K&M – tak się zgadałyśmy z Adką, że obie bywamy w Wola Park i się wstępnie umówiłyśmy na piątek ok. 16-tej. Co do szczegółów jeszcze się musimy domówić.
Adka – to jak z jutrem? U mnie się nic nie zmieniło.
Miśka – dobrze, ze zezika już nie ma. My chodziliśmy z Emilką do okulisty, bo długo leczyliśmy gradówkę i przy okazji kilka razy miała badany wzrok. Na szczęście wszystko było w porządku.
Przebrnęłam przez cały wątek główny – inne zostawiam na wieczór…
Jeśli chodzi o pracę męża, to mój ma własną działalność (robi meble), co oznacza, że im więcej pracuje, tym więcej zarabia, więc wychodzi rano ok.. 7-ej, a jak uda się mu wrócić na kąpiel Emilki (19-tą) to się cieszę. Co wieczór siedzi jeszcze do późna przed komputerem i robi projekty, wyceny, itd. Do tego pracuje często w soboty, albo nawet i niedziele. Przed urodzeniem Emilki jeszcze nie miała własnej firmy, ale też długo pracował. Kiedy się urodziła, to zaczął wracać do domu ok. 17-tej i dosyć długo mu się to udawało. Liczę, że i teraz będzie wcześniej wracał, jak się Maleństwo urodzi – tak mi obiecuje.
Wczoraj pierwszy raz spuchły mi nogi - w pierwszej ciąży nic mi nie puchło... Dzisiaj poszłam do pracy w adidasach i widzę, że znów łydki są opuchnięte. Trochę mnie to niepokoi...