reklama

Październikowe Mamy 2010

młodą od rana faszeruję żurawiną, najpierw rozgotowaną i posiekaną z serkiem wiejskim, a potem soczkiem z gotowanej:tak:chociaż sama nie wiem czy jakis problem czy nie... zapobiegawczo działam jakby co;-)
a Misialinka już u babci, płakała jak nie wiem jak ją dziadek pakował do samochodu... nie, nie za mną - ona chciała biegać!!! boszzzzzz, kałuze do kolan a ona mostek w foteliku robi bo chce tuptupać:baffled:wczoraj do domu nie mogłyśmy wrócić bo przed drzwiami w tył zwrot i dalej tuptupać po sniegu chciała:eek:dobrze że lubi być na dworze, szkoda że ja aż tak tego nie lubię:-p
a sajgonarium w domu mam takie że aż mi się du.py podnosić nie chce z fotela - bo nie wiem kiedy ją z nowu posadzę jak zacznę sprzątać:crazy:
Kochana lepiej zapobiegać niż leczyć :-)
To czemu nie dasz się dziecku wychodzić???
A sprzątanie nie zając, nie ucieknie.
U Nas rączki też są naj.... tyle że mój kręgosłup odmawia posłuszeństwa więc ja dziecku nie raz musiałam odmówić...
 
Ostatnia edycja:
reklama
Hehe moja też czasem ma fazę na rączki, ale na szczęście nie często ;-). Bo przytulanki to mamy cały czas..... dziś M. do małej mówi przytula się do taty, a Zuu sie po narożnika przytuliła głową i mówi mammoooo i padliśy ze śmiechu ;-)
 
ja byłam na spacerze a tu tyle naklepane, u nas śnieg topnieje więc już sanek nie wyjmuje, chlapa okropna.

Ida- u nas mostki też są na topie, wygina się ciągle, ale nie tupta tak na śniegu chętnie jak twoja mała. Co do sprzątania to ja też mam Sajgon i kołchoz w jednym, baby z dziadem brak tylko.
Kania- dobrze, że przechodzi oczko Oliwii, a ja po % jestem taka poliglotka, że z każdym bym się dogadała nawet po Arabsku.
Sarisa- korzystajcie póki jeszcze macie śnieg, miłego saneczkowania z Zuzią.
Wioli- ja jak pojechałam do UK to nie umiałam angielskiego, jedynie niemiecki, ale musiałam gadać, bo miałam samych cudzoziemców, w pierwszej pracy nauczyłam się z błędami bo oni sami nie umieli dobrze gadać, w sumie pracowałam z Portugalczykami, więc dużo znałam ich przekleństw, a angielski to był kali jeść, kali umieć. W drugiej już pracowałam ze szkotami i anglikami i się tam super nauczyłam, musiałam przełamać wstyd, nie miałam wyjścia, no ale miałam fajną koleżankę w mojej mamy wieku, Szkotaka nie rozumiałam jej ale ona mnie i jakoś dawałam radę. Teraz już zapomniałam bo nie używam na codzień języka, ale pewnie jeszcze bym się dogadała.
 
kroma, ja po % też z każdym się dogadam no chyba że % będzie tyle że ręce i nogi mi posłuszeństwa odmówią:-p:rofl2::-D
Aliś, jest mnie więcej bo i nastrój jakiś pozytywniejszy ostatnio (choc nie powiem żeby wszystkie zmartwienie były przeszłością:baffled:) i czasu jakby ciut więcej;-)chociaż właśnie powinnam z miotłą romansić a nie z klawiaturą...
chyba najpierw pod prysznic wskoczę to moze energii przybędzie do działania:rofl2:
 
no jak czemu, małpencjo małpiszonowata?!?!?! obiecywałażeś coś?!?!?!?! no i ja się pytam gdzie i kiedy bo jakoś mnie wzrok chyba zawodzi!!!:-p:rofl2:a ja się poświęcałam na darmo:-pa teraz siedź i myśl o co mi chodzi:rofl2:a ja idę chlupu chlupu:-D
 
reklama
Kroma śniegu mogę Ci podesłać, bo u Nas tyle nasypało że z klatki ciężko wyjść.
Makuc nie myśl tyle :-)
Ida chlapu, chlapu zostaw na wieczór.
Sarisa a jak tam Twój bukiet walentynkowy, trzyma się jeszcze???
Wioli83 a Twój???
Alicja Ty nie nadrobisz???
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry