Ja też się melduję posłusznie :-)
Weekend spędziliśmy pod Poznaniem.
Wyjazd udany, Rafał jak zawsze grzeczniutki, wszyscy jak zawsze zszokowani jaki on grzeczny, prababcia szczęsliwa, że prawnuka mogła zobaczyć. Podróż znieśliśmy dobrze, choć wracaliśmy w upale - był moment (w porze zwykłej dla nas do zasypiania), że Rafał pociumkał nawet odrobinkę smoczka, ale generalnie nie jest przekonany do tego wynalazku i nie mam zamiaru go jakoś specjalnie przekonywać.
Za to dzisiaj uczyliśmy się picia z butelki (oczywiście maminego mleczka) - udało się wypić na raty aż 30ml

a i to nie obyło się bez drobnych oszustw z mojej strony. No ale musimy się nauczyć, bo mama wybiera się za niedługo na panieński psiapsióły czyli mamy chrzestnej, a i niedługo chyba będzie ostatnia część Zmierzchu w kinie, więc muszę się (tak, ja) nauczyć rozstawać czasem z synem.
Poza tym mały coraz częściej zasypia bez cyca - wystarczy mu się tylko przytulić do mamy, albo całkiem sam - no w koncu duży chłopak juz z niego ;-)
Mamy też za sobą pierwsze sukcesy chustowe w kieszonce, choć dzisiaj się bączek nie dał przekonać, ale myślę, że jak już utrzyma głowę, to będzie tym zachwycony. Tak samo jak zawieszkami na macie (koleś nadal echo - chyba pracuje na negatyw) - oczywiście dokupionymi osobno.
No i odkrywamy jak pięknie kopać nóżkami, zwłaszcza w kąpieli ;-) Dziś zrobiliśmy delikatny prysznic tak że woda spływała po buzi - protestu wprawdzie nie było, ale zdecydowanie mniej byliśmy zachwyceni niż samą kąpielą.
Jaka jest Wasza opinia dotycząca zamaczania uszu? Bo jedni mówią chronić przed wodą, inni, że nie ma potrzeby... A ja rozważam basen no i wychodzi w sumie na to drugie, nie?