Witam,
MAGDA Nikola mam nadzieje, ze juz dobrze i biega sobie po dworku.
ANIA dlugo byals na basenie, u nas z reguly Sonia po 45 min ma dosc, a raczej zaczyna byc jej zimno, woda u nas na basenie niestety nie jest za ciepla... Wlasnie od tygodnia planujemy sie wybrac, ale zawsze cos nam wypadnie, a to imieniny mojej babci, a to pogrzeb ciotki od Rafala (ktorej nawet nie widzial w zyciu na oczy :

), to mama od Rafala zaprasza na obiad, to moja mama wpadla z wizyta....
Wczoraj mielismy koszmarny wieczor i lekko nieprzespana noc.
Rafal kapal Sonie i tuz po wylaczeniu wody "wybuchl" nam piecyk gazowy, a woda trysnela strumieniem w mig zalewajac lazienke. Wbieglam do lazienki, Rafal przerazony (nigdny nie widzial nic podobnego), Sonia w szoku - wylaczylam piecyk, ktory ostro sie palil (nie caly stal w ploniemiach, a normalnie jak przy zalaczonej wodzie, tylko, ze teraz zadne woda nie byla puszczona), zakrecilam zawor wody. Sonia polozona spac, ja zabralam sie za wycieranie lazienki, Rafal za szukanie naprawy. Ostatecznie poszlismy brudni spac z dusza na ramieniu czy cos w nocy sie nie przydazy. Jeden pan sie zlitowal i przyjechal przed 7 rano (jak powiedzial - o tej porze jeszcze spie, normalnie umawiam sie na 9). W godzinke naprawil i stwierdzil, ze jeszcze z rok pochodzi, pozniej to juz nie powoli nie bedzie jak go remontowac, wiec szykuje nam sie wydatek :
Pozdrawiam,