reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
a ja napisałam poprzedniego posta i odrazu po nim Milutek wstał i teraz urzęduje w najlepsze,a więc z pisania prac nici i z siedzenia na bb również:confused:dlatego żegnam się z Wami życząc każdej z osobna dobrej nocki...a u mnie będzie ona pewnie do późna w nocy istnie zabawowa:nerd::shocked2:
 
Wlasnie się dowiedziałam od mojej koleżanki ze moja przyjaciółka ma depresję poporodowa urodziła 2coreczke w listopadzie bierze silne psychotropy chodzi do psychologa nie czuje nic do zuzi bardzo schudla boi się sama zostać w domu dzwonilam do niej ale cieżko jej nawet rozmawiać jest mi strasznie zle teraz ze niemoge być przy niej niemoge się n niczym skupić teraz myśle tylko o niej
ja tez mialam depreche ale tak tydzien, wylam jak chora nei wiem o co, totalny dolek, ale obylo sie bez tabletek i lekarza choc niewiele brakowalo, potem deprecha wrocila kolo listopada jak bralam zasrane pigulki cerazette i trzymalo mnie dokad tego ciulostwa nei rzucilam!
wioli, :-(:-(:-(bezsilność jest najgorsza, ale co mogłabyś poradzić??? wspierać nawet smsami mozesz, żeby wiedziała że pamiętasz o niej:sorry2:

nocka z niejednym płaczem przez sen, nie wiem o co kaman:confused:ale do 9:30 pospała:shocked2:
ze co??ze jak???? ze twoja Miska i moja Leane znowu w zmowie tak????????????????u nas juz 3 nocke glizdus sie budzi a to o 6h a t o o 7 a to o 7.30, wiem ze to nei zeby bo to inny placz zupelnie, wiec zmieniamy pieluche, dajemy sie napic i potem spi. przedwcozraj glizde budzilam ja o 10.20!!!! dzisiaj 9.30 wstalismy.ale do glizdusia trza bylo isc. nasiurane bylo wp ampku wiadro.


KROMA wspolczuje utraty chrzestnej;(

DORIS to w takim razie jak masz te fatalaszki to zycze stosunkowo udanej nocki:))

RYSIEK no iesz ty co?? jak do gry to zdrowy a tak to zdycha?? a na mroz go wygon!!! a tak na serio to zycze porpawy relacji miedzy wami:))

MAMAAGUSI jak widze swoj tluszcz pod lopatkami to mam ochote sie chlastac. a po nowym roku odczekam tydzien i ide na kopenhaska na caly miesiac!!!!! tak psotanowilam, chocbnym miala pasc. wczoraj mi szczeka opadla bo kolezanka z mojej bylej pracy schudla 45 kilo w rok. operacyjnie nalozyli jej zacisk na zoladek jakis (po francusku to sie nazywa obraczka) i bez odmawianai sobie specjalnei jedzenia zjechala tak ze szok, a byla z niej doslownie masara tak gruba jak dwa razy ja albo wiecej. ja na taki krok sie nei odwaze ale dieta i moze troche pocwicze.... z pracy mojej obecnej babka z piekarni tez chce isc na diete i bedziemy sie katoac obie:)))

NATOLIN super prezent:))))

brakuje mi tu MALEJ MI, SARISKI, HAPPY, DAGISU, SHEENEY cos nei idzialam disiaj chyba,i kilku innych:))

a co do nas, to nocka do 9.30 a pobudka byla oczywiscie nei wiem po co bo to nei zeby. a to przez to ze MISIA Idowa do Leane w nocy sms sle!!!

dzis na obiad zrobilam zapiekanke kalafiorowa i mloda zjadla troche, na poczatku blee a potem kilka ladnych lyzek zjadla.
poza tym mam dola... musze mzienci prace bo wrocilam i zaczelam ryczec.... nei wytrzymuje roboty do tak poznej godziny i np dzisiaj widzialam Leane o 13h i zobacze ja dopiero.... pojutrze rano!!!!! to ma byc matka???? qrw nienaidze siebie!!!

a przed poludnie mzas myslalam ze skonam ze smiechu bo w pewnym momencie Leane laczyla tzw mendzenie o niewiadomoco. wzielam ja na wersalke posadzilam. Leane popatrzyla na mnie , podjazd do lawy i zdjela z niej taki prostokat bawelniany jak platki do demakijazu, ktorym jej buzie myje po jedzeniu. patrze co ona robi a ona lazi na mnie, gebe mi tym wyciera, smieje sie jak dzika, depta mnie, ryje sie na mnie i ten smiech:))))) pozniej patrze co ona robi a ona targa to na kawaleczki i do geby mi wklada!!!!!!!!! moje dziecko ma pomysly nei z tej planety.... dzisiaj podbno probowala wlezc na wersalke. jeszcze chodzic nie umie a na wersalke sie ryje.... jaja...

a jutro ide na 8.30 do pracy i koncze o 20.40 i w miedzyczasie mam 1.5h przerwy a Leane i tak nei bede widziec ;(((
 
wiedze ze nie ma nikogo:(((((((

co do nart to powiem wam ze bylam w zakopcu na nartach po 18 letniej przerwie w jezdzeniu, w pierwszy dzien nogi mi sie trzesly ( na Harendzie zesmy szaleli, ja narty a maz na desce), w drugi dzien jak rypnelam na kosc ogonowa to do dzisiaj pamietam ten bol, a potem juz jak zaczelam dawac czadu to nawet po grzancu o 21h dawalam tak czadu ze moj ojciec w szoku byl jak obserwowal na dole stoku:))) i na narty pojedziemy ale jak mloda bedzie miec 3 latka. w Alpy francuskie, cudowne stoki, szerokie, dlugie, kazdy ma plac do jazdy. a w Zakopcu jak pojechalismy na inny stok niz Harenda to przeludnienie ze zesmy stamtad zwiali.

spadam spac:(
 
wszystkie śpią a ja nie:-D
kurcze jutro rano muszę oddać Miłosza mocz do badania a po południu wizyta u lekarza (bo niestety nie obędzie się bez spotkania z nim)gdyż syncio coraz bardziej charszczy,świszczy itp.więc nie ma już co zwlekać:tak:
Nat fajnie że chrzestny trafił z prezentem...hihi mam nadzieje że Pudziankowi podoba się on równie bardzo co Tobie;-)
Dziulka proszę Cię nawidź siebie...a co do pracy to trzymam kciuki byś znalazła taką coby dała Ci satysfakcje i dużo a to dużo czasu wolnego (kurna tylko gdzie takiej roboty szukać,bo sama byłabym takową zainteresowana;-))

No nic sama tu siedzieć nie będę,więc zawijam manatki na moje ulubione allegro:-D
 
reklama
e-lona zdjęcia mam z komórki. A to problem? I co? Nastawiasz się na pn do pracy? Fajnie,że będzie tesco niedaleko ciebie:tak:
natolin gratuluję ząbka;-)

Byłam wczoraj zobaczyć malutkiego Dominika. Śliczny,czarne włoski(po tatusiu,po mamusi zresztą też;-)). Na szczęście nie zachciało mi się kolejnego dziecka;-)

A dzisiaj od rana jestem przybita:-(. Wszystko przez sny... Najpierw śniło mi się,że kupowałam wszystko na...swój pogrzeb. Później,jak się przebudziłam i opowiedziałam to mężowi i zasnęłam znowu,to śniło mi się,że..idę na pogrzeb mojego męża. Jednak nie doszłam na ten pogrzeb,wylądowałam w domu,a tam mąż stwierdził,że na żaden pogrzeb(swój)nie idzie:no:. Wiem,ze to tylko sny,ale są bardzo przygnębiające:-(:-(
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry