I co odpowiadasz na takie pytania? Mój mi dzisiaj powiedział, że płakał za mną.
Martwi mnie to przedszkole. Nie chcę, żeby synek płakał. Widzę zmiany w synku. Jest bardziej samodzielny. Przedtem do samodzielności musiałam go przekonywać, teraz najpierw sam próbuje, a dopiero jak nie daje rady, to mnie woła. Potrafi się pobawić chwilę sam, nie biegnie ciągle do mnie (chociaż to może być wpływ tego, że przez pół dnia nie ma swoich zabawek). Ale np na placu zabaw zaczął uciekać od dzieci, tak jakby miał już ich dosyć i wołał się bawić z nami albo sam. Ucieka też od dziewczynki, z którą uwielbiał się bawić. Jest rozdrażniony, (przemęczony?), dużo gorzej sypia. Bez powodu bije siostrę.
Nic nie odpowiadam, bo tak naprawdę nie jest to pytanie tylko oświadczenie.
Jak slysze takie oświadczenie to się zatrzymuje, klękam przed małym, mocno obejmuje i mówię, ze zawsze po niego przyjadę. Ze przedszkole zna. Ze tam są jego przyjaciele, wymieniam imiona. Mówię, ze pani przecież jest z nimi i druga pani i kierowniczka inne dzieci. Ze jak się czuje złe to może się do pani przytulić.
U nas przytulanie dzieci jest na porzadku dziennym. Panie je noszą, przytulają, pozwalają im siadać sobie na kolanach jak chcą poczytać czy porozmawiać.
Potem zmieniam temat i pytam co jadł na obiad, czy mu smakowało. W co się bawił.
Bulek w domu mi mówi, kim są jego przyjaciele. Rano się pyta czy idzie się pobawić z przyjaciółmi? Dopiero w drzwiach zaczyna się lepić.
Nie przedszkole jest problemem tylko zmiana w codziennej rutynie.
Rozdraznienie wynika z tego, ze będąc ileś tam godzin w przedszkolu dziecko musi przestrzegać narzuconych zasad. Dopiero w domu może odreagować, być sobą.
W przedszkolu dziecko się uczy. Jeśli nie czytania i pisania to np nowej gry czy piosenki. Imion rówieśników, tonę innych rzeczy. To inny rodzaj zmęczenia niż zmeczenie fizyczne.
Zjecie mnie ale podam za przykład tresurę psów. Taki owczarek niemiecki może ganiać za koniem przez solidne 4 godziny a i tak wroci do domu i przyniesie w papie piłkę. Zabierzmy tego samego psa do szkoły posłuszeństwa i po 2 godzinach on padnie na pysk i będzie spał. Dlaczego? Ano, bo się uczy czegoś nowego. I to go wymecza.
I dzieci maja tak samo. Przykładowo moja córka bawiąc się z koleżanka może ganiać po parku około 3 godzin i nawet nie czuje głodu czy zmęczenia. W domu jak np ćwiczy pisanie czy uczy się na pamięć piosenki to maxymalnie pół godziny. Potem mówi, ze jest zmęczona. I ma racje bo nauka to jednak męczący proces.
Niestety, dzieci podpatrują tez zachowania innych dzieci i świetnie w domu kopiują. Pewnego razu Bułek zaczął próbować uderzać mnie czy tatę piąstka w szczękę. Dla zabawy ale od razu zwróciłam na to uwagę, bo u nas w domu nikt przenigdy do nikogo z piescia nie wyleciał. W kreskówkach tez tego nie zobaczył. Wiem, bo ścisłe monitoruje co jest na ekranie. Skad wiedział jak uderzyć? Ano pewnie w przedszkolu podpatrzył. I takich akcji jeszcze będzie sporo.