cześć
wróciliśmy z gór i mi smętnie, ach tu tak szaro i buro, a tam tyle śniegu, dzieciaki się tarzały dosłownie, bałwany lepiły, cały dzień na nartach i jeszcze wieczorem spacer, a tu się zacznie praca, siedzenie w domu, bo w taką pogodę nie za bardzo jest co na dworze robić

a na łyżwy to chyba się boję, gruchnąć o lód łatwo
i jeszcze mi się dzieciństwo przypomniało dziś, całą drogę w góry i z powrotem słuchaliśmy audiobooka - Pan samochodzik i wyspa złoczyńców - moja ulubiona seria z podstawówki, jej jak słuchali, byłam w szoku, mój 5latek tak słuchał, że z samochodu do Maca nie chciał wysiąść, ostatecznie zatrzymaliśmy się dopiero po skończeniu książki;-)
leżę przed kominkiem i oczy mi się same zamykają, i jeszcze tyyyyle tataru z łososia zjadłam i nadal jestem głodna
dobra koniec smęcenia, do przewinięcia to powyżej, idę popcorn zrobić, po łososiu jak znalazł;-)
no a, która o smalcu pisała hę????? jej jak bym zjadła, mój tata pyszny robi, z jabłkami właśnie .... muszę go namówić!