Alicja z Krainy Czarów
od teraz serca mam dwa..
Laski zaraz zmykam do pracy ale musze jedno napisac do nat:
Myśle że każdy ma już pewnie dość tej całej nerwówki, stresu, tego sporu odnoszenia sie po 100 razy do innych spięć itd. naprawde potrzebne jest to jeszcze? Rozwiazuje to coś? raczej niestety wątpie. Weź sie laska w garść. Co chwila czytam: odchodze, nie chcecie mnie tu, nikt mnie nie lubi...i czekasz aż ktoś coś napisze, ale naprawde każdy ma dość tej całej sytuacji. Jesli naprawde nie chcesz tu być to żadne słowa Cie nie zatrzymają. A przecież nikt tu nie chce żebyś odeszła bo to nie jest rozwiązanie porblemu. Piszesz że jedne Cie rozumieją inne nie. I tak jest w życiu, nie przekonasz wszystkich do swoich racji, nie da sie i trzeba uszanować to że każdy jest inny i każdy myśli inaczej. Nie wymusisz żeby wszyscy koniecznie odczuli, zrozumieli. Prosze weź sie w garść i przyjmij to wszystko jak osoba dorosła. I zacznij pisac normalnie, bo przeciez niejedna z nas już tu miała jakieś spięcia, poróżniłyśmy sie i potrafimy dalej funkcjonowac na forum bez ciągnięcia sporów w nieskończoność. Ta cała sytuacja nie jest miła dla nikogo bo z każdej ze stron jest troche winy. Z Twojej też. I myśle ze naprawde dużo by załatwiło to gdybyś potrafiła przyznać: ok, ja też zrobiłam źle. I już. Sariska przeprosiła. Możesz wątpić czy szczerze czy nie, ale zdobyła sie na ten gest. Naprawde każdy tu zawinił i jeśli nie widzisz nic złego w swoim zachowaniu to jest to przykre.
Naprawdę mam już dosyć tego kwasu, bo cały wieczór sie starałam zeby tu sie weselej zrobiło ale jak kolejnego dołującego posta czytam to naprawde odechciewa mi sie tu zaglądać. i to sa moje odczucia, nie chce nimi nikogo urazić, tak czuje i nic na to nie poradze. I mam prawo tak sie czuć. jak faktycznie dalej mają być tu wywlekane brudy to ja, jak kahaaa sobie podziękuje z forum na jakiś czas bo nie daje już rady.
i to jest mój apel, nie mam zamiaru zaczynać nim jakiejś polemiki, rozmowy czy kolejnej kłótni bo naprawde nie mam już na to siły, energii ani czasu. Przykro mi zwyczajnie mi przykro że coś takiego dzieje sie z naszym forum.
Myśle że każdy ma już pewnie dość tej całej nerwówki, stresu, tego sporu odnoszenia sie po 100 razy do innych spięć itd. naprawde potrzebne jest to jeszcze? Rozwiazuje to coś? raczej niestety wątpie. Weź sie laska w garść. Co chwila czytam: odchodze, nie chcecie mnie tu, nikt mnie nie lubi...i czekasz aż ktoś coś napisze, ale naprawde każdy ma dość tej całej sytuacji. Jesli naprawde nie chcesz tu być to żadne słowa Cie nie zatrzymają. A przecież nikt tu nie chce żebyś odeszła bo to nie jest rozwiązanie porblemu. Piszesz że jedne Cie rozumieją inne nie. I tak jest w życiu, nie przekonasz wszystkich do swoich racji, nie da sie i trzeba uszanować to że każdy jest inny i każdy myśli inaczej. Nie wymusisz żeby wszyscy koniecznie odczuli, zrozumieli. Prosze weź sie w garść i przyjmij to wszystko jak osoba dorosła. I zacznij pisac normalnie, bo przeciez niejedna z nas już tu miała jakieś spięcia, poróżniłyśmy sie i potrafimy dalej funkcjonowac na forum bez ciągnięcia sporów w nieskończoność. Ta cała sytuacja nie jest miła dla nikogo bo z każdej ze stron jest troche winy. Z Twojej też. I myśle ze naprawde dużo by załatwiło to gdybyś potrafiła przyznać: ok, ja też zrobiłam źle. I już. Sariska przeprosiła. Możesz wątpić czy szczerze czy nie, ale zdobyła sie na ten gest. Naprawde każdy tu zawinił i jeśli nie widzisz nic złego w swoim zachowaniu to jest to przykre.
Naprawdę mam już dosyć tego kwasu, bo cały wieczór sie starałam zeby tu sie weselej zrobiło ale jak kolejnego dołującego posta czytam to naprawde odechciewa mi sie tu zaglądać. i to sa moje odczucia, nie chce nimi nikogo urazić, tak czuje i nic na to nie poradze. I mam prawo tak sie czuć. jak faktycznie dalej mają być tu wywlekane brudy to ja, jak kahaaa sobie podziękuje z forum na jakiś czas bo nie daje już rady.
i to jest mój apel, nie mam zamiaru zaczynać nim jakiejś polemiki, rozmowy czy kolejnej kłótni bo naprawde nie mam już na to siły, energii ani czasu. Przykro mi zwyczajnie mi przykro że coś takiego dzieje sie z naszym forum.
). Laura od wczoraj rano się budzi, wstaje i trzeba ją tak kilka(naście) razy kłaść. Potem 2x prąd wyłączyło na chwilę i mi sprzęty pikały/włączały się/wyłączały. Przed 7.00 zadzwoniła opiekunka. Rozłączyłam ją. Dzwonie drugi raz, trzeci, obudziła mi Laurę. W końcu odebrałam tel i mi mówi, że ją gardło boli i czy ma przyjechać. A boli ją od wczoraj to co qrna nie mogła wczoraj zadzwonić? I co? Mąż mi ma wracać z pracy skoro dopiero do niej dotarł czy ja mam dzwonić i brać opiekę na dziecko? Przecież wie, że my wszyscy dłużej śpimy. A o 7.10 2x dzwonił ktoś, ale nie wiem kto, bo nie znam tego numeru. 

.
Namolna Cię wczoraj rano odwiedziła?