Postanowiłam ponownie odwiedzić to miejsce. Bo niestety straciłam moją ciążę. W 12 tygodniu na USG wykryto ogólny duży obrzęk płodu. W 13 tygodniu byłam kierowana na kolejne badania. I niestety moja ciążą obumarła w 13 tygodniu - okazało się to w 14. Serce przestało bić. Nie zdążyłam więc wykonać badań genetycznych (amniopunkcji), bo dzidzia już nie żyła. Więc już się nigdy nie dowiem, czy dziecko było czymś obciążone genetycznie, czy były to wady nabyte w czasie ciąży.
Piszę więc o tym, bo nie wiem czy mój wyjazd w góry nie miał tu znaczenia. Czy zmiany ciśnienia nie zaszkodziły jednak dziecku, bo było niewydolne krążeniowo, coś nie tak z krążeniem i sercem. Piszę to, bo może w jakimś procencie przyczyniło się to jednak do mojej historii. Więc chciałam się tym podzielić, bo może kilka z dziewczyn jednak zrezygnuje z wyjazdu w góry w ciąży. Który budzi u lekarzy kontrowersje, i jedni na niego pozwalają a inni nie. Może nie bez powodu. Ja w następnej ciąży na pewno nie będę eksperymentować.