witam wieczorem

wczoraj zapowiedzialam malzowi ze dzisiaj rano spie i koniec a on wstanie do mlodej bo ja tak nie moge tymbardziej ze wczoraj skonczylam pozno a jutro ide na prawie 11h roboty... no i dospalam do 10h. potem sie wyszykowalismy i poszlismy do mojej mamy na obiad, mloda zarla wszystko co wrece jej wpadlo, chipsy, oliwki zielone, pomidorka koktajlowego, potem talerz makaronu kokardek z sosem z wolowiny i jeszcze jogurt, poczym stwierdzila ze ona chce kupe i spac no wiec nocnik a potem do wyra

ja u mamy sie obzarlam pierogami z miesem jak swinia doslownie, a potem usnelam na podlodze. jak w koncu przestalo lac o 16h ( od rana lalo jak szlak) to poszlismy na plac zabaw a moja mloda wracajac wkurzyla nas do bialosci... stanela i chciala zeby ja niesc, maz ja poniosl chwilke ale pozniej psotawil na chodnik bo ciezki klocek jak talala. to ta odwalila histerie nie z tej ziemi!!! jeden wielki ryk, ze cala ulica ja slyszala, wiec stanelam przy niej kazalam sie uspokoic bo jak nei to bedzie kara. ona " ja chce kare" i dalej sie drze!!! postanowilam byc konsekwentna a moj malz oczywiscie z ryjem na mnie ze ona ma dwa latka itp, ja mowie " to badz debilem i ja nies nawet 50km!!!" sorry ale za histerie bez pdostawna ja bede karac, ma zrozumiec ze to zle. weszlismy do domu, malz oczywiscie z ryjem nadal na mnie ze przeginam, a ja rozebralam Leane z kurteczki butow i zaprowadzilam do pokoju, kucnelam na wprost niej zabralam zabawke i kazalam zeby mnei sluchala, powiedzialam " wiesz co teraz bedzie?? bedziesz ukarana za to co zrobilas na spacerze, bo tak sie nei robi, chcialas chodzic to szlas, i jak tatus mowi nie to nie jest powod do takiego zlego zachowania, wiec teraz masz kare, zostaniesz w pokoju dwie minuty". mloda jak mnie sluchala to miala ironiczny usmiech, normalnie wrednawy,ale jak poweidzialam ze za kare dwie minuty w pokoju to zaczela plakac. nie zrobilo to na mnei wrazenia i konsekwentnie zamknelam ja na dwie minuty i potem poszlam po nia. powiedzialam ze juz moze wyjsc i ma do mnei przyjsc. maz obserwowal wszystko ale widzialam po nim ze jakby mogl to by mi wryja walnal wiec skwitowalam ze wiem ze ja kocha jak i ja, ale niestety zle zachowania musza byc karane i koniec bo jak nie to kiedys nasra mu na glowe a on potem bedzie mnie blagac zebym cos zrobila w danej sytuacji. ale wracajac do tematu, zawolalam Leane kucnelam na wprost niej i mowie ze byl ukarana za histerie i placz bo tatus nie chcial jej niesc bo go rece bolaly, i powiedzialam ze teraz juz jest dobrze ze mozemy sie bawic i zebysmy sie przytulily na zgode

no i sie przytulilysmy i potem sie bawilam z nia i bylo super

)kocham Leane jak debil doslownie ale nie pozwole na takie jaja i wole "zabic" w zarodku takie zachowania niz potem sobie rady nei dac.