Dziulka możesz wcinać ostre bez oporów, ja wczoraj zeżarłam pół mega ostrego kubełka z KFC, myślałam że się porzygam, ale stwierdziłam że następny pewnie z pół roku (nie chce w małego pchać chemii a ta pyszna panierka z naturą ma chyba niewiele wspólnego…) i tym sposobem przechodze do tematu karmienia. Z położnymi to tak jak z lekarzami, pielęgniarkami, rehabilitantami i każdym zawodem w zasadzie – każdy ma jakąś swoją teorie, wypracowane metody i zasady postepowania i te uważa za najskuteczniejsze. Jeśli chodzi o opieke nad dzieckiem, noworodkiem zwłaszcza to w Polsce faktycznie jest sporo mitów i bzdur przekazywanych dalej a nie mających nic wspólnego z rzeczywistością. Kamienie to w ogóle urasta do rangi jakijś nadprzyrodzonej czynności i jak czytam o kobitach które katuja się przez wiele tygodni tylko gotowaną kura, marchwią i ryżem a ich maluchy wciąż mają kolki to mam dość. Już dawno udowodniono że niekoniecznie to jedzenie matki wpływa na kolki u malucha bo są takie które żrą co popadnie a dzieciom nie dzieje się absolutnie nic. Kolki wynikaja z pewnego stopnia niedojrzałości układu pokarmowego dziecka i nie zawsze dieta pomoże żeby nie wiem jaka była a wracając do nieszczesnego ryzu gotowanego to tu jest dopiero paradoks bo wszystkie go jedzą namiętnie bo lekkostrawny a co z tego jak zapierający, więc nie ma co się dziwić że dziecko płacze i boli je brzuch jak się wysrac nie może. Co do wzdymających to ja się ogranicze ale głównie z tego powodu że sama za nimi nie przepadam bo i ja niezbyt dobrze się po nich czuje, jadam bardzo rzadko więc z tym u mnie problemu nie będzie. Trzeba uważać na duże ilości nabiału bo dziecko może mieć skaze a wychodzi ona dopiero po ok. miesiącu, często uczulaja pomidory i cytrusy ale jak rodzice nie są alergikami pokarmowymi to nie ma co szału odstawiać. Moja położna i gin uważają natomiast że lamka wina do obiadu czy małe piwo nie zaszkodzą a efekt może być wręcz przeciwny więc od czasu do czasu zamierzam się napić. Każda z nas wypracuje swoja metodę, swoją dietę i na pewno będzie bazowała na tym co usłyszała od swojej położnej/lekarza bo do nich zapewne ma największe zaufanie.
Edukacja lekarza w Polsce też mniej więcej tyle trwa – jeśli chce on mieć specjalizację, studia 6 lat, potem staż, rezydentura i specjalizacja 2 lata i wychodzi tez ok. 10 a jak chcą się uczyc dalej to jeszcze więcej więc to tacy „wieczni studenci” poza tym powinni się uczyc na bieżąco bo zmiany i postęp w medycynie są bardzo szybkie.
Sparr ja niestety sceptycznie nastawiona do takich rzeczy – to co mam potwierdzone jakimis badaniami uważam za fakt, inaczej jakośc ciężko do mnie przemówić. Co do tego że pierwszej ciąży nie miałaś rozwarcia do końca a teraz już masz tez w zasadzie nie ma co się dziwić bo u pierwiastek szyjka najpierw się skraca potem rozwiera (zazwyczaj) i czasami do samego końca rozwarcia nie ma, u kobiet które rodza po raz kolejny rozwarcie pojawia się znacznie wcześniej bo proces rozwierania jest zazwyczaj równoczesny ze skracaniem się szyjki.
Ulisia ja bym chetnie pomogła z tym programem ale niestety nie posiadam odpowiedniego sprzętu.
Dawidowe przyznam ze wizja utraty apetytu mnie cieszy niezmiernie bo czuje się jak jakas nienormalna z ta ilością jaką pochłaniam ostatnio. Mam nadzieje że mi ta chęć na obżarstwo minie po porodzie i że wystarczy normalne zdrowe odzywianie żeby laktacje utrzymać bo jakbym miała dalej tak zreć to bym się zawyła chyba. Dawidowe staraj się coś jeść, malutkie porcje, częściej ale jedz żeby laktacja dała rade i pij dużo, na pewno będzie dobrze, na wszystko potrzeba czasu. Bardzo dobrze że budzisz małą do karmienia, taki maluszek powinien jeść regularnie.
Co ja dzis będę robic to nie wiem….miałam uszyc małemu zamienne zabawki do karuzeli – czarno-biało-czerwone bo noworodek i małe niemowle tylko te kolory dobrze widzi ale czy mi się uda nie wiem bo ja lewa do takich rzeczy jestem. Zakupiłam wczoraj nici i igły – moje pierwsze w życiu (!) więc postęp jest bo jak otworzyłam szafke to miałam tylko igły z nicmi do szycia skóry i tkanki podskórnej, stwierdziłam że przegięcie żeby normalnej igły i nitki w domu nie mieć…
Musze dopakowac torby i bije się z myslami co zrobic bo początkiem 36 tc miałam się zgłosić planowo do szpitala ale tak mi się nie chce…będę tam bez internetu i jak ja to przetrwam…sama nie wiem, M mnie wysyła i twierdzi ze może pogdybaja i jeszcze mnie puszczą jak stwierdzą że nie trzeba jeszcze CC a i ja że spokojniejsza będę bo zrobia komplet badań, porobia KTG itd. Hmm…36 tc zaczynam we wtorek więc musze się sprężać z tym moim gdybaniem…