłości. Moja rada jest tak, że skoro nie masz krwawienia, brzuch nie jest twardy cały czas, a z tego co pisałaś to miałaś dość dużo wrażeń w weekend to nie masz się czym tak bardzo przejmować:-). To znaczy na pewno nie jest dobrze że masz takie objawy;-), ale na podstawie mojego doświadczenia radzę ci poleżeć w domu kilka dni, usunąć zaparcie i zwyczajnie się zrelaksować. W moim przypadku to zawsze skutkuje. Tylko jeżeli chodzi o ten odpoczynek to mam na myśli leżenie w domu "plackiem", bez żadnego gotowania:no:, schylania się:no:, sprzątania (szczególnie odkurzania) :no:i wychodzenia z domu:no:. W moim wypadku do tej pory ta metoda skutkowała i nie miałam potrzeby telefonowania czy jeżdżenia na dodatkowe wizyty do lekarza. Wydaje mi się, że najbardziej niebezpieczne jest twardnienie brzucha. Od lekarza słyszałam zawsze "Proszę dużo odpoczywać!"
Mam nadzieję ze choć trochę cię uspokoiłam, bo nerwy są najgorsze!!!!:confused:
Pozdrawiam!!!:-D
 
Lolisza odpoczywaj to napewno pomoze.
Pamietam ze raz mi sie zdarzylo ze mi brzuch stwardnial ale sama nie wiem czy to napewno bylo to. Pozatym kiedy sie wybralam kiedys na wielki spacer po sklepach pozniej na pop do pracy to pobolewalo mnie podbrzusze. Zadzwonila do lekarki z Pl bo spanikowalam i kazala mi zazyc Magnez + nospa. Pomoglo od tamtego czasu juz nie wybieram sie na takie eskapady.
Mam nadzije ze Tobie tez cos takiego sie przydarzylo nadmiar emocji i wrazen, zaparcie ( i tu bol tez u mnie wystapowal nieprzyjemny) wszystko sie nalozylo i efekt jest wlasnie taki. Nie zakladaj najgorszego!!!

Dziewczyny piszecie o skracaniu sie szyjki i sama zaczelam panikowac.... a gina ja tu nie mam pod reka:-( Nie chce sie nakrecac. Jak sie czlowiek naczyta to odrazu wszystkie objawy ma.
Co do skracanie sie szyjki czytalam rozwieniz ze czasem dzieje sie to bez zadnych objawow i
mysle ze najlepiej jezeli skontaktujecie sie z gin on na pewno rozwieje wszystkie watpilwosci.

Wszystkim bez wyjatku zycze mniej stresu i zadnych niepokojacych objawow!
 
Ostatnia edycja:
Po dwugodzinnym leżeniu i lekach które wczoraj wzięłam objawy ustąpiły, dziś rano też jest ok - tzn nic nie boli, brzuch mięciutki. Wizyte mam w czwartek więc jeśli sytuacja się nie będzie powtarzała to mam nadzieję dotrwam, a jeśli cos mnie zaniepokoi to podjade do szpitala. Jak nie urok to sraczka. Są babki, które nie chcą mieć dziecka, jak dowiedzą się o ciąży to odstawiają różne dziwne kombinacje, podnoszenia ciężarów, skoki i wrzące prysznice żeby tylko poronić a człowiek jak chce mieć dziecko to albo musi się starać nie wiadomo ile albo ma w ciąży non stop jakieś stresy i wiecznie drży czy wszystko ok.
 
Drogie mamy kiedy mi się skracała szyjka najważniejszym objawem były częste skurcze, tylko nie wiem ile z nimi chodziłam ponieważ dopiero po wizycie lekarza dowiedziałam się że to stawianie brzucha, twardnienie i napinanie to skurcze ja ich miałam bardzo dużo, nawet do 10 na godzinę ale to już później a na początku kilka, kilkanaście dziennie. Pamiętam jak dziś poszłam z koleżanką do herbaciarni i wracając poczułam ból w środkowej części podbrzusza, trochę to zbagatelizowałam, ból czułam z tego zo pamiętam tylko wtedy. Na szczęście to był piątek a ja miałam comiesięczną wizytę już w poniedziałek i jak na nią poszłam okazało się że zostało mi tylko połowę długości szyjki i skurcze co chwila. Lekarz wypuścił mnie bez lekarstw i bez wzkazań ale resztę wyczytałam już w necie i dzięki temu uratowałam tą ciążę bo podejrzewam że chodząc w takim stanie straciłabym dziecko a tak tydzień później leżałam już w szpitalu a później w domu do końca ciąży z założonym pessarem. Powiem Wam że wiele zawdzięczam dziewczynom z tego forum.
Ale wracając do szyjki ja myślę że ten ból był związany z samym skróceniem szyjki a skracanie było efektem skurczy które miałam bardzo częste. Ale i tak wszelkie bóle podbrzusza bardzo mnie niepokoją. Dodam jeszcze że w pierwszej ciąży byłam bardzo przemęczona, ciąża to nie choroba więc robiłam wszystko i więcej niż normalnie ale to spowodowało że mój organizm był wykończony i to tak dosłownie, do tego ciągłe wymioty i myślę że to wszystko przez to że nie pozwalałam sobie odpocząć.
Teraz dmucham na zimne ale i tak strach mnie nie opuszcza. I lepiej iść jak coś nas niepokoi do gina bo u mnie wszystko wyszło w kilka dni.
 
reklama
witam po weekendzie.

To był super weekend. Wybrałam sie z dziewczynami do chatki w górach (taki babski wypad) i wróciłam wczoraj wieczorem. Było cudownie. W sobotę co prawda padało ale przesiedziałysmy w zadaszonej altance do późnego wieczora. dziewczyny piły winko , ja soczek bananowo-porzeczkowy:-D, zajadałysmy się pysznymi pstrągami z grila a to wszystko w tak cudownej scenerii. Wieczorkiem babskie opowiadanka z maseczkami na twarzach w domku przy kominku. W niedzielę pogoda była jak zamówiona. Słonce i ciepło :-) .. no bajka. Niestety jednak droga do i z tej chatki była raczej dla mnie ciężka (a lekarz kazał się bardzo oszczędzać) i wczoraj podbrzusze bardzo mnie bolało :-(. Dziś też czuję taki ucisk w podbrzuszu. Mam tylko ,że nie pogorszyłam sprawy. Chętnie bym się położyła , a tu muszę siedziec w pracy. Czy ja wytrzymam do tego lipca?!:confused: jakoś muszę.
Sorki ,ze tak się rozpisałam , ale jakoś mi dzisiaj źle:sorry2:.
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry