wioli- na taką dwu-latkę mało co, nie rozumie jeszcze tych kar, mogę gadać jak do ściany, kąt nie działa, może tam siedzieć i zaczyna się wydurniać, np pływa sobie, ją odsyłam do pokoju to popłacze, wraca przeprasza a za jakiś czas znowu się nie słucha. Nie daję jej słodyczy, tylko w nagrodę, biorę ją często gdzieś żeby się wyżyła, bo ją energia rozpiera, włazi mi na meble ostatnio, pod paczyła u starszych kuzynów, oni to żywe srebra, a ona ich zmęczyła, lała się z nimi, chociaż po walce z nimi była zmęczona i padła, jej potrzeba bodźców, już biorę ją dwa razy na dwór, chodzi ze mną na długie spacery, po górkach i tak kombinuje w domu.