reklama

Październikowe Mamy 2010

malutka80, przefajna kuchnia. Bardzo mi się podoba. Mam prawie identyczne szafki i ładnie się prezentują. Będziesz zadowolona, mówię Ci :-)

Dawidowe, wielki szacun, że się nie poddajesz z karmieniem i że dajesz radę. Jestem pełna podziwu dla Ciebie, będziemy brały przykład :-*
 
Ostatnia edycja:
reklama
Ja dzisiaj znowu sprzątam, ogólnie na raty bo mnie kręgosłup boli jak ......... Ale mam jeszcze podłogę do umycia i kurze powycierać. Zaliczyłam za to miasto i sklepy dzisiaj. I się wkurzyłam w papierniczym bo chciałam kupić kartki do albumu skończenia i po wystaniu 10 minut i po tym jak pani sprzedawczyni polazła sobie obsłużyć jakiegoś dziada, a na mnie tylko spojrzała to normalnie wyszłam ze sklepu i z komentarzem do mojej mamy, żeby ją myszy zjadły:):) Nawet moja mama i siostra popatrzyły na tego babsztyla z politowaniem. Tak więc nie mam kartek i będę przez neta zamawiać bo przynajmniej tutaj wszystkich obsługują.
Jagodzianek wczoraj nie dostałam bo cukiernia wyjątkowo była zamknięta, ale dzisiaj nadrobiłam bo kupiłam aż dwie:):) Mniam były:)

Ogółem to dzisiaj mam powera na wszystko. Moja siostra stwierdziła, że jak na 38 tydzień to zapierdzielam i jakoś energie mam. He he

Dawidowe to Ci współczuję, że sama jesteś teraz kiedy tyle do zrobienia przy małej jest. Ale twarda sztuka jesteś i dasz radę:)
 
a ja własnie biorę się za porządki w kuchni, panowie już całą zmontowali, ukochany z przyszłm teściem popodłączali, więc mogę gotować jak tylko posprzątam. Super, że wyrobili się przed porodem;p
Wczoraj łaziłam cały dzień po Ikei, dzisiaj do Warszawy wycieczka i nic się nie dzieje.
Straszyli, że urodzę ok 36 tyg, a tu się może jeszcze przeterminuję he he
 
No, my już po Pampersie. Akcja jedzie jeszcze do Chorzowa, Lublina i Warszawy, więc jak ktoś z okolic to zapraszam - bo warto! :-) Dzisiaj rano kilka razy się poryczałam. Jak jakaś nienormalna... Raz jak próbowałam ukroić chleb ostrym jak brzytwa nożem - przy zespole cieśni nadgarstka chyba bez płaczu nie jest to możliwe. Drugi i kolejny raz - przez mojego M. Szkoda gadać, raz mam wrażenie że się stara, a innym razem to jak coś przywali, to łzy same ciekną.... Może jemu też stres daje się we znaki, może ma już dosyć tej mojej ciąży, może ma jakieś tam męskie obawy - nie wiem. Jak pytam to niby wszystko ok, bo jak coś ma to mówi wprost. W każdym razie poranek był baaaardzo ciężki. Na Pampersie humorek się poprawił i było już lepiej. Mam nadzieję, że Ulisia i Ladygab podzielają moje zdanie - fajnie było poznać się na żywo! :-)

Jak patrzę na kolejne rozpakowane Mamuśki, to się wzruszam. Jak patrzę na małe dzieci to myślę: "ciekawe jak będzie wyglądało moje Maleństwo...?" i też cieknę. Jak czytam gazetki dla mam to w oczach mam łzy. Nic tylko rodzić!
 
Drugi i kolejny raz - przez mojego M. Szkoda gadać, raz mam wrażenie że się stara, a innym razem to jak coś przywali, to łzy same ciekną.... Może jemu też stres daje się we znaki, może ma już dosyć tej mojej ciąży, może ma jakieś tam męskie obawy - nie wiem. Jak pytam to niby wszystko ok, bo jak coś ma to mówi wprost. W każdym razie poranek był baaaardzo ciężki.

współczuje Słonko..już niewiele zostało, na pewno po porodzie będzie lepiej. ciąża to stresujący okres zarówno dla mam jak i tatusiów, z tym że to tatusie powinni wspierać mamusie i okazywać mega cierpliwość ;-)

A mój małż właśnie dogorywa w łóżku...ja wyzdrowiałam to on teraz choruje, a nie sorry, on nie jest "po prostu chory, on umiera..." :happy: czy Wasi też tak mają że jak są chorzy to muszą wszem i wobec pokazywać jacy to biedni i słabi są? Normalnie jakbym miała małe dziecko w domu: zrób mi herbatki, podaj mi koc, przynieś mi to, tamto...:confused2:
 
współczuje Słonko..już niewiele zostało, na pewno po porodzie będzie lepiej. ciąża to stresujący okres zarówno dla mam jak i tatusiów, z tym że to tatusie powinni wspierać mamusie i okazywać mega cierpliwość ;-)

A mój małż właśnie dogorywa w łóżku...ja wyzdrowiałam to on teraz choruje, a nie sorry, on nie jest "po prostu chory, on umiera..." :happy: czy Wasi też tak mają że jak są chorzy to muszą wszem i wobec pokazywać jacy to biedni i słabi są? Normalnie jakbym miała małe dziecko w domu: zrób mi herbatki, podaj mi koc, przynieś mi to, tamto...:confused2:

No przecież, Alicja, ta płeć już tak ma... Jeszcze lepiej: jak mój Tomek w zeszłą niedzielę po naszym powrocie do domu miał zacząć sprzątać zapuszczone przez niego osobiście w ciągu 2 miesięcy mieszkanie (ja byłam u rodziców), to nagle zaczął się źle czuć, biedaczek... A ja już nie prowadzę auta, więc bidulek sam sobie jeszcze pojechał po gripex i wapno. Jaki dzielny misio, normalnie!!!
Dopiero pod wieczór zaczął dochodzić do siebie ;-)
 
Byłam w galerii, udało mi się zbadać synka.:-) Jakub był bardzo dzielny przy pobieraniu krwi! USG brzucha ok. Wynik morfologii będzie w poniedziałek. Przy okazji najedliśmy się darmowych cukierków i lodów na ciepło. Kuba dostał masę gadżetów. Było super!

Ida no widzisz, szkoda,że nie dałaś znać w piątek. Poszłybyśmy na pyszne lody w Askanie:laugh2:
Efa gratulacje dla męża! Nie każdy miałby ochotę w dzień wolny działać charytatywnie. Wielki szacun.:tak:

No to mamy kolejną dzidzię! Super!
 
emiliab, dziękuję :). Tomek w tej chwili wrócił, bardzo zadowolony. Mówi, że Julia Kamińska ma podobny charakter do mnie, tylko się tak pięknie jak ja nie usmiecha :). Oo... to ciekawe. Jak miło usłyszeć od męża taki słodki komplement... ach!
 
Ostatnia edycja:
DAWIDOWE nie zrazaj sie ze karmienie ciezko idzie- polozna nam mowila ze dopiero po 2 tyg fabryka ruszy pelna para i nie bedzie problemow.

KASIS- szkdoa ze cie nei przywiozl tzw chlebkow czekoladowych (pain au chocolat), takie prostokatne buleczki z takiego samego ciasta jak te rogaliczki tylko w srodku przebiega przez nie czekolada:))))) i najpyszniejsze to jest jak sie wsadzi doslownie na 5 sekund do mikrofali :))) mozna pasc:)))

Poza tym dzisiaj po poludniu mezus mnei wyciagnal troche z domu na przejazdzke i w drodze pworotnej myslalam ze .....sie rozpakuje!!! nagle poczulam taki bol u dolu brzucha i u gory- tak strasznie rownoczesnie pchala mnie mala ze nie moglam wyrobic, kazalam mezowi zatrzymac auto bo nie moglam sobie poradzic z tym bolem. doslownei juz mialam wizje ze zaraz mi pojda wody i bedzie cyrk.... wystraszylam sie jak nie wiem az swieczki w oczach mialam -ten bol byl straszny! pozniej zaczelam intensywnie oddychac tzn tak jak uczyli nas na SR jak skurcz nadchodzi , masowalam sobie brzuch i dopeiro sie uspokoilo.... ja piernicze.... masakra....Maz w panice : jak ci pomoc?? ja mowie: zrob cos zeby przestala!!! no ale co on mial zrobic??? pyta sie : rodzisz czy nie bo nei wiem gdzie jechac? szpital czy dom? ozesz cie krece.... wariacja z tym bolem. teraz lobuzica sie uspokoila i siedzi cicho.


zaraz lece frytki robic i kielbaske pieczona:)))) mniaam:))
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry