Witajcie kochane..
No my juz po Olinkowych urodzinkach.
Wszystko sie pieknie udalo ,choc przed samyma impreza mialysmy z siostra i mama konkretnego stresa. Poza tortem wszystko przygotowywalysmy same ,a to ze moja siostra to perfekcjonistka to nie bylo lekko. Impreza byla na 17 a ja o 16 dopiero wieszalam dekoracje. Pierwsi goscie przyszli ( sic!) o 16.40 a ja bylam jeszcze w dresie. Na szczescie byla to moja dobra kolezanka i po prostu przy niej sie malowalam i przebieralam. Nawet wlosow nie zdazylam wyprostowac.
Wszyscy sie pojawili ,byly jeszcze 3 bobiki w Olinkowym wieku. Sam solenizant spisal sie doskonale ,tylko na poczatku wlaczylo mu sie " chce byc tylko z mama" ,ale po chwili mu przeszlo.
Dostal super prezenty ktorymi troche pochwale sie na naszym chwalipietowym watku.
Z alko mielismy tylko szampana ,ale potem obczailam ,ze moj drogi malzonek obalil pol whisky z mezem kolezanki( za zdrowie synka -wiadomo).
Tort mi sie podobal choc szczeze mowiac z ta cene powinenie byc smaczniejszy i wiecej odpicowany.
Cale party staralysmy sie utrzymac w kolorach rybki mini mini ( bo to ukochana bohaterka Olinka. Bo tylko na niej umie sie skupic ,inne bajki sa za dlugie, a rybke poznaje ,muzyczke poznaje i natychmiast rogal na buzi)
Muze mielismy sama dzieciece przeboje obecne , wszystkie olimpiady w jarzynowie ,spacery to przygody zdrowe ,ogorki i inne zuzie. Sama robilam skladanke.
Najedlismy sie ,otwieralismy prezenty ,potem byl tort i o 20 wszyscy sie zwineli ,a my poadalismy ze zmeczenia.
Generalnie Olinkowe urodziny uwazam za udane

