czytam i czytam i nie do konca rozumiem : golic i nacinac krocze do porodu.... u nas sie tego nie stosuje... a z tego co czytalam to nacinanie krocza wszystkim kobietom( pierworodkom) nie jest wskazane... czy robi sie tez jeszcze lewatywe?
widzisz
Ewo, co kraj to obyczaj;-) . powiem ci z opunktu widzenia przyszłej rodzącej: nacięcie boję się jak ch..., tzn nie samego krojenia, ale raczej zszywania i tych robótek ręcznych dookoła tego
ale mając to doświadczenie które mam w zawodzie, zdecydowanie wolę zostać nacięta niz popękać. widziałam niejedno trzaśnięte krocze i efekty tego. no i wychodze z załozenia ze lepiej nawet profilaktycznie naciąć, niż później mieć problemy z trzymaneim moczu czy stolca. no i naciete krocze naprawde lepiej sie goi niż pęknięte, i blizna jest ładniejsza
a co do lewatywy, to jesli mi samej sobie nie uda się zrobić w domu przed szpitalem, to jak najbardziej poprosze o nią na izbie przyjęć. wolę, za przeproszeniem, wypróżnić się pod ciśnieniem w samotnosci, niż walnąć kupę na łóżku porodowym w obecnosci męża, połoznej, lekarza. i żeby jeszcze dizecko nosem w to g*** się rodziło. zapachu przyjemnego tez to nie daje. a niestety jak roidizsz diecko i przesz, to nie jestes w stanie kontrolowac czy oprócz dziecka czegoś jeszcze nie wypierasz
mówisz ze u WAS się tego nie robi?? i powiedz mi, czy dzieki temu rodzi się wiecej dzieci?? czy te dzieci i matki są lepsze niż te z naciętym kroczem i po lewatywie?
przepraszam ze tak sie rozpisałam, ale troche mnie irytuje takie tarktowanie z góry naszego kraju.