Dziulka- no to fajnie, że spodobało jej się to sikanie na nocnik. Ważne, że chce i rezultaty są. Mój łazi z nocnikiem a sika na ziemię, ma swój rytuał rano ściąga pampa i siada i klaszcze ale siku tam nie ma, w ciągu dnia tak samo. Wieczorem przed spaniem chce nocnik i każe siebie posadzić ale siku nie robi. Jak mi mój w końcu tak siknie to chyba wino otworzę :-) Chyba mam oporne dzieci na nocnik, bo Olka nauczyła się sama wołać i robić jak już skończyła 2 lata, a tak potrafi czasem jeszcze się ze siurać, o wczoraj pod klatką zrobiła w majty, a dziś na kanapę. Znowu ma jakiś kryzys.
Baśka- ja ci powiem, że ja nie jestem za biciem, zaklinałam się jak Olka była mała, że ja w życiu jej nie uderzę, klapka nie dostanie, w sumie ja mam dużo cierpliwości, całe życie opiekowałam się siostra chora i ojcem i ci to potrafili wyprowadzić z równowagi, czasem nadarłam kala pitę jak mi kupą wysmarowała siostra ścianę, nie przypominam sobie żebym użyła kiedyś przemocy wobec niej. Nie raz mnie ciągła za włosy, czasem jej nagadałam. No ale przy moich dzieciach to nie mam cierpliwości, nie wiem, może moją całą cierpliwość zostawiłam w domu rodzinnym. Czasem mi tak zajdą za skórę, że aż się we mnie gotuje i ma czasem chęć dać im w pupę bo mi wszystkie argumenty zawodzą i nic nie skutkuję dać im klapka ale zawsze liczę, śpiewam, gadam głupoty pod nosem, ostrzegam ich, że mama ma nerwy do pewnej granicy, Arek to już wie kiedy przesadza i z uśmiechem idzie do pokoju i wraca i znowu to samo, czasem mnie to bawi, a czasem mam ochotę moje dzieci normalnie rozszarpać. Ja cudzego bym nie uderzyła, chociaż, jak widzę takie starszaki co pyskują do mam to bym chyba im klapsa dała, a szczególnie tym gimnazjalistkom. Jak koło szkoły chodzę na plac i co te wyprawiają to się w głowie nie mieści. Arek dostał odemnie w pampka raz, i myślał, że to zabawa i mnie bił w nogę i się cieszył, chociaż ja robiłam to z zamiarem ukarania go, ale nie wyszło mi bo miałam potem ubaw po pachy jak się cieszył. Olka raz na gołą pupę i pożałowałam strasznie, serce mnie tak bolało, że póżniej chciałam jej to wynagrodzić i był efekt odwrotny bo łaziłam do niej ze słodyczami, bajki jej puszczałam. Aruś jest wrażliwy i wiem, że nie wyobrażam sobie jemu dać w pupę. Chociaż wiem, że można gadać a jak kiedyś nerwy puszczą to człowiek nie wie jak się zachowa.
Wioli- ja znam wiele rodzin co dzieciaki wychowuje bezstresowo i im na głowę wchodzą, dzieci są różne, liczy się konsekwencja, ale jak czasami człowiek nie wytrzyma i dziecku da klapsa to nie jest ani gorszym rodzicem ani osobą, jesteśmy tylko ludźmi. Mam koleżankę co miała nerwicę po porodzie i małą skarciła kilka razy, przeraziła się i teraz chodzi na terapię, ale ona żałuje, nerwy ma, depresja jej doszła po porodzie i się ciągnie długi czas.
Moje śpią ja mam labę idę ćwiczyć.,