reklama

pogaduchy marcóweczek 2012

reklama
Cześć wieczorkiem.
Melduję się tylko krótko. Cały dzień spędziłam na jarmarku - na szczęście pogoda dopisała i uniknęłam zmarznięcia. Mąż mnie zaskoczył i przygotował mi przepyszny obiad (a niby beztalencie kucharskie z niego), który dowiózł cieplutki na miejsce i w ogóle dbał dziś o mnie niesamowicie. I prezent nawet mi kupił :-). no taki kochany dzisiaj.
Sprzedaż tak sobie, bo i ludzi nie tak znowu dużo było. Organizacja mogła być lepsza, ale nic straconego - jeszcze znajdą się nabywcy na moje pierniki - w końcu wykorzystam na coś bar teściów ;-).

komoda dalej stoi bo przeciez on musial koledze komputer zrobic!!!!!!Przysiegam jutro skaldam sama!!!!!!!niech sobie nie mysli ze ja jestem ulomna jakas!!!

Tak trzymaj - jak to przeczytałam, to sie uśmiechnęłam, a mój M oczywiście ciekawski dlaczego. Kazał przekazać "powodzenia" z nutą ironii oczywiście (solidarność plemników zapewne - no i chyba zapomniał kto u nas składał moją toaletkę), więc na złość mężczyznom pokaż na co stać kobietę :-D;-)

Mam pilke do cwiczen ale nie wiem czy nadaje sie by na niej usiasc kupilam ja z rok temu i w sumie brzzuszki tylko z nia robilam

Skakanie na piłce odpada, ale generalnie jest wiele ćwiczeń, które są polecane dla ciężarnych - były pokazane w jednym z numerów M jak Mama. Kwestia tylko tego, by umieć je odpowiednio dobrać, ale nie masz skąd wziąć "instrukcji" to lepiej sobie odpuść. Ja ambitnie zbieram się na ćwiczenia joga-pilates dla ciężarnych (na pewno od nowego roku, bo czy sie przed śiętami jeszcze uda, to nie wiem), w domu miałam sama ćwiczyć, ale mobilizacja mniej niż zero. i chciałam na basen chodzić, ale po ostatnim przeziębieniu nawet o tym nie marzę. Więc też tylko na mięśniach kegla poprzestaję i oddechu przeponowo-torowym...

moja przyjaciółka z Drezna opisuje mi właśnie jakie u nich są jarmarki przedświąteczne i umieram z zazdrości jak czytam jej opisy rodem z powieści wigilijnych:) szkoda, że w tym roku nie uda nam się ich odwiedzić przed świętami, bo chętnie bym uszczknęła tej przedświątecznej atmosfery:)

Moja mam była w tamtym roku (w tym wybiera się do Pragi). Obiecałam sobie, że w tym roku pojedziemy obie i byłam już całkowicie zdecydowana, ale właśnie przy przeziębieniu miesiąc temu postanowiłam sobie jednak odpuścić, żeby nie kusić losu - wiadomo: tłumy ludzi, miliony wirusów (bo nie każdy zdrowy), pogoda trudna do przewidzenia, długa podróż, zmęczenie. No i zrezygnowałam - dla dobra Maleństwa. Może za rok....


Dzisiaj zmykam wcześnie spać, bo oczka mi się już kleją...
 
witam wieczornie ja sie objadlam nalesnikami i zlozylam zamowienie na pare ******* dla kinder niespodzianki tzn prawie zlozylam, bo T musi swoja karte mi dac :D
a tak to lenistwo pelna para :-)
 
Angel - jeśli Twoja obecność w sądzie okaże się potrzebna ( a skoro byłaś w samochodzie, który uczestniczył w stłuczce) to moim zdaniem Sąd nie zrezygnuje z Twoich zeznań, kolejne terminy spraw będą odraczane do czasu aż będziesz w Polsce, koniecznie napisz , że wyjeżdzasz za granicę i kiedy jest przewidywany powrót, bo w przeciwnym razie sąd uzna Twoją nieobecność za nieusprawiedliwioną na terminie, na który dostaniesz wezwanie i nałoży grzywnę porządkową. No ale skoro jutro masz złożyć do sądu pismo z informacją, to nie masz się czego obawiać. Sąd może odczytać Twoje zeznania za zgodą stron ( nie wiem czy to jest przestępstwo czy wykroczenie, bo procedura się nieco różni)- jeśli zeznałaś w postępowaniu przygotowawczym np. że nic nie pamiętasz, albo nic nie wiesz i nie widziałaś ( gdybam, bo nie znam treści Twoich zeznań), ale jeśli zeznałaś o okolicznościach istotnych dla sprawy to niestety Sąd pewnie będzie chciał Cię przesłuchać. Grunt to usprawiedliwić swoją nieobecność, by nie narazić się na grzywnę:)
 
Ostatnia edycja:
Cześć dziewczyny ja tu nastawiłam się na czytanie a tu cisza dzisiaj na forum.Ja dzisiaj szkoła potem pojechałam do rodzinki z moim i chyba przesadziłam bo brzuch zaczął twardnieć teraz lezę i jest już ok.Maluszek też strasznie nisko mnie kopał strasznie nie przyjemne to było aż kuło w dole.Czasem czuje się totalnie beznadziejnie taka nie przydatna do niczego i chciała bym żeby był styczeń to maluszek będzie już dosyć duży i przestane się tak martwić będę spokojniejsza.
Kasiulka -pytałam trzech ginekologów i każdy mi powiedział ze jak się zaczął 26 to jest 26 tydzień a nie 27tydzień.Bo też nie wiedziałam jak to się liczy
 
reklama
mi lekarka mówiła, że liczy się skończone tygodnie, ale ja zawsze mówię jak ktoś pyta co do dnia jaki mam tydzień ( np.26 tydz 5 dzień), więc nie mam z tym problemu:)
 

Nowe wątki

reklama
reklama
Wróć
Do góry