Słuchajcie, dziewczynki..jestem po wizycie u gin..I kurcze,troche jestem zaniepokojona. Jak juz wcześniej wspomniałam, niepokoi mnie ilość wód płodowych.
A wiec tak: na USG (muszę chodzić na zdjęcia do innego lekarza,bo moja prowadząca nie ma sprzętu) podczas badania lekarka powiedziała że wód płodowych jest 22, niby w normie..ale sugeruje zrobić badania tarczycy (nigdy nie miałam problemów, ale moze teraz coś wyszło) Wczoraj zapytałam swojej gin o te wody i ona na to, że fakt jest taki że obecnie nie ma jakieś normy na wody płodowe,bo każdy organizm jest inny, kiedyś była i wynosiła 8-25. Zapytalam o co w tym chodzi i jeśli faktycznie jest większa ilość, co to oznacza. Wyjaśniła, że dużo wód płodowych oznacza, że maluch może nie połykać czyli mieć problem z przewodem pokarmowym (a mała ilość oznacza problemy z nerkami)
Niby teraz nic nie robimy,ale za miesiąć mam mieć ponowne USG pod kątem ilości wód płodowych a do tego czasu obserwować, czy nie nadmiernie rośnie brzuszek. No to ja drżę, skąd mam wiedzieć jak szybko w cm powinien rosnąć mój brzusio??
Jejciu martwię się...
No i zastanawiam się jak się ma tarczyca (i ewnetualne problemy z nią) do ilości wód płodowych..
Ojojoj..
Moniqo - Ty pisałaś że masz 39 jeśłi chodzi o wody płodowe...nasze synalki są mniej więcej w tym samym wieku. TY masz duży brzusio..Czy Twoja gin nic nie mówiła??
Jeśli ktoś wie cokolwiek na ten temat..proszę pomóżcie mnie uspokoić (albo ewnentualnie co mam robić). Na szczęście czuję że mój Szymonek kopie, fikołkuje..rusza się mocno w brzusiu...to mnie troszkę uspokaja