No to głęboka noc nas już zastała....
Działo się u nas...
Wyładowania atmosferyczne w instancji małżenskiej dały znać, stąd miałam co innego na głowie niż, to co się wyprawia(ło) tutaj
Bo tu się wyprawia....

Mam nadzieję, że jakoś się niebawem wszystko wyprostuje.
Oczywiście nigdy już nie będzie tak jak było - bo jak skład się zawsze jakoś zmieniał, to teraz wszystko wywróciło się do góry nogami.
Pewien rozdział został zamknięty, zamknięto również pewne drzwi - z tej drugiej strony ;-) i myślę, że nie ma sensu dłużej ciągnąć tego tematu.
Dalsze losy forum są w rękach jego uczestników - aktywnych ;-)
patka gratuluje postępów Milenki :-) Ja się pochwalę nieśmiało, że Rafałowi udało się wczoraj samodzielnie prawie usiąść - prawie, bo wykombinował, że z czworaka sobie usiądzie i w sumie szpagat mu wyszedł (taki zdolny to pewnie po mamie ;-)), ale jak próbował noge z tyłu do przodu przesunąć, to było bęc i płacz, bo szafkę po drodze zaliczył :-( No ale duma mnie rozpiera :-)
Ha ha! To miałyście przygodę saneczkową

A jak tam Pati się ogolnie do małej odnosi - harmonia czy diablicowo?
karolina widzę, że z Franka to taki księżyc w pełni ;-)
Nas dzisiaj złapała głupawka
Poza tym to wczorajszy dzień minął miło i przyjemnie. Tylko zasiedzieliśmy się ciut za długo, przez co mieliśmy troche koncertu w drodze powrotnej - bo dziecko chciało koniecznie zasnąć przy cycusia, a mama, niestety prowadziła :-( Ale w końcu zasnął, a w domu sobie wszystko nadrobił.
Poza tym to mam w domu znowu sajgon (ciekawe jakim cudem

nigdy chyba tego nie zrozumiem, jak to możliwe, że cały ten bałagan robi się sam - bo przecież Rafał jeszcze nie bałagani, M cały dzien w domu nie ma, a ja przesiaduję przed kompem. Hmmm - może własnie tu jest pies pogrzebany?

). Tak więc chyba pora zabrać się za jakąś sensowną robotę jutro, tzn. dzisiaj w sumie...
A i pospać by się przydało, więc skrobię już dobranoc....