reklama

Październikowe Mamy 2010

reklama
Lolisza- moze to i racja z tymi dizwiedzinami, ale tak z drugiej strony, jak do mnie ktos przychodzil, a zosi spala to spala nikt jej nie budzil, jak byla glodna to bufet dostawala, bez wzgledu na to kto byl w pokoju, jak pora spania, szla spac, kapania nie wazne ze mamy impreze i jest u nas 5 osob, kapiemy dziecko i koniec, tatus nalewal wody do wanienki a te 5 osob sie przygladalo, albo zajmowalo sie soba, jak zrobilismy co trzeba wracalismy do gosci. Nikt nie prostestowal
 
Moi znajomi zaczeli wracać do normalnego życia (z imprezami do późna włącznie) w 2 - 3 miesiącu zycia ich dzieci, w pierwszym raczej nie, głównie dlatego, ze jak twierdzą byli tak wypompowani że jak dzieci uśpili to padali i albo spali albo spędzali ten czas wspólnie, większość z nich uważa że to było dobre rozwiązanie bo dzieci szybko nauczyły się ładnie zasypia c i w tym trzecim miesiacu zanim goście przychodzili to maluchy już spały, większość nie jadła już w nocy, w ogóle moim znajomym jakoś to "bezboleśnie" przebiegało, ale jak wspominałam, pierwszy miesiąc - półtora odpuścili sobie znajomych, gości itp. Ja podejrzewam, że będę tak zmęczona że ostatnie o czym pomyśle na poczatku to goście w domu, mimo ze nie mam żadnego stresu w opiece nad dziećmi, wręcz przeciwnie bardzo pewnie sie czuje to wydaje mi sie że taka opieka 24h/dobe i to nad własnym dzieckiem bywa dość stresujaca...
 
ja ogranicze na pewno wizyty bo to chodzi tez o NASZ matczyny spokoj psychiczny a nie srac sie w podawanie kawusi, pieczenia/kupowanie ciasta, latac kolo gosci bo temu sie kawka konczy wrrrrrrr............; spadac do siebie!!! jak szwagierka urodzila to sami nas zaprosili na 4 dzien po narodzinach do domu tylko na kawe mimo ze mamy 120 km do nich. doslownie bylismy godzinke i wypad. tak samo zrobie ja. Jedyne co powoduje u mnie panike ogolnie co do porodu to spac w szpitalu te kilka dni o ile w ogole usne. mimo ze bede miala pokoj indywidualny to po pierwsze jakos boje sie szpitali (nigdy w zyciu nie bylam dluzej niz 2h w szpitalu - i to jeszcze w odwiedzinach u kogos), mimo super opieki jakos mam cykora, a po drugie- nie potrafie usnac jak meza nie ma przy mnie.... od 2006 jestesmy razem i on ma to samo. raz musial pojechac na jakis montaz pod Paryz na jeden dzien, przespac sie tam i wrocic rano to spalam moze 1.5h i on tak samo. jestesmy bardzo "zespawani":)) albo u kolegi z pracy jak pomagal klasc plytki na tarasie to mimo ze wiedzialam ze przyjdzie poznym wieczorem i mimo ze kazal mi sie polozyc bo wroci kolo 1h w nocy to tez nei dalam rady usnac. jak powiedzialam poloznej o moich obawach to mowi ze bede marzyla zeby miec spokoj a jego nieobecnosci nawet nie zauwaze. kuzynka moja tez panikara jak cholera byla jeszcze gorsza niz ja i jak mowilam o tych moich obawach do niej to mowi ze szla rodzic z placzem ze bedzie musiala spac w szpitalu a po porodzie sama wygonila meza do domu:p miala rozwarcie szyjki na 2-3cm to chciala wracac do domu ze dzis rodzic nie bedzie -lekarze sila ja zatrzymali podobno:)))

EFA swietny krok ze strny meza! teraz tylko nie reaguj na ich telefony, zaczepki itp, a przede wszystkim NIE WYBACZAJ!!!! tzn moze kiedys ale nei teraz ani nie za miesiac!!! badz twarda i nieugieta, pokaz ze masz szacunek sama do siebie a nie zeby jakas krowa ci plula na twarz bezpodstawnie! nie daj sie! ty jestes gora a nie oni! oni moga teraz tylko zalowac!!! i z chrzcinami daleko od nich!! zasluzyli sobie na to!
 
Efa wspólczuję takiej niefajnej i stresującej sytuacji z teściami. Masz jednak męża na 5+!!!! :-) - naprawdę super ,ze jest tak za Tobą. Boję się ,że mój by taki nie był - i obym nie musiała się przekonać.
W kazdym razie teraz tylko mysl o "swojej" rodzince . Duuuuuuzzzzzoooo miłości Wam zyczę!
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry