natolin- no nie wiem, nie za bardzo się zgadzam, bo można mieć małżeństwo kościelne i nie uczęszczać do kościoła, wiele znam takich rodzin, a np. nasza chrzestna chodzi do kościoła, bierze udział we mszy, z wyjątkiem opłatka, bo żyje w grzechu. Wiem, że powinna mieć śłub, ale w życiu tak się zdarza, że ludzie nie biorą, ze względu na to, że druga połowa może mieć inne wyznania lub poglądy. Można tu gadać i polemizować, dla mnie ważne jest to, że ja jestem wierząca, uczęszczam z dziećmi, rodzice chrześni odwiedzają, a ja sama mam chrześnaiczkę i jakoś nie wychowuję jej w wierze, bo widzę ją tylko na weekend, więc jak tu dziecko wychowywać w wierze, a co mam z nią gadać o Bogu, ja nie jestem Jechową, chociaz do nich nic nie mam. Ja sama żyję w wierze, ale bez przesady, poza tym co kościół to inne obyczaje i już nie żyjemy w czasach kiedy to się wychodziło dzieci rodziło po ślubie, albo czekało z celibatem do ślubu. Ja tam nie mam do nikogo żadnych pretensji, niech sobie każdy żyje jak chce, a ja jestem wierząca i ja chciałam chrzścić moje dziecko, a nie chciałam dla nich rodziców tylko ze względu na to czy są zagorzałymi katolikami czy nie, mają moje dziecko wspierać, a nie póżniej jak moja matka chrzestna nawet na ślubie nie chciała być i nie pamiętała o moich urodzinach, chociaż ta pierwsza w kościele siedzi na mszy.