współczuję dziewczyny ciężkich nocy.. ja dziś dobrze spałam i jestem przeszczęśliwa.. ale widzę, że z czasem coraz częściej nie ma tak pięknie :/
odnośnie porodu to jeszcze wielkie lęki mnie nie nawiedzają.. wolę je odsuwać, bo u mnie to nierozerwalnie łączy się z wściekłością na męża - jak słowo daję.. jestem wściekła, że to ja jestem kobietą i muszę przejść przez to wszystko.. i choćby nie wiem, jaki był kochany to mam ochotę wydzierać się na niego cały czas :/ więc odsuwam, odsuwam, odsuwam, jak najdalej myśl o porodzie, bo to się źle skończy dla nas.. chociaż ostatnio rozczulił mnie na szkole rodzenia, jak położna mówiła, że lepiej, żeby panowie wychodzili, jak tylko poczują się nie pewnie, bo nikt nie będzie miał czasu na zbieranie ich z podłogi podczas porodu, a ten stwierdził do mnie "Ty też powinnaś móc wyjść, jak poczujesz, że to ponad Twoje siły".. kochane to było, a mimo wszystko zaraz do głowy mi przyszło, że i tak nic by to nie zmieniło, bo i tak JA MUSZĘ wrócić i to przeżyć, a on może poczekać na korytarzu, więc tak jak mówię, choćby nie wiem co robił i mówił.. ja jestem wściekłą, jak tylko pomyślę :/ więc zazdroszczę wszystkim dziewczynom, które godzą się ze swoimi kobiecymi powinnościami z łatwością.. ja czuję się jak w klatce czasami
ale trafiłam ostatnio na filmik, który prowadzi dziewczyna z podobnym podejściem do mnie i muszę przyznać, że trochę mnie złamał.. ona się zmieniła i ja też podczas tego materiału.. więc odsuwam złość, odsuwam, odsuwam...
dla osób z wolną chwilą wrzucam
https://www.youtube.com/watch?v=q1V0RcI1idI