Hejka
U nas poniedziałek nie był symboliczny......
Paweł jak Paweł ochlapał mnie paroma kropekami jak jeszcze spałam......ale potem przyszedł do mnie szwagier z moim chrzesniakiem(11 lat) i Julka (6 lat).Mielii taki karabin że trudno byłobyc suchą.
Jak juz byłam cała zmoczona pożyczyłam tej machinerii i poszłam polac sąsiadów obok ( zaprzyjaźnione młode małżeństwo) no i wtedy sie narobiło....Jak wyszłam na klatkę z windy wychodził mój tata ;D ;D ;D więc zupełnie przypadkiem mu si oberwało dostał nie małą porcje wody hihihi.....ale za to zemsta była słodka....nie zostało na mnie suchej nitki....wywlekł mnie na drugi konec piętra zabrał pistolet i było po nie.
Weosło
Damian miał taką radoche że jeszcze go takiego nie widziałam.
Druga sąsiadka wyszła na klatke zobaczyc co sie dzieje...bo oczywiscie darłam ie zeby mnie ju nie lal... i jak otworzyla drzwi to i ona dostała heheh.
Tak więc u nas tradycja została zachowana.
Po południu poszlismy z małym na spacerek.....i zupelnie przypadkiem wylądowalismy na imprezie u nastepnych sąsiadów tylko ze 2 oiętra wyzej.Impreza sie tak rozkrecila ze byly tance i hulanki....jednak dlugo nie siedielismu bo Damian juz byl bardzo zmeczony i chcialo mu sie spac.
A dzisiaj JA BALETUJE i zalewam robaka.... pęka mi dzisiaj 26 latek....
wieczorem idziemy poszaleć

MIŁEGO DNIA ŻYCZE
Całuski