Ja jakiś złych doświadczeń wcześniej nie miałam ale wszystkie koleżanki wokół miały „coś” wiec od początku ciąży byłam przyszykowana na wszystko. Każda wizyta w kibelku - czy nie ma krwawień. Ale ja ogólnie miałam tez niełatwo bo cały kwiecien czekałam na powtórzenie badań na cytomegalie, po drugich prenatalnych była akcja „wada serca”… dlatego ja już pokornie czekam na rozwiązanie mając nadzieje ze Synek zdrowy.ja to niestety rozumiem, bo różne nasze przejścia i doświadczenia to w Nas uruchomiły, z niczego się to nie wzięło... smutne to jest, ale prawdziwezawsze zazdrościłam wszystkim kobietom, które tak beztrosko podchodzą do ciąży, po pozytywnym teście chwalą się całemu światu i nie zakładają nic złego. cały pierwszy trymestr miałam łzy w oczach jak tylko o tym pomyślałam jednocześnie mając wyrzuty sumienia, że nie umiem się tak po prostu tym cieszyć...
Interesował mnie tylko wniosek końcowy :-)