No to super widać,że tylko ja tu piszę o wypadkach:-(
Dziś był kolejny wypadek,leciałam do lekarza choć nic się nie stało"lekarz stwierdził,że z dziećmi tak jest brrrr to ja dziękuję.No ale do rzeczy.
Rano się ubieraliśmy bo ja szłam z małym i z psem na spacer i małe zakupy a mąż do pracy.Odwróciłam się aby ubrać buty a w tym czasie mężuś wyszedł.Mały wstał przy drzwiach a tatuś nie patrząc wyszedł i je zamkną.Victor walną w podłogę bokiem i zaczął się ryk okropny.Myślałam,że jak zwykle popłacze i ok ale ten płacz był inny większy jakiś.No ale nic widać nie było.Ubrałam go i wyszliśmy a po wyjściu ja patrzę a oko robi się niebieskie.Czerwień i niebieski widać wyraźnie,całe oko nabrało kolorów(tak dookoła ale bardziej z zewnątrz)Przy urazach skroni i okolic oczu bywa niebezpiecznie więc poszłam do lekarza na wszelki wypadek.No i po badaniu lekarz stwierdził,że mam się uzbroić w silne nerwy bo będzie w przyszłości jeszcze wiele niebezpiecznie wyglądających wypadków,które na szczęście pozostawią tylko siniaki.A później jeszcze mnie pochwalił,że przyszłam bo lepiej dmuchać na zimne.
I znowu skończyło się na przerażeniu mamy,ochrzanieniu tatusia(bo poleciałam do niego).