happybeti
show must go on...
Ja " w biegu", bo pospałam ;-).
Baśka, super, ze współpraca z nową szefową zaczyna się tak fajnie
.Oby Kamilek szybko polubił przedszkole.Ale z tego, co piszesz, to wesoły i rezolutny chłopczyk, powinien sie poczuc w swoim zywiole;-)
.Trzymam kciuki.
Sariska, podrzuc linka do tych ćwiczeń- zainteresowały mnie:-)
A my po bilansie.
Szczerze mówiąc, jestem ....hm....rozczarowana.To nie był bilans, tylko jakiś pobiezny przegląd
.Zważyła ją "pi razy drzwi", zmierzyła też podobnie.Mamy więc "około" 13 kg i "około" 86 cm.I to cały bilans
.Bo większość czasu, który powinien być na to poświęcony, upłynęła, jak zwykle, na dyskusji o szczepieniach.
Wiecie co?Zabawne. Bo mówiła o tym, że po otwarciu granic z Europą Wschodnią , zaczęły "wracać" choroby , które dawno już nie występowały w Danii, jak koklusz czy coś.A ja pamiętam, jak przed Euro w Polsce straszono nas epidemiami odry,bo tam "mniejsza wyszczepialność", bo owtarto granice , bo kibice z Zachodu przywloką itd....
Nie cierpię być w związku ze szczepionkami traktowana jak przygłup, bo śmiem twierdzić, że po tych wszystkich dyskusjach z lekarzami i nie tylko , wiem o szczepionkach i ich skutkach co najmniej tyle samo, co oni
.Więc kiedy lekarz zaczyna mi tłumaczyć, co to tężec, co to dyfteryt i jak to byłabym wdzięczna za darmowe szczepionki, gdybym mieszkała w Indiach, to mam ochotę roześmiać się jej w twarz...
Jedno , co pozytywne, że naszej historii z NOPem nie "zbyła", tylko powiedziała, ze w takim razie skontaktuje się z Instytutem Szczepionek w Kopenhadze , poprosi o pojedyncze szczepionki, nie "ichnie" "kombajny 5ciowalentne" i wspólnie ustalimy sobie, kiedy i na co ewentualnie chcielibyśmy zaszczepić.
Poza tym wszystko fajnie, w szkole mi się podoba, mamy super nauczycielkę- mówi tylko po duńsku, ale jakoś tak, że wszyscy rozumieją, o co chodzi
.Ale już widzę, że pracy dużo- "lecimy" z materiałem strasznie, trzeba pracowac w domu, by sobie wszysto uporządkowac i utrwalić- nie ma przeproś.Podczas lekcji byłam skoncentrowana i szło mi dobrze, ale zaraz po wyjściu nie potrafiłam poprawnie ułożyc ani jednego zdania, tylko mix słów w głowie
.Co tam, dam radę.
Baśka, super, ze współpraca z nową szefową zaczyna się tak fajnie
.Oby Kamilek szybko polubił przedszkole.Ale z tego, co piszesz, to wesoły i rezolutny chłopczyk, powinien sie poczuc w swoim zywiole;-)
.Trzymam kciuki.Sariska, podrzuc linka do tych ćwiczeń- zainteresowały mnie:-)
A my po bilansie.
Szczerze mówiąc, jestem ....hm....rozczarowana.To nie był bilans, tylko jakiś pobiezny przegląd
.Zważyła ją "pi razy drzwi", zmierzyła też podobnie.Mamy więc "około" 13 kg i "około" 86 cm.I to cały bilans
.Bo większość czasu, który powinien być na to poświęcony, upłynęła, jak zwykle, na dyskusji o szczepieniach.Wiecie co?Zabawne. Bo mówiła o tym, że po otwarciu granic z Europą Wschodnią , zaczęły "wracać" choroby , które dawno już nie występowały w Danii, jak koklusz czy coś.A ja pamiętam, jak przed Euro w Polsce straszono nas epidemiami odry,bo tam "mniejsza wyszczepialność", bo owtarto granice , bo kibice z Zachodu przywloką itd....
Nie cierpię być w związku ze szczepionkami traktowana jak przygłup, bo śmiem twierdzić, że po tych wszystkich dyskusjach z lekarzami i nie tylko , wiem o szczepionkach i ich skutkach co najmniej tyle samo, co oni
.Więc kiedy lekarz zaczyna mi tłumaczyć, co to tężec, co to dyfteryt i jak to byłabym wdzięczna za darmowe szczepionki, gdybym mieszkała w Indiach, to mam ochotę roześmiać się jej w twarz...Jedno , co pozytywne, że naszej historii z NOPem nie "zbyła", tylko powiedziała, ze w takim razie skontaktuje się z Instytutem Szczepionek w Kopenhadze , poprosi o pojedyncze szczepionki, nie "ichnie" "kombajny 5ciowalentne" i wspólnie ustalimy sobie, kiedy i na co ewentualnie chcielibyśmy zaszczepić.
Poza tym wszystko fajnie, w szkole mi się podoba, mamy super nauczycielkę- mówi tylko po duńsku, ale jakoś tak, że wszyscy rozumieją, o co chodzi
.Ale już widzę, że pracy dużo- "lecimy" z materiałem strasznie, trzeba pracowac w domu, by sobie wszysto uporządkowac i utrwalić- nie ma przeproś.Podczas lekcji byłam skoncentrowana i szło mi dobrze, ale zaraz po wyjściu nie potrafiłam poprawnie ułożyc ani jednego zdania, tylko mix słów w głowie
.Co tam, dam radę.
Ostatnia edycja:
ale udało mi się wyczyścić.W ogóle to nie umiem tego mojego synka ogarnąć ostatnio żadne tłumaczenia,kary nie dają rezultatu a on mi się śmieje prosto w oczy




