Witam ... kolejny dzień w domowym ambulatorium

Ja się jakoś trzymam, a moje dwa chorowitki teraz sobie smacznie śpią ...
kania, u nas nocka niestety ciężka, ale bardziej dla mojego męża bo ja spałam jak kamień, a on wstawał do Ptyśka

ta maść jakoś specjalnie mu narazie nie pomogła, męczy się bidulek z oddychaniem przez ten katar cholerny :-( co do żłobka to narazie się nie załamuj, wiadomo że każde dziecko choruje, mój jeszcze do żłobka nie poszedł a już się rozchorował, teraz się zastanawiam jak to bedzie jak on szybko nie wyzdrowieje

ale damy rady i wy też, będzie dobrze ... musi być!
mamaagusi, czekamy na posta po powrocie
emiliab, dobrze, że mąż już sie lepiej czuje, ale niech się oszczędza, bo z ciśnieniem nie ma żartów! Przykro mi że chrzestną mamą nie możesz być, dla mnie to troche dziwne, bo nie żyjesz na "kocią łape" tylko zgodnie z prawem masz ślub, a że nie kościelny hmmm ja to nigdy nie zrozumiem tych wymogów kościoła
sugar, powodzenia z kartaczami ;-)
efa, u nas tez senna atmosfera, chyba zaraz sie przyłącze do moich śpiących chłopaków ;-)
nice, concita, magnolia, wszystkiego najlepszego dla waszych szkrabów z okazji pierwszych urodzinek!!! :-):-):-)
silve, nancy, również suwaczkowe gratulacje dla was i waszych dzieciaczków :-):-)
Dzisiaj mam ambitny plan ugotowania jakiegoś smacznego dania z cukini dla mojego syneczka :-) trzymajcie kciuki ;-)