Hej,
Hania właśnie zasnęła, więc mam chwilę dla siebie, oby co najmniej półtoragodzinną
Renata, coś pranko nie przyszło, więc wyłączyłam żelazko i poszłam spaćJ
Natolin, super prezent chrzestny Piotrusiowi sprawił. A prasuję zawsze wieczorem, bo jakoś w ciągu dnia szkoda mi czasuJ
Dziulka, no rzeczywiście fatalne masz te zmiany w pracy. Też bym była smutna na Twoim miejscu. Trzymam kciuki, aby udało Ci się znaleźć coś fajniejszego albo lepiej – żeby samo się jakoś znalazło. Czasem tak bywaJ
Emiliab, współczuję snów. Też byłabym przygnębiona.
E-lona, nie zazdroszczę nocki. Oby u Laury nie rozwinęło się katarzysko.
Rysia, Happy, zdrówka dla dzieciaczków.
Doris, moja Hania też nie mówi, tzn. dużo gada, ale po swojemu. Też bym chciała, żeby zaczęła gadać, ale cóż - trzeba czekać.
Makuc, mnie też starość przeraża, a z ta chęć dożycie tak sędziwego wieku wzrasta chyba z wiekiem… Młodzi nigdy nie chcą się zestarzeć, ale cóż, tutaj chęć nie wystarczy. Potem, jak już człowiek jest starszy, to chyba zmieniają mu się priorytety. Pyka mu już, co ubierze, jak wygląda, czy zdąży do pracy itd. Żyje spokojniej i zaczyna cieszyć się drobnostkami, żyje też życiem dzieci, wnuków itd. Chociaż wiadomo, wszystko zależy od tego, w jakich warunkach i jakim otoczeniu się starzejemy. Wydaje mi się, że moja babcia, która ma 86 lat jest całkiem szczęśliwa mimo wieku, bo jest otoczona rodziną. Ogląda sobie te swoje seriale, telewizję ze śląskimi przebojami i chyba jest OK. Oczywiście inaczej sprawa wygląda, kiedy ktoś jest samotny i bardzo schorowany, ale, masz rację, lepiej się nad tym tutaj nie rozwodzić. Dodam jeszcze tylko, że my jesteśmy już chyba pokoleniem bardzo planującym przyszłość – myślimy o emeryturze, o tym, ile będziemy mieli kasy, oszczędzamy itd. Kiedyś ludzie chyba żyli trochę bardziej z dnia na dzień i nie stresowali się starością na wieeele lat do przodu.