Cześć dziewczyny. Ale produkujecie. Ja ostatnie 2 dni zajęta byłam składaniem szafy (właściwie robieniem za asystentkę męża, ale przyjemności wbicia gwoździ sobie nie odmówiłam

), ukończeniem albumu z pierwszego roku syna (po 3 latach wreszcie się udało). Pozostało jeszcze włożenie prawie 300 zdjęć do albumów i opisanie ich.
Witam nowe mamy, bo chyba jeszcze nie miałam okazji.
Dawidowe super, że już jesteście w domu. Początki łatwe nie są, zwłaszcza jeśli jest się samemu, ale na pewno wszystko się ułoży i dasz radę ze wszystkim. Trzymam kciuki za to i za to, żeby mąż szybko do Was dołączył. Jak Ci będzie źle pamiętaj o nas tutaj. Zawsze możesz się wyżalić i liczyć na pomoc.
Malutka fajna kuchnia. Może i mała, ale to co trzeba w niej jest.
Dobranocka masz szczęście, że Twój mąż mówi wszystko wprost, bo z mojego to ciężko cokolwiek wydusić i tylko chodzę za nim i zrzędzę (wg niego), żeby zaczął mówić.
Trzymam kciuki, żeby teraz już było lepiej.
Alicja mój mąż właśnie przeciwnie. Rozchorował się jako trzeci, ale jakoś nad tym się nie rozczula. Głowa chyba 2 dzień go boli, a nawet tabletki nie chce tylko rutinoscorbin i aerozol do nosa.
Dobranocka, Ladygab, Ulisia, a co na tym Pampersie było, bo zastanawiam się czy do Chorzowa się nie wybrać?