reklama
Forum BabyBoom

Dzień dobry...

Starasz się o maleństwo, wiesz, że zostaniecie rodzicami a może masz już dziecko? Poszukujesz informacji, chcesz się podzielić swoim doświadczeniem? Dołącz do naszej społeczności. Rejestracja jest bezpieczna, darmowa i szybka. A wsparcie i wdzięczność, które otrzymasz - nieocenione. Podoba Ci się? Wskakuj na pokład! Zamiast być gościem korzystaj z wszystkich możliwości. A jeśli masz pytania - pisz śmiało.

Ania Ślusarczyk (aniaslu)

reklama

Po raz drugi- jaki był wasz poród?

na-tuska

podwójna mamuśka :D
Dołączył(a)
13 Maj 2010
Postów
2 345
Rozwiązania
0
...
 
Ostatnia edycja:
reklama

głuszek

www.ratujmaluchy.pl
Dołączył(a)
26 Październik 2005
Postów
7 746
Miasto
Kraków
Rozwiązania
0
u mnie nieco większa różnica bo równe dwa lata ale powiem wam że u mnie było tak:

pierwszy poród były wywoływany 9 dni po terminie - cały dzień pod kroplówką i skurcze które spodowodwały minimalne skrócenie szyjnki i rozwarcie na 0,5 cm bo podpieli mnie bez jakiegokolwiek rozwarcia, bez skróconej szyjki - no po prostu na zimno zupelnie. Potem mi dali "odpocząć" -całą noc, dzien następny i kolejna noc mialam skurcze co 20 minut ale takie znośne - wiec widac ze sie rozkręcało fajnie samo - ale niestety na następny dzien dałam sie znowu podpiąc z 1,5 cm rozwaciem i mordowałam sie 9 godzin ze skurczami tak mocnymi ze prawie tracilam przytomność, ból był taki że pół roku po porodzie jeszcze sie budziłam w nocy zlana potem ze strachu. W końcu po 15 minutach parcia urodzilam. Nacięto mnie i najgorsze ze wszystkiego wylazly mega hemoroidy. To jest chyba gorsze niż poród.

Drugi poród - szkurcze miałam od 8 miesiąca. Na początku 9 miesiąca miałam juz 1cm rozwarcie. Na kilka przed terminem skurcze pojawiały sie i znikały - były juz dosc mocne ale pozwalały mi funkcjonowac - 3 dni po terminie pojawiły sie wieczorem o 22 i juz nie chciały zniknąć. Po 1 w nocy mama mnie zaciągnela siłą na porodówke bo ja nie chcialam jeszcze jechac bo owszem te skurcze były co minut ale wcale mnie tak nie bolało jak przy pierwszym porodzie. O 2 bylam w szpitalu, zanim mnie zbadali - miałam juz 3 cm rozwarcia, zrobili ktg to zdązyła mnie sie akcja uspokoic, o 3 mnie wrzucili na porodówke no i tak sobie połaziłam do 4 mysląc po co ja tu przyjechałam przeciez nawet mnie porządnie nie boli. Potem mnie położna wrzuciła pod prysznic i dopiero tam mnie chwyciły takie skurczybyki ze jak o 5 wyszłam spod prysznica to powiedziałam połoznej ze chce na 100 % znieczulenie a ona mi na to ze mam 8 cm rozwarcia i za godzine urodze i nie ma szans. O 6 zaczeły sie parte ale nie pękł mi pęcherz a glupia połozna przez 30 minut kazała mi skakac na pilce bo stwierdziła ze dziecko nie schodzi do kanału - no a jak miało zejsc bo jak co sie później okazało była jakas wada pęcherza płodowego i na pewno by sie maly sam nie urodził!!! o 6.40 przyszla druga połozna z dziennej zmiany i jak zobaczyla sytuacje to sioe wsciekła. Mozna powiedziec ze ona uratowala zycie mojemu synkowi. Jak przebila pęcherz to wyleciały takie zielone wody ze sie zrobiła niezła panika. Na szczecie szybkie ktg wyszło dobrze i po 2 partych urodziłam młodego. Rodzil sie nieco za szybko wiec nieźle mnie pochartał - no ale jego słuszna waga 4300 tez zrobila swoje. Hemoroidy tez mnie nie omineły.

Takze podsumowujac drugi poród był duzo lepszy - krótszy - bolało mnie dwie godziny gdzie tak naprawde ta ostatnia godzina to były parte które nie miały ze tak sie wyraze ujscia bo pęcherz był jakis skórzasty i zgrubiały i połozna powiedziała ze nigdy by sam nie pękł i maly by sie po prostu udusił. Gdyby ta pierwsza połozna podeszła profesjonalnie do sprawy i przebiła pęcherz to mały urodzil by sie godzine wczesniej i nie miałby zespołu aspiracji smółki przez ktory spędzilismy 8 długich dni w szpitalu
 

Julisia

Fanka BB :)
Dołączył(a)
22 Maj 2009
Postów
2 655
Rozwiązania
0
jako w pełni podwójna mamuśka mogę się teraz podzielić swoimi wrażeniami :tak:
mówią ze każdy poród jest zupełnie inny i zgadzam się z tym całkowicie, w moim przypadku wyglądało to tak:

MILENA
moje dziewczyny nie śpieszy się na świat i tak akcja porodowa z Milenką zaczęła mi się 4 dni po terminie. w niedzielę wieczorem odeszły mi wody więc pojechaliśmy do szpitala, po badaniu okazało się że mam rozwarcie zaledwie na 2 cm i zero skurczy, ale że wody odchodzą przyjęli mnie na sale przed porodową. po jakiś 2 godzinach zaczęły pojawiać się skurcze, coraz bardziej uciążliwe i bolesne, a że był to środek nocy i nie chciałam moim jęczeniem budzić dziewczyn w pokoju szwędałam się po korytarzu całą noc :/ między czasie miałam badania i pomimo coraz mocniejszych skurczy rozwarcia nadal brak. dopiero rano lekarz stwierdził że idziemy rodzić i zabrał mnie na salę do porodu rodzinnego, podłączył pod oksytocynę i czekaliśmy na akcję na co zresztą długo nie trzeba było czekać. skurcze rozpędzały się, poprosiłam położną żeby choć na trochę mnie wypieła ze wszystkich aparatur i pozwoliła pochodzić. po jakiś 15 minutach takiego chodzenia jak przyszła zaczęłam ją prosić o coś przeciwbólowego ale ona stwierdziała że najpierw musi cała oksy pójść żeby coś podać, ale zbadała mnie i okazało się że mam już 8 cm rozwarcia i zaczynamy rodzić. od tego momentu wszystko działo się błyskawicznie, ja grzecznie słuchałam położnej i męża który powtarzał z wielkim przejęciem to co położna mówiła plus jak mantrę "oddychaj oddychaj" :-) poród poszedł dość sprawnie i o 13.05 tuliłam już moje maleństwo. położna była świetna, bardzo miła kobieta, lekarza nawet nie pamiętam, ale on i tak tylko po wszystkim mnie zszywał, bo niestety mnie nacięli. tylko mój mąż stwierdził że to była masakra i strasznie krwawa akcja, ale w trakcie trzymał się dzielnie i wspierał mnie jak tylko mógł.

ELIZA
tej gwieździe też się nie spieszyło do wyjścia. pierwszy raz pojechaliśmy do szpital w 8 dni po terminie we wtorek. w ostatniej chwili zmieniliśmy szpital - wyjeżdżając od rodziców jechaliśmy na Brochów, a wylądowaliśmy w nowootwartym szpitalu gdzie pracuje mój ginek i to był strzał w dziesiatkę, bo mimo że Fuchsa nie było to powoływaliśmy się że on prowadzi ciążę i zaraz patrzyli na mnie bardziej przychylnym okiem (czyt. jak dzwoniłam to nie mieli miejsc, ale jak powiedziłąm że od niego to było niech pani przyjedzie zobaczymy co da się zrobić). na miejscu zrobili mi ktg prawidłowe ale z zerowymi skurczami i po rozmowie z lekarzem doszliśmy do wniosku że nie ma co jeszcze kłaść się do szpitala i umówiliśmy się że mam się zgłosić w czwartek i zaczniemy coś działa. grzecznie przyjechałam w czwartek, przyjęli na oddział patologii, przebadali (ktg, usg, badanie wód płodowych, krew itp) i położyli do łóżeczka. w sobotę miałam robiony test na oksytocynę czyli podłączona pod ktg podawali mi coraz to większe dawki oksytocyny i patrzyli jak reaguję, a reagowałam dobrze bo zaczęły pojawiać się coraz większe skurcze i nawet po odłączeniu oksy dalej skurcze się utrzymywały, więc pani doktor powiedziała że następnego dnia podłączą mnie na pełną dawkę i ona jest przekonana że wszystko pódzie jak należy w sobotę zabrali mnie na porodówkę i podłączyli pod oksy i tak leżałam uwięziona pod kroplówką i ktg od godz 13 do godz 21 i... NIC totalnie nic, szczerze złapałam nawet małego dołka jak słyszałam że inne pod wpływem tej kroplówki zaczynają mieć coraz lepsze skurcze a u mnie prosta krecha i perspektywa że jak nic się nie dziej to 1-2 dni przerwy i dopiero kolejne podejście... do tego na badaniu wyszło jeszcze że mam rozwarcie "tak na palec", więc jeszcze daaaleka droga ale nic na to nie poradzę. wróciłam na oddział patologii i tam ok22 znowu mnie podłączyli pod ktg, gdzie okazało się że małej tętno zaczęło wariować, bo cały czas było baaardzo wysokie - ponad 180. po jakiejś godzinie lekarka która mnie trzymała na porodówce postanowiła że mam tam wrócić na obserwację tego tętna i tak spędziłam całą noc podpięta pod ktg na porodówce, mała ok godziny 5 się uspokoiła, a tętno wróciło do normy skurczy nadal brak, więc o tak przed 7 odesłali mnie z powrotem na patologię. jak wróciłam to poszłam pod prysznic i zostałam tam jakąś godzinę bo zaczęły mi się skurcze. później troszku poleżałam w pokoju i między czasie zadzwoniłam po męża żeby przyjechał. ok8.30 zawołałam położną żechyba coś się dzieje, skurcze miałam tak co 5 min. zabrała mnie do zabiegowego i podłączyła znowu pod ktg, które w końcu coś zaczęło pokazywać, ale jak ona stwierdziła jeszcze za mało się dzieje żeby na porodówkę jechać, na szczęście w tym czasie przeszła pani dr z porodówki z moją kartą i jak usłyszała że chyba poród się u mnie zaczął to się śmiała że niemożliwe ale zbadała mnie i okazało się że mam 7-8 cm rozwarcia i mają mnie natychmiast zawieść na porodówkę. to wrzuciły mnie tylko na wózek i biegiem na porodówkę, że położna mało klapków nie pogubiła a że na porodówce pełno było to wyrzuciły jedną babeczkę z sali rodzinnej która była w lepszym stanie niż ja a mnie tam położyli;) od tego momentu poszło błyskawicznie. pierwsze badanie przez położną i słyszę " a to co czop odchodzi? nie to włoski!" miałam dwie wspaniałe położne które pomagały mi rewelacyjnie, a ja grzecznie się ich słuchałam i dzięki nim nie mam nacięcia, a jedynie drobniutkie pęknięcie A o 9.50 Eliza była po drugiej stronie brzuszka a jej tatuś wpadł na salę potrącając pediatrę w momencie jak już leżała cała brudna przytulona do mnie także wszyscy na sali śmiali się że to był prawie poród rodzinny

ufff ale wam popisałam...
 

LauLau

Fanka BB :)
Dołączył(a)
5 Maj 2009
Postów
2 586
Rozwiązania
0
u mnie akurat nie sprawdziło się, że każdy poród inny ... w gruncie rzeczy były do siebie bardzo podobne ... drugi może nawet jeszcze lżejszy niż pierwszy ...
 
Ostatnia edycja:

villandra8

Fanka BB :)
Dołączył(a)
22 Wrzesień 2011
Postów
2 911
Rozwiązania
0
Chyba się trochę boję.
Do szpitala ponad 30 km.
Syna urodziłam w 2,5h - do szpitala dojechaliśmy w sam raz na akcję porodową; na IP 7/8cm rozwarcia, kwadrans później na sali porodowej już dyszka i "rodzimy".
Lekarze powiedzieli mi wprost, że przy drugim dziecku mam jechać do szpitala jak najwczesniej, bo inaczej będziemy odbierać poród w aucie. Nawet nie przypuszczałam, że będę tam wracać po tak krótkim czasie, a po tym, co tu przeczytałam, to się zastanawiam czy w ogóle dojadę :rofl2:
 

ciasteczkowy potwór

Zaciekawiona BB
Dołączył(a)
5 Maj 2013
Postów
46
Rozwiązania
0
Mój drugi poród trwał 8 godzin i był dwa razy krótszy niż pierwszy. Ogólnie drugi wydał mi się lajtowy po tej pierwszej męce.
Nic się nie martw:-), obyś do szpitala zdążyła;-).
 

kamagda

Początkująca w BB
Dołączył(a)
13 Sierpień 2012
Postów
21
Rozwiązania
0
Jestem przerażona, bo pierwszą córkę rodziłam 3h + 15min. Chciałabym zdąrzyć dojechać do szpitala...
 

villandra8

Fanka BB :)
Dołączył(a)
22 Wrzesień 2011
Postów
2 911
Rozwiązania
0
He he - no ja dojechałam.
W ogóle śmiesznie było - zgodnie z przykazem lekarza, ruszyliśmy do szpitala, jak tylko COŚ się zaczęło dziać, czyli rano troszkę podkrwawiłam (czop zaczął odłazić) - no więc śniadanie (powiedziłam, że bez nigdzie się nie ruszam, bo choć mam zamiar wyrobić się przed obiadem, to nie wiadomo czy się na niego załapię).
Więc pojechaliśmy - skurczów kompletny brak (więc na IP chcieli mnie od razu na pato wysłać, ale przy badaniu się okazało, że 5cm rozwarcia i szyjka jak najbardziej do porodu). Podpięli KTG - położna przyszła i mówi, że fajnie, bo skurcze się zaczęły - ja na nią oczy jak pięć złoty: "jakie skurcze :confused::confused::confused: ja nic nie czuję"
No i czekaliśmy pół dnia na te skurcze (ja czytając książkę, M grając na komórce)....
jak w końcu się zaczęły, to krótkie, nieregularne (miałam np. 3 skurcze co 3-5 minut, a potem 15-20 minut nic nic nic), że jeszcze o 17:20 rozmawiałyśmy z położną o ewentualnym podaniu oxy (bo przy takich skurczach pani absolutnie nie urodzi - rowarcie 9cm), czekałam na odejście wód (przy synu odeszły krótko po pierwszym skurczu, urodziłam 2h później), no i się doczekałam....
O 17:30 wody odeszły - z pierwszym skurczem... partym. Jak się wydarłam, to od razu na salę przyszedł cały personel do porodu. Na następnym skurczu urodziłam pół główki, a o 17:40 juz tuliłam córeczkę.

Jak się wcześniej lekarka i położne trochę podkpiwały, że nastraszyłam że szybki poród, że wieloródka, a coś kiepsko mi idzie (no co miałam poradzić, jak skurczów nie było i nie było???), tak po wszytskim stwierdziły, że jak się zdecydujemy na trzecie dziecko, to najlepiej mam się kłaść do szpitala na dwa tygodnie przed terminem :-p
 
reklama

kamagda

Początkująca w BB
Dołączył(a)
13 Sierpień 2012
Postów
21
Rozwiązania
0
W moim przypadku to lepiej za wcześnie niż za późno. To chyba trochę od genów zależy. Moja prababcia urodziła trzecie przy kichnięciu i ze mnie się śmieją, że ja też tak mogę mieć. Z resztą mój gin mnie nie pocieszył bo powiedział że to możliwe. A tak na poważnie to najbardziej się boję, że popękam. A wiem że czasem to powoduje nieodwracalne zmiany... :-(
 
Autor Podobne tematy Forum Odpowiedzi Data
R Mama po raz drugi po 14 latach ! Poważna decyzja Grudniowe mamy 2020 16
X Miesiączka drugi raz ?? Potrzebuję porady 1
yesenia Starania po raz drugi , powiększamy rodzinę :) Staramy się 1207
K po raz drugi Dziecko ułożyło się miednicowo- Pech czy coś ze mną nie tak ?? Ciąża, poród, połóg 10
M Mamusie jako ciężarówki po raz drugi :) Ciąża, poród, połóg 10388
asko_ Zostanę mamą po raz drugi, trzeci, czwarty... :) Archiwum grudzień 2011 111
Kkasiulka Być Mamą po raz drugi (i trzeci...i czwarty) Dzieci urodzone w lipcu 2011 478
A Ciąża po raz drugi Dzieci rok po roku 55
Ha-NN-aH Majóweczki w ciązy po raz drugi Dzieci urodzone w maju 2008 58
Anula123 Mamusie po raz drugi,trzeci, czwarty... Dzieci urodzone w czerwcu 2009 88
Mama-Agnieszka Mamusie jako Staraczki po raz drugi :-) Staramy się 33211
Marynia88 Pierwszy raz u fryzjera... Pielęgnacja 18
Malinowa123 Wyprawkowo, Zakupy i jeszcze raz zakupy! Czerwcówczki 2020 1844
Jetkaa Smierc dziecka a kolejna ciaza? Czy sa mamy zmarlych dzieci ktore chcialy zostac jeszcze raz mama? Mamusie Aniołków 44
LadySnow Kiedy po raz 1 zobaczyłyście zarodek? Potrzebuję porady 18
M Jaka była wasza reakcja kiedy pierwszy raz zobaczyłyście swoje dziecko? Potrzebuję porady 8
G Czy mogę być w ciąży? Potrzebuję porady 25
D Karmienie raz dziennie Karmienie piersią 7
P Czy wykonywać trzeci raz? Potrzebuję porady 13
Katherinaa Chcę być mamą po raz trzeci Staramy się 274
akino_m Odparzenie po raz pierwszy w 14tym mies Potrzebuję porady 10
ewelinax5 Kiedy pierwszy raz zobaczyłyście na usg swojego maluszka lub pęcherzyk? Ciąża, poród, połóg 14
S "katar przedszkolaka" raz jeszcze Przedszkolaki 27
Z Pierwszy raz ojcem - straszliwa kłótnia, czy aż taki wpływ hormonów??? Potrzebuję porady 0
Z Pierwszy raz ojcem - straszliwa kłótnia, czy aż taki wpływ hormonów??? Potrzebuję porady 1
pchelka10.05 szczepionka na pneumokoki u 4 latki ??! Pierwszy raz !! Mały alergik 4
CGM GENESIS Po raz kolejny zapraszamy na "Genetyczną Białą Sobotę" w GENESIS Zdrowa mama 0
N Jeszcze raz RODK - walczymy! Archiwum Samodzielnych rodziców 0
magdas rozwód raz jeszcze... Porady prawnika 3
Kasiurek1983 wychowawczy i zwolnienie desyplinarne raz jeszcze Porady prawnika 2
G Bolące jądra raz po raz Rozmowy o seksie 4
K jeszcze raz o L4 na urlopie wychowawczym Porady prawnika 1
S Wystarane po raz pierwszy czyli rozwinięcie Starania po raz pierwszy Przyszłe mamy 5509
pati1987 Pierwszy raz u fryzjera Roczniaki i dwulatki 54
nimfii Rodzeństwo, czyli być mamą po raz kolejny :) Dzieci urodzone w listopadzie 2011 129
Mariolciaa Co raz bliżej... czyli wszystko o porodzie. Archiwum październik 2011 663
gossha87 8 miesięcy, budzi się raz w nocy Spanie 25
OLICA Jak pozbyć się smoczka raz na zawsze ? :( Dzieci urodzone w listopadzie 2009 103
lillydelux Starania po raz pierwszy :) Staramy się 78882
I Kiedy zostawiłyście pierwszy raz swoje dziecko?? Mamuśkowo 51
passingby za dużo/za mało/w sam raz??? Żywienie dzieci - porady 8
Gwiazdeczka problemy z zajsciem w ciaze po raz kolejny :-( Staramy się 215
oliwka_11 Mama po raz 3 ...:) Staramy się 2230
L Jeszcze raz tesciowa Relacje rodzinne 2
Madzia_33 "ICH PIERWSZY RAZ"- czyli nowe umiejętnosci naszych pociech Dzieci urodzone w styczniu 2009 1431
Kasia Irlandka Przeczytaj koniecznie jesli jestes pierwszy raz na naszym forum !!!!! Mamy z Irlandii 1
ibi Listopadowe Mamusie po raz kolejny w ciąży Dzieci urodzone w listopadzie 2006r. 345
skaba1 Mój pierwszy raz... Dzieci urodzone w marcu 2008 840
aneta23 Mamą po raz kolejny............ Dzieci urodzone w listopadzie 2008 50
irfinka plamy i jeszcze raz plamy Niemowlaki 46
Podobne tematy


















































Do góry