reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Tak ma, właśnie wracał do domu, mąż miał go odebrać z dworca i zawieźć do domu poza nasze miasteczko. Do domu, do rodziców (moich teściów) też nie dotarł...On to taki kot, chadza swoimi ścieżkami ale dał by znać jakby dotarł czy tu czy do domu. Coś musiało się stać;-(
 
Wioli, Dawidowe wyjechał wczoraj z Paryża około 14, miał być dziś około 16 u Nas, w Krośnie. Poza tym pisał do męża koło 9 że są w Gliwicach więc granicę Polski przekroczył.
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry