reklama

Październikowe mamy 2018

reklama
Chusta, tak robiłam przy córce. Oczywiście z początku te spacery były o wiele krótsze niż normalnie, ale da się to pogodzić :)

Ja mam chihuahuę wiec rano ogólnie u mnie te spacery są króciutkie rano. Dopiero popołudniu idę z nim na dwie godziny żeby się pobawił i wylatał. Teraz mam fajnie bo mieszkam na parterze ale przeprowadzam się niedługo do własnego M , na 9 pietrze i trochę się tym przeraziłam ;D

Muszę rozważyć chyba te chustę , na pewno będzie mi wygodniej niż wozić się z całym wozkowym majdanem z 9 piętra na 10 minut
 
Ja mam chihuahuę wiec rano ogólnie u mnie te spacery są króciutkie rano. Dopiero popołudniu idę z nim na dwie godziny żeby się pobawił i wylatał. Teraz mam fajnie bo mieszkam na parterze ale przeprowadzam się niedługo do własnego M , na 9 pietrze i trochę się tym przeraziłam ;D

Muszę rozważyć chyba te chustę , na pewno będzie mi wygodniej niż wozić się z całym wozkowym majdanem z 9 piętra na 10 minut
U mnie dwa schroniskowce - 20kg i 40kg :)
Fakt, chusta dużo ułatwia, przede wszystkim 2 wolne ręce. I dzieć blisko, przy córce to było wybawienie bo ona kompletnie w wózku jeździć nie chxiala. Dopiero do spacerówki zaczęła się przekonywać :)
 
reklama

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry